Na giełdzie w Tokio jest miejsce do zwyżek

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 20-12-2015, 22:00

Rozszerzenie skupu aktywów przez japoński bank centralny wesprze głównie tamtejszy rynek długu, ale również akcje dadzą inwestorom zarobić — twierdzą eksperci.

Na grudniowym posiedzeniu Bank Japonii (BoJ) rozszerzył program luzowania ilościowego. Średni pozostały czas do wykupu obligacji rządowych skupowanych w ramach QE został wydłużony z 7-10 lat do 7-12 lat. Władze monetarne przeznaczą także dodatkowe 300 mld jenów na zakup funduszy ETF, co zwiększy rozmiary istniejącego programu do 3 bln jenów. Nieco mniej, bo jedynie 90 mld jenów, ma zostać wydane na zakup funduszy inwestujących w nieruchomości. Na tę informację inwestorzy zareagowali nerwowo — Nikkei225 stracił prawie 2 proc., a waluta osłabiła się względem dolara.

Gospodarka w potrzebie

Eksperci twierdzą jednak, że strach ma wielkie oczy, a ogłoszone przez BoJ zmiany mają tak naprawdę niewielki wpływ na rynek. — Modyfikację w japońskim programie QE należy ocenić jako neutralną. Wydłużenie czasu pozostałego do wykupu skupowanych obligacji rządowych przełożyło się na nieznaczny spadek rentowności obligacji przede wszystkim na długim końcu japońskiej krzywej dochodowości — ocenia Lech Mularzuk, zarządzający funduszami PKO TFI.

Marsz zatrzymany

Podobnego zdania jest dr Tomasz Bursa, wiceprezes Opti TFI, który zwraca uwagę, że rozszerzenie QE można interpretować jako kolejną próbę pobudzenia pełzającego wzrostu gospodarczego (około 0,5 proc. w 2015), a także osiągnięcia celu inflacyjnego na poziomie 2 proc., przesuwanego w czasie już od 2013 r.

— Główny problem Japonii tkwi jednak w słabym popycie wewnętrznym związanym z wysokim nasyceniem rynku dóbr i usług oraz kiepskiej demografii. Dlatego gospodarka Japonii bardziej potrzebuje reform po stronie podażowej — głównie wzrostu zatrudnienia, np. poprzez większą imigrację — niż obniżania kosztu kredytu, którego i tak nie ma kto wykorzystać — ocenia Tomasz Bursa.

Czas na akcje

Eksperci tłumaczą, że nerwowa reakcja na giełdzie może dotyczyć drugiego parametru programu skupu aktywów. Lech Mularzuk uważa, że na pierwszy rzut oka dodatkowe 300 bln jenów rocznie przeznaczone na zakup ETF to pozytywna informacja. Inwestorzy zdali sobie jednak sprawę, że od kwietnia 2016 r. bank centralny zacznie sprzedawać akcje, które skupował w latach 2002-07 także w tempie 300 bln jenów rocznie, co absorbuje dzisiejsze zwiększenie programu QE i rodzi obawy inwestorów o dalszą chęć zwiększania programu skupu aktywów.

— Mimo że japoński rynek akcji wiele pozytywnych informacji zdaje się mieć już w cenach, nie możemy zapominać, że BoJ kontynuuje ultraekspansywną politykę monetarną, która w 2016 r. wspierała będzie wycenę aktywów — przekonuje Lech Mularzuk. Tomasz Bursa przypomina także, że pod względem wycen na 2016 r. Japonia prezentuje się atrakcyjnie — cena do zysku jest poniżej 17 wobec średniej z ostatnich lat przekraczającej 20.

— Biorąc pod uwagę możliwe osłabienie waluty wspierające zyski eksporterów oraz wydłużenie ery taniego pieniądza w gospodarce, można oczekiwać powrotu mnożnika zysków w okolice 20, a tym samym potencjalnych zysków rzędu 10-15 proc. W dłuższym terminie Japonia jest mniej atrakcyjnym miejscem do inwestowania niż USA, Wielka Brytania czy Skandynawia — mówi Tomasz Bursa. Krajowe TFI oferują dwa fundusze akcji japońskich, a zagraniczne instytucje — dziewięć produktów z ekspozycją na Kraj Kwitnącej Wiśni. Ich stopy zwrotu sięgają w tym roku od 2 do ponad 32 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane