Na GPW spadków ciąg dalszy

Waldemar Borowski
opublikowano: 2008-10-23 16:47

Na warszawskim parkiecie pękają kolejne symboliczne poziomy indeksów. Inwestorzy powoli tracą nadzieję na przerwanie tej spadkowej tendencji.

Dzisiejszą sesję WIG20, ku zaskoczeniu sporej części inwestorów, rozpoczął niewielkim plusem. Szybko jednak można się było zorientować, że jest to wynikiem chwilowej bezczynności podaży.  Bowiem, po stronie zleceń kupna, ofert było jak na lekarstwo i jak się wkrótce okazało wystarczyła niewielka aktywność sprzedających, aby nasz najważniejszy indeks w błyskawicznym tempie zaczął się osuwać na południe . Nawet przyzwoite dane o sprzedaży detalicznej we wrześniu, jakie dotarły na rynek, nie zrobiły najmniejszego wrażenia na graczach.

WIG20 w okolicach południa ponownie zajął „zaszczytną” pozycję lidera wśród europejskich indeksów z wynikiem blisko minus 7 proc.. Na warszawskim parkiecie całkowicie brak jest zainteresowanych kupnem polskich akcji. OFE nie są w stanie utrzymywać kursów, a i motywację mają coraz mniejszą, bo spadek indeksów powoduje obniżenie udziału akcji w ich aktywach i kolejne spadki w mniejszym stopniu przekładają się na  wycenę ich jednostek. TFI cierpią na odpływ kapitału i ich aktywność koncentruje się głównie po stronie podażowej, a inwestorzy indywidualni, nie są jeszcze gotowi do podejmowania ryzyka i zwiększania portfeli. W tej sytuacji nawet symboliczne zlecenia sprzedaży są w stanie zrobić prawie wszystko z naszą giełdą. To bardzo ułatwia silniejszym, zagranicznym graczom, na ustawianie sesji pod swoje potrzeby. Posiadaczom akcji sytuacji nie poprawia tempo deprecjacji naszej waluty. Dzisiaj bez problemu dolar przełamał kolejną symboliczną barierę i trzeba było płacić za niego powyżej 3 zł.  Ponieważ widać, że poziom stóp procentowych nie odgrywa obecnie żadnej roli, to trochę dziwi brak odwagi ze strony RPP w ich obniżkach, a takie kroki podejmują  seryjnie kolejne państwa w celu zaktywizowania gospodarek. Po nocnym ( dla nas ) cięciu stóp procentowych przez Reserve Bank of New Zeland o 1 pkt. proc. do 6,5 proc. i to przy inflacji na poziomie 5,1 proc., podobną decyzję podjął Bank Centralny Szwecji.
Po południu na rynek zaczęło docierać szereg  danych. Credit Suisse poinformował o stracie, jaką zanotował w poprzednim kwartale, w wysokości 1,26 mld franków szwajcarskich. Za to lepsze rezultaty zapowiedział  Petro-Canada, który mimo znacznego spadku cen ropy w III kw. ma osiągnąć większe zyski. Z kolei  liczba nowych wniosków o zasiłek w USA, nieznacznie  gorsza od prognoz, była w sumie wiadomością neutralną. Dane z rynku amerykańskiego, jeszcze tak ważne niedawno, obecnie są ignorowane przez inwestorów na warszawskim parkiecie i nie maja większego wpływu na kursy akcji.

Na czwartkowej sesji na GPW ponownie pod ostrzałem sprzedających znajdowały się banki. Prezesi naszych instytucji finansowych zapewniają o ich bardzo dobrej kondycji, ale inwestorzy  podchodzą z coraz większym niepokojem do osłabiającej się złotówki względem szwajcarskiego franka i możliwych konsekwencji tego trendu. Od kilku dni pod dużą presją podaży znajduje się Getin Holding, którego bank udzielił kredytów hipotecznych na sumę 9 mld zł w ostatnich czterech latach, a obecnie gracze bardzo dokładnie przyglądają się aktywom banków. Największe dzisiaj straty wśród najcięższych spółek ponieśli akcjonariusze BRE Banku i Polimexsu, a w zielonej strefie znalazły się tylko CEZ i PGNiG. WIG20 osunął się o kolejne 3,94 proc. i tym razem spadki dotknęły też firmy mniejszego kalibru. Obroty, które wzrosły wskazują, że sprzedający nadal dysponują sporymi zasobami akcji.

GPW po raz kolejny obrała kierunek na południe i bardzo trudno za  ten stan obarczać tylko emocje graczy. Bardziej to wygląda, na systematyczne dążenie części inwestorów do z góry założonego planu. Straty tzw. emerging markets sięgają już 52 proc. ( do dnia dzisiejszego ) i mają dyskonto do rynków rozwiniętych rzędu 20 proc., chociaż tempo rozwoju gospodarek wschodzących jest bez porównania wyższe od krajów rozwiniętych. Wygląda na to, że kto inny zawinił, a kto inny płaci rachunki.