Na pomorskim szlaku

opublikowano: 28-08-2019, 22:00

Hanzeatyckie miasta, cesarskie kurorty, Amazonka Północy, podróż w czasie do epoki romantyzmu... Niemiecki kraj związkowy Meklemburgia — Pomorze Przednie zachwyca różnorodnością.

W PRL atrakcją Świnoujścia była możliwość przekroczenia granicy bez paszportu — za okazaniem dowodu osobistego. Teraz, by zwiedzić zabytki Ahlbecku, Heringsdorfu i Bansinu, potrzeba tylko… 2,7 euro. To dzienna opłata klimatyczna pobierana po drugiej stronie granicy także od użytkowników Promenady Europa, łączącej Świnoujście z niemieckimi kurortami. Najdłuższa nadbrzeżna ścieżka piesza i rowerowa na kontynencie (12,5 km) jest wyposażona w strefy wypoczynku i toalety oświetlane energią wytwarzaną przez panele słoneczne. Jej atrakcją — i popularnym motywem fotograficznym — stała się rzeźba: stalowa klamra łącząca oba narody.

Królewskie kąpieliska

Nadmorskie kurorty Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin tak się rozrosły, że trudno znaleźć między nimi wyraźną granicę. Są do siebie podobne — każdy zachwyca zabytkowymi willami i piaszczystą plażą z wiklinowymi koszami i drewnianym molo. Od 2005 r. funkcjonują już zresztą jako jeden organizm: gmina Ostseebad Heringsdorf wchodząca w skład Meklemburgii — Pomorza Przedniego. Znane są jako trzy cesarskie uzdrowiska, ponieważ gościły tu koronowane głowy: cesarze Niemiec Wilhelm I, Fryderyk III i Wilhelm II oraz cesarz Austro-Węgier Franciszek Józef I.

Ahlbeck otrzymał prawa miejskie w 1750 r. od Fryderyka Wilhelma II, który przysłał kolonistów do osuszania mokradeł Turbruch. Natomiast Heringsdorf zawdzięcza nazwę Fryderykowi Wilhelmowi IV z czasów, gdy ten był następcą tronu. W 1820 r. podczas polowania zgłodniał i zachwycony poczęstunkiem w chacie rybaka nadał osadzie miano śledziowej wioski. Pięć lat później, w 1825 r., dziedzic tych ziem Georg Bernhard von Bülow wybudował trzy wille dla swoich arystokratycznych gości i tę datę przyjmuje się jako początek działalności kąpieliska. Także Bansin, zanim pod koniec XIX w. stał się modnym letniskiem, był rybacką wioską, o której można znaleźć wzmianki już w XIII-wiecznych dokumentach. W kurortach bawiły sławy, m.in. pisarz Lew Tołstoj i Johann Strauss (syn), który w willi Anna w Heringsdorfie skomponował „Walca cesarskiego”. Wówczas, na przełomie wieków XIX i XX, ukształtowała się na Uznamie charakterystyczna architektura zwana kajzerowską lub uzdrowiskową (w 1927 r. odkryto w Heringsdorfie bogate złoża solanki jodowej i radowej).

Powstawały domy, pensjonaty, hotele i ogrody, które dziś stanowią największy zachowany zespół architektury spa w Europie. Bankierzy i przemysłowcy stawiali wille nad Bałtykiem, czerpiąc z bogactwa stylów renesansu, baroku, secesji. W rezultacie kolumny, wykusze, strzeliste wieżyczki i cyzelowane jak koronki drewniane werandy ich domów przywodzą dziś na myśl dzieła sztuki cukierniczej. Najstarszym zachowanym zabytkiem architektury uzdrowiskowej jest willa Achterkerke z 1845 r. wybudowana na piaszczystym wzniesieniu przez Georga Bernharda von Bülowa. Do najbardziej reprezentacyjnych należy zaś biała neoklasycystyczna willa Oppenheim w Heringsdorfie wzniesiona w 1883 r. dla Benoit Oppenheima, bankiera pochodzenia żydowskiego. W latach 30. XX w. naziści przejęli dom na siedzibę NSDAP.

