Na Hyundaiu świat się nie kończy

Małgorzata Grzegorczyk
17-03-2004, 00:00

Z porażki z Hyundaiem należy wyciągnąć wnioski i wprowadzić do Kobierzyc innego inwestora — uważają uczestnicy debaty „Pulsu Biznesu”.

Nie obrażajmy się na inwestorów, jak mały chłopiec, który zabiera piłkę i idzie do domu, bo ktoś mu strzelił gola. Wykorzystajmy porażkę z Hyundaiem i... wprowadźmy do Kobierzyc inną dużą firmę — zachęcają eksperci.

Sukces konieczny

— Trzecia z kolei przegrana inwestycja motoryzacyjna jest dowodem, że Polska utraciła atrakcyjność inwestycyjną. Musimy teraz wysłać sygnał, że wyciągamy wnioski i zaczynamy walczyć. Oczywiście, pod względem infrastruktury nasz kraj jest skansenem, wymiar sprawiedliwości przypomina białoruski, a co do makrostabilizacji, to na horyzoncie mamy Leppera jako premiera. Dlatego przydałby się teraz np. podatek liniowy i jakiś spektakularny sukces, nawet opłacony sporymi pieniędzmi — mówi Janusz Lewandowski, poseł PO.

— Podatek liniowy na Słowacji wprawdzie nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale jest marką, symbolem atrakcyjności i nowoczesności, gwarancją jasnego systemu podatkowego. To na pewno tworzy dobrą prasę wokół Słowacji — potwierdza Ryszard Petru, ekspert Banku Światowego ds. Polski i Węgier.

— Bardzo jest nam potrzebne przyciągnięcie 1-2 dużych inwestycji — dodaje Mirosław Zieliński, wiceminister gospodarki.

Atut Kobierzyc

Duża inwestycja mogłaby trafić do odrzuconych przez Hyundaia Kobierzyc. Podobnie Czechy zachęciły francuski PSA do budowy fabryki na działce przygotowanej wcześniej dla BMW, który ostatecznie wybrał lokalizację we wschodnich Niemczech.

— Dolny Śląsk jest najlepiej w Polsce przygotowanym na inwestycje regionem. Natomiast działka w Kobierzycach jest jedyną dobrze przygotowaną pod dużą inwestycję lokalizacją w naszym kraju. Podczas negocjacji z koreańskim koncernem wydaliśmy na przystosowanie tej działki 0,5 mln zł. Hyundai chciał tyle prądu, ile zużywa pół Wrocławia przez dobę. Zrobiliśmy to. Zapewniliśmy też inwestorowi gwarancję Ministerstwa Infrastruktury, że w ciągu pół roku do działki dociągnięta zostanie bocznica kolejowa, zresztą to samo zaoferowali Słowacy — wylicza Sebastian Mikosz, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).

Klucz w działkach

Właśnie przygotowanie działek to nadzieja na zwiększenie inwestycji.

— Nawet w piłce nożnej nie wystarczy się nabiegać, trzeba grać głową. Jesteśmy biedni, a źle wydajemy pieniądze. Zamiast przeznaczać 113 mln zł na złą ustawę o finansowym wspieraniu inwestycji, którą rząd zepsuł obniżając wymagany próg inwestycji (dziś wnioskuje o wsparcie kilkuset inwestorów, a otrzymuje je kilkunastu), należy inwestować w budowę parków przemysłowych — uważa Adam Pawłowicz, były prezes Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Na Hyundaiu świat się nie kończy