Do końca listopada WIG20 powinien oscylować wokół 2300 pkt. Zachwiać nim może odwrót zagranicznych inwestorów.
WIG piąty raz z rzędu pobił rekord wszech czasów. Nowy wynosi od wczoraj 32 916,96 pkt. WIG20 zakończył dzień na poziomie 2423,38 pkt, o 87,12 pkt mniejszym niż historyczny rekord sprzed pięciu i pół roku. Jak zapewniają zarządzający, optymizm powinien się jeszcze trochę na giełdzie utrzymać. W końcu listopada WIG20 powinien wynieść 2320 pkt — wynika z uśrednionej prognozy pytanych przez „PB” zarządzających z funduszy inwestycyjnych (TFI), emerytalnych (OFE) oraz z towarzystw ubezpieczeniowych.
— Mimo wysokich cen rynek napędzać będzie optymizm inwestorów i wzrost kursów spółek korzystających z wysokich cen surowców — mówi Krzysztof Rogalski, dyrektor ds. inwestycji Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.
Podobnego zdania jest Konrad Łapiński, zarządzający Skarbiec TFI. Jak twierdzi, pieniądze z Zachodu, które napędziły ostatnie wzrosty kursów akcji, nadal płyną do Polski dość szerokim strumieniem. Ale to źródełko może wyschnąć.
— Odbicie amerykańskiej gospodarki i poprawa na tamtych rynkach sprawić może, że strumień ten zostanie przerwany — zauważa Jarosław Skorulski, członek zarządu PTE Pocztylion-Arka.
A wtedy może się okazać, że optymizmu jednak zabraknie. Historia warszawskiego parkietu zna już takie sytuacje.
— W trwającym obecnie cyklu hossy były już trzy korekty. Teraz sytuacja bardzo przypomina ostatnie dwie, kiedy to po 30-proc. wzrostach korekta zmniejszała go o połowę — zapewnia Jarosław Niedzielewski, zarządzający DWS TFI.