Po wojnie przekształcono go w sanatorium, potem wypoczywali w nim pracownicy ministerstwa bezpieczeństwa NRD. Teraz mieści się tu hotel. W pensjonat przekształcono też neobarokową willę zbudowaną w 1908 r. przez bankiera Hansa von Bleichrödera. W III Rzeszy rodzina pochodzenia żydowskiego straciła dom na rzecz Luftwaffe. Po wojnie służył jako sanatorium dla radzieckich oficerów, następnie — siedziba dyrekcji związków zawodowych. Po zjednoczeniu kraju spadkobiercy von Bleichröderów odmówili przejęcia budynku. W rezultacie sprzedało go państwo. Słynna jest też willa zbudowana w 1873 r. dla Wilhelma Staudta, konsula Niemiec w Urugwaju. Kiedy zmarł w 1906 r., dom odziedziczyła jego żona Elżbieta. Urządzała herbatki, na których bywał cesarz Wilhelm II. W 1938 r. sprzedała willę Theodorowi Morellowi, osobistemu lekarzowi Adolfa Hitlera.

W czasie wojny działał w niej szpital dla żołnierzy, potem — dom wczasowy Wilhelm Pieck I dla pracowników linii lotniczych Interflug. Po zjednoczeniu Niemiec dom kupił przedsiębiorca z Monachium i urządził w nim pensjonat. Nowy właściciel postawił w ogrodzie popiersie cesarza Wilhelma II, które znalazł… na wysypisku. Sąsiadująca z willą Staudt willa Oechsler, wzniesiona w 1883 r. przez Antonio Salviatiego w grecko-rzymskim stylu, mieści dziś elegancki butik z odzieżą. Jest jednym z najbardziej charakterystycznych budynków w Heringsdorfie ze względu na trójkątną, szklaną mozaikę w zwieńczeniu. Ciekawe były losy hotelu Aurelia St. Hubertus znanego z restauracji oferującej tradycyjne dania kuchni pomorskiej, przyrządzone według przepisów, które kucharz Jörg Gleißner odkrył w archiwach regionu. Willa Hubertus zbudowana w 1900 r. należała do Fritza Jentza, dyrektora teatru Metropol w Berlinie. Po wojnie stała się siedzibą NKWD.

Potem przejęła ją Straż Graniczna NRD. Trzymali tam… konie. Budynek, zanim został hotelem, służył też jako dom wczasowy dla pracowników Stasi. Natomiast w secesyjnej willi Oasis między Heringsdorfem i Ahlbeckiem, zbudowanej w 1896 r. dla przemysłowca Friedricha Löwnera i jego żony Caroline, śpiewaczki operowej, tuż przed II wojną światową i w jej trakcie działał dom dziecka. Później przekształcono ją w sanatorium i dom wczasowy Towarzystwa Przyjaźni Niemiecko-Radzieckiej. Dziś to czterogwiazdkowy hotel. Warto jednak zboczyć z promenady, przy której pysznią się te piękne wille, by pospacerować po molo w Ahlbecku (280 m), jedynym zabytkowymmorskim pomoście w regionie, który przetrwał do naszych czasów. Przy wejściu stoi dar od wdzięcznego kuracjusza — imponujący zegar z 1911 r. Niestety drewniane molo cesarza Wilhelma w Heringsdorfie z 1893 r., niegdyś najpiękniejsze i najdłuższe na Bałtyku, zostało w 1958 r. celowo podpalone. W 1995 r. zbudowano nowe, sięgające 508 m w głąb morza — najdłuższe molo na wyspie Uznam. Z cesarskimi kurortami wiąże się też historia kosza plażowego. W 1882 r. wyplótł go Wilhelm Bartelman, wytwórca wiklinowych koszy z Rostocku, na prośbę starszej pani, która nie mogła siedzieć na piasku. Wynalazek cieszył się takim powodzeniem, że wkrótce Bartelman przeniósł fabrykę do Heringsdorfu. Dziś ozdobą kurortu jest czterometrowy kosz pomnik, w którym wygodnie się mieści 30 osób.

Gorzka historia

Na północnym krańcu Uznamu, 47 km od Świnoujścia i kilkanaście od trzech kurortów, znajduje się miejsce, którego zwiedzający wyspę nie powinni przeoczyć: Historyczno-Techniczne Muzeum Peenemünde. Między 1936 a 1945 r. działało tam największe w ówczesnej Europie centrum zbrojeniowe. W tym najpilniej strzeżonym obiekcie III Rzeszy budowano i testowano m.in. rakiety pionowego startu V1 i V2. To stąd w 1942 r. wystrzelono pierwszą rakietę w kosmos. Wynalezioną w Peenemünde broń przeciwko ludności cywilnej cynicznie określano mianem odwetowej (Vergeltungswaffen), zaś wśród 12 tys. zatrudnionych w zakładach były tysiące robotników przymusowych ze Wschodu.

