Na konflikcie na Ukrainie też można zarobić

  • Jagoda Fryc
04-03-2014, 00:00

Dolar, frank szwajcarski, złoto oraz obligacje USA i Niemiec — termin „bezpieczna przystań” znów jest odmieniany przez przypadki

To był wstrząs: główny indeks rosyjskiej giełdy zanurkował na sesji w poniedziałek 3 marca o ponad 12 proc., niemiecki DAX stracił 2,7 proc., francuski CAC 2,3 proc., a WIG20 runął o ponad 5 proc. Rubel osłabił się wobec dolara o prawie 3 proc. i był najtańszy w historii.

Drożały natomiast ropa naftowa, gaz i złoto, rosły ceny niemieckich i amerykańskich obligacji. I właśnie wśród tych aktywów specjaliści radzą szukać nie tylko bezpiecznej przystani, ale też okazji do zarobku, jeśli konflikt na linii Rosja — Ukraina się zaostrzy. Eksperci są zgodni — wojna na Ukrainie spowoduje przecenę na światowych rynkach akcji i skieruje globalny kapitał tam, gdzie jest najbezpieczniej.

— Przejęcie kontroli przez Rosję nad ukraińskim Krymem stwarza niebezpieczną sytuację, która przekłada się nie tylko na naszych sąsiadów, ale relacje globalne. Skoro widmo lokalnego konfliktu zbrojnego jest całkiem realne, trudno w takich warunkach mówić o normalnym handlu na światowych rynkach. Można więc oczekiwać, że w najbliższym czasie dalej będą zyskiwać aktywa uznawane za bezpieczne przystanie — mówi Wojciech Kaźmierczak z Mennicy Wrocławskiej.

Bliżej surowców…

Adam Łukojć ze Skarbca TFI uważa, że w przypadku eskalacji konfliktu inwestorzy powinni włożyć do portfela m.in. złoto i dolara. Specjalista przypomina, że niemal w każdym kryzysowym momencie aktywa te zachowywały się znacznie lepiej od akcji czy obligacji. Oprócz tego zyski powinna przynieść też ropa naftowa, w którą można inwestować poprzez fundusze, certyfikaty i instrumenty pochodne.

— Wzrost cen ropy naftowej wynika z obaw o nałożenie sankcji na Rosję, która jest jednym z czołowych producentów tego surowca na świecie. Ten konflikt jest w pewnym sensie Rosjanom na rękę — uważa Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI.

Do bezpiecznych przystani specjaliści zaliczają także franka szwajcarskiego oraz obligacje rynków rozwiniętych, głównie niemieckich i amerykańskich, których rentowności będą spadać, gdy tylko sytuacja się zaostrzy. — Aby przeżyć najgorsze tsunami, część pieniędzy warto też trzymać w gotówce — dodaje Michał Hulbój, członek zarządu Forum TFI.

W przypadku eskalacji konfliktu inwestorzy powinni włożyć do portfela m.in. złoto i dolara. Niemal w każdym kryzysowym momencie aktywa te zachowywały się lepiej od akcji czy obligacji.

Dla doświadczonych inwestorów uzupełnieniem portfela mogą być ETF (Exchange Traded Funds) — pasywnie zarządzane fundusze, które odzwierciedlają zmianę cen wybranych aktywów. Można zajmować w nich krótkie pozycje, które zarabiają, jeśli kurs np. typowanej waluty spada. ETF dostępne są w biurach maklerskich, oferujących dostęp do zagranicznych giełd.

— Mogą to być np. fundusze ETF grające na spadek rosyjskiego rynku akcji lub frontier markets, do których zaliczana jest Ukraina — uważa Andrzej Lis, zarządzający z Noble Funds TFI. Część ekspertów z TFI nie ukrywa, że swoje 5 minut może mieć także fundusz Eurogeddon. Choć prof. Krzysztof Rybiński budował jego portfel na wypadek zupełnie innych okoliczności, to jednak inwestycja w dolara i franka szwajcarskiego, a także amerykańskie obligacje i złoto, może po wybuchu wojny o Krym przynieść zyski.

— Warto jednak dodać, że szybko zakończony konflikt może odwrócić te tendencje, dlatego przy inwestowaniu zgodnie z wojennym rytmem trzeba trzymać palec na „spuście”, czyli być gotowym na zmianę składników portfela — ostrzega Jarosław Niedzielewski.

…z daleka od akcji

Inwestorzy już zarządzili ewakuację z rynków akcji, a głęboka przecena stała się udziałem przede wszystkim rosyjskich i ukraińskich akcji. Ale nie tylko one parzą ręce.

— Wczoraj traciły wszystkie rynki akcji, nawet te, które nie mają zbyt wiele wspólnego z konfliktem na Ukrainie. W przypadku interwencji zbrojnej Rosjan można się więc spodziewać kontynuacji spadków na światowych parkietach. W tej sytuacji lepiej będzie się trzymać z daleka od akcji — uważa Ryszard Rusak, dyrektor inwestycyjny ds. akcji w Union Investment TFI.

Jarosław Niedzielewski, dyrektor ds. inwestycji w Investors TFI, zwraca uwagę, że wiele polskich spółek jest mocno zaangażowanych nie tylko na Ukrainie, ale także w Rosji. W takich firmach, jak LPP, Getin czy Amica, rynek rosyjski odpowiada za istotną część przychodów. Do ryzyka operacyjnego w ich przypadku trzeba dodać ryzyko walutowe.

— Ryzyko dla polskiego rynku akcji nie jest wcale małe, a spadki mogą jeszcze potrwać, jeśli okaże się, że na normalizację sytuacji politycznej trzeba będzie długo poczekać, co może się przełożyć na pogorszenie sytuacji gospodarczej. Polskie firmy i giełda mocno odczuły skutki ekonomiczne kryzysu rosyjskiego z 1998 r., który wpłynął na spowolnienie naszego PKB w pierwszej połowie 1999 r. Jednak jak pokazuje przykład szybkiej interwencji w Gruzji z sierpnia 2008 r., która trwała tydzień i nie wywarła wielkiego wpływu na spółki czy portfele inwestorów, w czasie obecnego konfliktu inwestorzy również mogą najeść się strachu, ale niekoniecznie stracić znaczą część oszczędności — przypomina Jarosław Niedzielewski.

Niekończąca się przecena

Cierpliwość posiadaczy jednostek uczestnictwa funduszy akcji rosyjskich po raz kolejny została wystawiona na próbę. Wczorajsza przecena na moskiewskim parkiecie solidnie zdołuje ich portfele, które już i tak kurczą się z miesiąca na miesiąc. Przez ostatni rok klienci TFI stracili średnio ponad 16 proc., a przez ostatnie 3 lata nawet 30 proc. W tym czasie fundusze akcji polskich uniwersalne zyskały odpowiednio 15 i 4 proc. Do tej pory w zarabianiu na moskiewskiej giełdzie przeszkadzały spadające ceny surowców, od których uzależniona jest kondycja budżetu państwa i wyniki największych firm. Na koniec stycznia w pięciu funduszach akcji rosyjskich oferowanych przez krajowe instytucje (Quercus, Caspar, BZ WBK, ING i Investors) ulokowanych było prawie 70 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Na konflikcie na Ukrainie też można zarobić