Na poprawę w Call2Action trzeba poczekać

Kamil Zatoński
opublikowano: 2010-02-11 09:51

Warszawska spółka jako jedna z pierwszych z alternatywnego rynku przedstawiła rezultaty czwartego kwartału. Niestety, nie były one zadowalające.

Call2Action to spółka, która realizuje na zlecenie kampanie reklamowe na posiadanej infrastrukturze POS TV (monitory w marketach).

W czwartym kwartale przychody wyniosły 114 tys. zł i były o ponad połowę niższe, niż rok wcześniej. Strata netto zwiększyła się o 50 tys. zł do 215 tys. zł.

Narastająco po czterech kwartałach przychody wynoszą 359 tys. zł (+25 proc.), a strata netto 667 tys. zł (wzrost o 38 proc.).

"Przychody czwartego kwartału 2009 r. (...) nadal pozostają na niewielkim poziomie, ponieważ ich poziom jest determinowany wielkością posiadanej sieci POS TV" - czytamy w komentarzu.

Spółka ma 336 monitorów w sieci delikatesów Piotr i Paweł. Na skokowy wzrost przychodów będzie można liczyć dopiero wtedy, gdy uda się zamontować 1600 monitorów w sieci Tesco (ma się to stać do końca tego roku).

Oprócz tego firma planuje instalację 900 kolejnych nośników POS TV.