Wykorzystywano też pracę około 1500 więźniów obozów koncentracyjnych — m.in. Buchenwaldu — Polaków, Rosjan, Holendrów, Francuzów... Do marca 1945 r. Niemcy zrzucili jakieś 22 tysiące rakiet V1 i przeszło trzy tysiące V2 na miasta Belgii, Anglii i Francji. Straty aliantów byłyby większe, gdyby nie nalot na Peenemünde w 1943 r., możliwy dzięki informacjom od robotników przymusowych, które zdobył i przekazał Brytyjczykom wywiad Armii Krajowej. Po 1945 r. teren wciąż był niedostępny, gdyż stacjonowały tam wojska radzieckie i wschodnioniemieckie. Dziś w monumentalnej elektrowni — jedynym zachowanym obiekcie byłych zakładów zbrojeniowych — działa muzeum, odwiedzane przez 150 tys. gości rocznie.

Ekspozycja (opisy są dostępne także w języku polskim) ukazuje życie i pracę w Peenemünde, a także tłumaczy, dlaczego prowadzono tam tak szeroko zakrojone projekty zbrojeniowe. Filmy i zdjęcia dokumentują powstawanie rakiet, lecz wystawiono także oryginalne eksponaty i repliki, m.in. wyrzutnię rakiet V1 znalezioną przez aliantów w Calais we Francji i replikę rakiety V2. Część wystawy poświęcono czasom zimnej wojny i podboju kosmosu — zobaczyć można np. radziecki sputnik i dowiedzieć się, że niemieckiego uczonego Wernhera von Brauna, członka SS i konstruktora rakiet, który kierował budową nazistowskich pocisków balistycznych, po wojnie zatrudniła amerykańska agencja kosmiczna NASA. Na terenie kompleksu muzealnego znajdują się także U-boty, m.in. radziecki okręt podwodny klasy 651 z lat 60. XX w., zwany w NATO Juliett. Peenemünde leży nad ujściem Piany (Peene). Cały Peeneregion jest bardzo różnorodny biologicznie, to m.in. obszar lęgowy około 30 chronionych gatunków ptaków. Piana, nazywana Amazonką Północy, jest jedną z ostatnich dziewiczych rzek w Niemczech. W Meklemburgii — Pomorzu Przednim wije się przez ponad 100 km i tworzy idealne warunki dla bobrów, wydr, orłów bielików, orlików krzykliwych i rybołowów. Piękne krajobrazy, żeremia bobrów, kormorany polujące na ryby, majestatyczne czaple i inne ptaki można podziwiać podczas rejsów łodzią solarną po Pianie, a dokładnie po parku krajobrazowym Flusslanschaft Peenetal, z przewodnikiem i… regionalnymi smakołykami na pokładzie.

Niemiecki Ikar

Przystań Abenteuer Flusslanschaft, gdzie można wypożyczyć mieszkalną barkę albo wynająć łódź z przewodnikiem na 2,5-godzinny rejs (ta opcja kosztuje 39 euro od osoby, w cenie jest posiłek) znajduje się w zabytkowym hanzeatyckim mieście Anklam, otoczonym rozległą siecią szlaków rowerowych. Idyllicznie położony nad Pianą ośrodek otrzymał prawa miejskie w 1264 r. Kratownicowa siatka ulic, fragmenty średniowiecznych umocnień i gotyckie zabytki czynią zeń atrakcyjny cel podróży. Przy Targu Końskim stoi najstarsza zachowana kamienica gotycka, mieszczański dom z 1406 r. — dziś Urząd Stanu Cywilnego. Ocalała też imponująca Brama Kamienna (około 1450 r.) ze schodkowym szczytem, jedna z czterech, które strzegły niegdyś wejścia do miasta. Wysoka na 32 metry budowla jest obecnie siedzibą muzeum miejskiego. Trójnawowy kościół Mariacki, wznoszony z cegły w kilku etapach od połowy XIII w., zachwyca bogatym wyposażeniem: figurą Madonny w ołtarzu głównym, kaplicą z drewnianymi lożami rodzinnymi, wczesnogotycką chrzcielnicą i licznymi malowidłami.

Natomiast symbol dobrobytu mieszkańców Anklam, kościół pw. św. Mikołaja z XV w., nie miał szczęścia — w ostatnich dniach wojny został zniszczony. Od 1993 r. jest jednak stopniowo rekonstruowany. Służy jako miejsce wystaw i koncertów, a jego strzelista wieża to punkt widokowy dla śmiałków, którzy pokonają wąskie i kręte średniowieczne schody. Docelowo będzie siedzibą muzeum najwybitniejszego syna miasta — pioniera lotnictwa Ottona Lilienthala (1848-96). Obecnie jego muzeum mieści się przy Ellbogenstrasse. Można się tam zapoznać z życiem niemieckiego konstruktora i pilota szybowców, autora projektów 18 maszyn latających, a także zobaczyć modele samolotów z różnych epok i eksperymentalne urządzenia autorstwa tego uzdolnionego wynalazcy.

