Miś pod postacią Puchatka, z okienka, Uszatka, Colargola czy zwyczajnej przytulanki, od wieków jest bohaterem niezliczonych dziecięcych wierszyków i obiektem miłości wszystkich maluchów na całym świecie. „Miś” Stanisława Barei wiele lat temu podbił serca kinomanów w Polsce — i tak już pozostało, stał się filmem kultowym, z którego obszerne cytaty i zwroty weszły do języka potocznego. MiŚ w gospodarce to oczywiście małe i średnie przedsiębiorstwa, które bohaterami wierszyków co prawda już nie są (choć bywały, szczególnie w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku), ale obiektem miłości, i owszem, bywają. I trudno się temu dziwić, skoro dają pracę prawie 3,5 mln ludzi i wytwarzają ponad połowę produktu krajowego brutto.
Dla pracowników są przede wszystkim miejscem pracy; dla właścicieli źródłem utrzymania, ale często i utrapienia; miłością pałają do nich, od czasu do czasu, politycy. Niewiele jednak, by nie powiedzieć nic, z tego dotychczas nie wynikało. Przeciwnie, sytuacja małych i średnich przedsiębiorstw uległa w ostatnich latach istotnemu pogorszeniu. Oczywiście złożyło się na to wiele przyczyn. Główną był kryzys rosyjski i ponad trzykrotny spadek wartości eksportu z naszego kraju do Rosji, ale w to miejsce nie został zbudowany żaden mechanizm stymulujący rozwój tych firm. Otoczenie prawne, podatkowe i administracyjne pozostawało nieprzychylne i nie ułatwiało działania. A fiskus łupił bez miłosierdzia — bo mógł.
W tych warunkach rodzi się, przygotowywany w kierowanym przez Jacka Piechotę Ministerstwie Gospodarki, pakiet „Przede wszystkim przedsiębiorczość’. Jego nadrzędnym celem jest dokonanie takiej całościowej zmiany warunków działania dla małych i średnich przedsiębiorstw, by rzeczywiście mogły one odegrać rolę koła zamachowego gospodarki. Stawia ponad czterdzieści zadań, pogrupowanych w kilka zakresów tematycznych:
- uproszczenie systemu podatkowego;
- obniżenie kosztów pracy oraz uelastycznienie stosunków pracy;
- uproszczenie zasad uzyskiwania pomocy publicznej;
- uproszczenie przepisów proceduralnych.
Zamierzenie jest ambitne, bardzo ambitne. Czy się powiedzie? — pokaże przyszłość. Ale przygotowującym jego założenia, a przede wszystkim tym, którzy go będą wdrażać i realizować, chciałbym jedynie przypomnieć kilka prawd rodem z różnych dziedzin. Lekarzy obowiązuje zasada: po pierwsze nie szkodzić. Rolnicy doskonale wiedzą, że najpierw trzeba zasiać, by mógł przyjść czas żniw. Wszyscy natomiast pamiętają, że z pustego i Salomon nie naleje. A mówiąc wprost: małe i średnie firmy, będące efektem przedsiębiorczości naszych rodaków, nie potrzebują jakiejś szczególnej ochrony, potrzebują jedynie prostoty rozwiązań i normalności.