Na giełdzie nadchodzi czas niedźwiedzi

ISB
opublikowano: 2007-07-11 09:55

Zawirowania polityczne we wtorek spowodowały, że marzenia o przekroczeniu granicy 4000 pkt. należy odłożyć na półkę. Obecnie należy martwię się dalszymi spadkami indeksów, choć wzrost cen ropy powinien umocnić spółki paliwowe i tym samym ograniczyć poziom korekty.

"Wczorajsza sesja chyba ostatecznie rozwiała nadzieje na szybkie zaatakowanie 4000 pkt. Teraz inwestorów powinien martwić fakt jak bardzo oddalimy się od tej granicy. Wczorajsze notowania zakończyły się prawie 1,8% spadkiem tuż nad barierą 3800 pkt. Za wczorajszą przecenę winić można zawirowania na scenie politycznej oraz pogorszenie nastrojów na światowych giełdach. O ile kryzys polityczny został chwilowo zażegnany, o tyle nastroje światowe uległy dalszemu pogorszeniu" - ocenił analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego (BDM) Łukasz Musialski.

Musialski podkreślił, że na wczorajszej sesji indeksy amerykańskie zanotowały bardzo duże spadki (DJIA -1,09%, S&P 500 -1,42%, Nasdaq -1,16%) i zakończyły sesje w okolicach minimów dziennych. Także indeks giełdy tokijskiej spadł o 1,1%.

"Do tak zdecydowanej przeceny przyczyniły się kolejne problemy związane z rynkiem kredytów hipotecznych oraz niepomyślne prognozy czołowych firm dotyczące zysków w II kwartale. Tak więc trudno przed dzisiejszą sesją być optymistą. Zapewne będziemy świadkami reakcji łańcuchowej tzn. spadków na większości giełd europejskich w tym także polskiej. Kluczowym wsparciem na indeksie powinien okazać się poziom 3750 pkt. Hamulcowym przeceny powinny być spółki paliwowe na skutek wzrostów cen ropy" - uważa analityk BDM.

Musialski dodaje, że w tym nie najlepiej zapowiadającym się dniu będziemy świadkami 34 już debiutu w tym roku. Tym razem będzie to Makrum - bydgoska firma, zajmująca się produkcją maszyn i urządzeń specjalistycznych dla przemysłu okrętowego i wydobywczego.