Śladami romantyzmu

Anklam leży na Europejskim Szlaku Gotyku Ceglanego, podobnie jak oddalony od niego o około 36 km Greifswald. Miasto nad rzeką Ryck i Zatoką Greifswaldzką czaruje hanzeatycką architekturą, starymi portami i… tętniącą życiem nowoczesnością. Greifswald, który w swej burzliwej historii kilka razy zmieniał przynależność — znajdował się w granicach Księstwa Pomorskiego, Szwecji, Królestwa Prus i w końcu Niemiec — jest bowiem bardzo młodym miastem: 12 tys. z 60 tys. jego mieszkańców to studenci. To oni nadają mu koloryt. Uniwersytet Greifswaldzki, jeden z najstarszych w Europie (1456 r.), jest prężnym ośrodkiem naukowym, a należące do niego nieruchomości zaliczają się do najważniejszych zabytków miasta. W barokowym budynku głównym przy Domstrasse zobaczyć można m.in. dawną bibliotekę i dziedziniec.

Warto umówić się na zwiedzanie z przewodnikiem, bo wtedy przed turystami staną otworem obserwatorium astronomiczne i karcer — wykorzystywany aż do 1903 r. Studenci zamknięci w kozie pisali na ścianach, kto siedział, za co i jak długo. Ich główne przewinienia to brak postępów w nauce, pijaństwo i… zadawanie się z kobietami lekkich obyczajów. Greifswald daje początek rowerowemu Szlakowi Północnoniemieckiego Romantyzmu, prowadzącemu do Wolgastu (ponad 50 km) przez miejsca, które inspirowały twórców tej epoki, m.in. Caspara Davida Friedricha (1774- -1840). Wprawdzie urodzony w Greifswaldzie malarz w wieku 24 lat przeniósł się do Drezna, często jednak wracał w rodzinne strony, by tam tworzyć. Szkicował głównie ruiny cysterskiego klasztoru Eldena z XIII w., zburzonego podczas wojny trzydziestoletniej.

Jego ulubiony motyw, charakterystyczna 16-metrowa zachodnia fasada klasztornego kościoła, przetrwała do dziś i jest jednym z symboli miasta. To cystersom Greifswald zawdzięcza rozkwit. W 1245 r. mnisi uzyskali prawa do handlu swoimi produktami, m.in. piwem i zbożem, na tutejszym rynku. Zakładali też farmy solne, by pozyskiwać sól do konserwacji śledzia — „srebra Bałtyku”. Sól była tak cenna, że już w 1250 r. książę Warcisław III z rodu Gryfitów nadał Greifswaldowi prawa miejskie. Świadkami handlowej prosperity miasta są późnogotyckie domy spichlerzowe. Dwie okazałe mieszczańskie kamienice z pięknie zdobionymi fasadami można zobaczyć pod adresami Rynek 11 i 13. Zwiedzić też warto katedrę pw. św. Mikołaja — najstarszą świątynię Greifswaldu (1262 r.) z niemal stumetrową wieżą. Zachowały się w niej malowidła i wyposażenie z okresu od XIV do XVII w. Nieco młodszy (1350 r.) jest kościół Mariacki, jeden z najcenniejszych gotyckich, ceglanych kościołów halowych w tej części Niemiec, zwany potocznie Grubą Marią ze względu na przysadzistą sylwetkę.

Unikatowe są architektoniczne detale bogato zdobionej, imponującej fasady wschodniej i wieży, w której piwnicach odkryto średniowieczną salę sądową. Zwrócony ku rzece Greifswald oferuje też największe w Niemczech muzeum portowe, w którym prezentowanych jest około 50 historycznych szkunerów, holowników i barkasów. A jeśli ktoś jest ciekawy, w jaki sposób powstał bursztyn i kiedy pojawiły się na Pomorzu ogromne głazy narzutowe, odpowiedzi na te pytania znajdzie w Muzeum Pomorza (Pommersches Landesmuseum). Dowiedzieć się też można, kiedy na te ziemie przybyli Słowianie, jak długi był miecz kata z Kołobrzegu i… jak wygląda pułapka na pchły. Jednym z najcenniejszych eksponatów jest opona Croya, monumentalny gobelin (30 m kw.) z wizerunkami książąt z rodu Gryfitów, wykonany w Szczecinie w 1554 r. W zbiorach muzeum są też obrazy wybitnych artystów, m.in. Caspara Davida Friedricha i Vincenta van Gogha.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu