Na e-kartkach nie można zarobić
Internetowe pocztówki to coraz popularniejszy sposób przesyłania życzeń. Założenie serwisu, który oferuje takie usługi, kosztuje kilkanaście tysięcy złotych, ale w najbliższym czasie o zyskach z takiej działalności można raczej tylko pomarzyć.
Kilku grafików, ludzi znających HTML, dwie, trzy osoby obsługujące przedsięwzięcie od strony informatycznej — to właściwie cały skład osobowy firmy tworzącej internetowy serwis pocztówkowy. Ludzi tych nie trzeba zatrudniać na stałe, a wystarczy płacić im za konkretne projekty. Kilkanaście tysięcy złotych trzeba za to przeznaczyć na komputery i oprogramowanie, choć koszty tego ostatniego można obniżyć wykorzystując tzw. freeware.
— Wydatki na komputery potrzebne do uruchomienia serwisu to 8-9 tys. zł. Trzeba także zapłacić za oprogramowanie graficzne, ale aby obniżyć koszty korzystamy również z aplikacji bezpłatnych — twierdzi Tomasz Plebański, współtwórca grupy kreatywno-graficznej w firmie 4kopy.
Wartość pomysłu
Osoby wysyłające w sieci e-kartki nie płacą za ich wykorzystanie. Przedstawiciele firm informatycznych twierdzą, że na takie usługi po prostu nie byłoby chętnych. Zarabiają więc na reklamach umieszczanych w witrynach oferujących e-pocztówki.
— Podczas wysyłania e-kartki, nadawca ogląda na ekranie banner reklamowy. Wprowadzenie płatnych e-kartek mogłoby doprowadzić do spadku popytu na nie. By działać w ten sposób, należy oferować bardzo oryginalną treść i liczyć się ze stratami wynikającymi z naruszania praw autorskich — podkreśla Mariusz Kuziak, dyrektor marketingu Interii.pl.
Jednak już teraz firmy mają problemy z naruszaniem praw autorskich i starają się im przeciwdziałać.
— Znaleźliśmy bardzo proste rozwiązanie problemu naruszania praw autorskich dotyczących naszych elektronicznych pocztówek. Kartki w naszym serwisie prezentowane są w takiej rozdzielczości, która wygląda dobrze na ekranie monitora, natomiast po ściągnięciu i wydrukowaniu jest bezużyteczna i nie nadaje się do profesjonalnego wykorzystania. Niestety, w ten sposób nie da się zabezpieczyć pomysłów — wyjaśnia Marcin Bodnar, członek zarządu firmy Madera wydającej serwis e-cards.
Sposób na zysk
Aby wypracować zyski, krajowe firmy e-kartkowe oferują swe usługi także innym podmiotom oraz wychodzą poza Internet.
— Nie jesteśmy typowym serwisem e-kartkowym. Nasz grupa zajmuje się również tworzeniem e-pocztówek na zamówienie innych firm, które wykorzystują je później w kontaktach z klientami. Projektujemy także bannery reklamowe oraz witryny internetowe. Czasami nasze projekty pojawiają się również w formie papierowej. Nie uważamy tego za gorszą od internetowej produkcję — dodaje Tomasz Plebański.
Niektóre niezależne serwisy e-pocztówkowe próbują zarabiać na sprzedaży swoich usług portalom, zrzucając na nie kłopoty związane ze znalezieniem funduszy na utrzymanie serwisów.
— Serwis e-kartkowy sam w sobie nie przynosi dochodu. Na naszych stronach nie zamieszczamy reklam. By zarobić, rozmawiamy z dużymi portalami, oferując im obsługę ich serwisów kartkowych. Dając naszą treść i korzystając z popularności danego portalu wspólnie możemy odnieść finansowy sukces — uważa Marcin Bodnar.