Po kilku nerwowych sesjach, sytuacja na rynkach towarowych ustabilizowała się. Stabilne były przede wszystkim ceny ropy, które w poniedziałek poddane zostały korekcie wywołanej realizacją zysków. Nadal są jednak na wysokim poziomie. W transakcjach z dostawą w kwietniu baryłka ropy typu Brent kosztowała około 32,76 USD.
Wydaje się, że to typowa cisza przed burza. Biorąc pod uwagę zapowiadaną na kwiecień redukcję wydobycia przez członków OPEC oraz niestabilność polityczną w Wenezueli należy bowiem oczekiwać dalszego wzrostu cen ropy naftowej. Analitycy już ostrzegają, że jeszcze w tym tygodniu ceny paliw na polskich stacjach wzrosną o kolejne 3-4 grosze na litrze. Zakładając utrzymanie niekorzystnego trendu, jeszcze przed sezonem letnim ceny benzyny mogą być wyższe od obecnych co najmniej o 10 gr. Cena 4 zł za litr jest tuż-tuż. Spadkową tendencję kontynuują metale. W przypadku miedzi, cena tony tego surowca spadła w kontraktach trzymiesięcznych już poniżej 2800 USD. O pół procent zniżkowały na londyńskiej giełdzie notowania aluminium, które kosztuje 1662 USD/t.