Na razie pulsuje żółte światło

opublikowano: 13-03-2012, 00:00

GO CHINA

LISTA OBECNOŚCI: Ilona Antoniszyn-Klik, podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, skromnie zajęła miejsce na widowni, której wkład do programu Go China zaprezentowali (od lewej): Jerzy Pomianowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Katarzyna Sobierajska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, Kazimierz Plocke, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Waldemar Pawlak, wiceprezes Rady Ministrów i minister gospodarki, Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, Rafał Szmytke, prezes Polskiej Organizacji Turystycznej, Andrzej Łuszczewski, prezes Agencji Rynku Rolnego. [FOT. MW]

Już sama objętość podpisu pod zdjęciem ministrów z czterech resortów oraz szefów czterech państwowych agencji robi wrażenie. Udziałowcy wczorajszej konferencji w Ministerstwie Gospodarki obwieścili uruchomienie wspólnego programu Go China, którego zadaniem jest promocja na tamtejszym rynku polskiej przedsiębiorczości, zwiększenie i poprawa bilansu wymiany handlowej, przyciągnięcie chińskich inwestycji oraz rozszerzenie współpracy między firmami i regionami.

O relacjach z Chinami piszemy na naszych łamach niemal codziennie, dlatego trudno już wymyślić na ten temat cokolwiek oryginalnego. A jednak przy okazji Go China trafiła się taka nowalijka — diagnoza Sławomira Majmana. Dobrze wprowadzony w temat prezes PAIIZ trzeźwo ocenił, że dla stosunków polsko-chińskich zapaliło się obecnie żółte światło.

Na szczęście już nie czerwone, ale absolutnie jeszcze nie zielone. Jak wiadomo, na żółtym się nie wjeżdża, lecz jak najszybciej ze skrzyżowania ucieka. Żeby zatem nie zabrzmiało to zbyt pejoratywnie, w tytule zmodyfikowałem tezę na światło neutralnie pulsujące, w końcu jesteśmy w „Pulsie Biznesu”…

Poza Niemcami praktycznie wszystkie ważniejsze państwa świata w obrotach z Chinami notują deficyt. My też siedzimy dziesiątkami miliardów na głębokim minusie. Ale nieunikniona nierównowaga handlowa nie byłaby zjawiskiem tak niekorzystnym, gdyby rekompensował ją import kapitału. Dlatego Polska musi się nieustająco starać o przyciągnięcie chińskiego kapitału. To druga strona medalu inicjatywy Go China.

Słuchając kolejnych prezentacji ministrów i prezesów, trudno było mi dociec, na czym konkretnie ma polegać efekt synergii i co spowoduje bardziej pożyteczne wydawanie publicznych pieniędzy.

Materialnym nośnikiem projektu jest tylko uruchomiony podczas konferencji portal www.gochina.gov.pl, którego zadaniem jest usprawnienie obiegu informacji. Zawiera m.in. dane na temat chińskiego prawa gospodarczego i tamtejszej kultury biznesu. Odpowiadając na moje pytanie o dowódcę całej wyprawy Go China, najstarszy stopniem Waldemar Pawlak obrazowo przyrównał działania różnych instytucji do równoległego posuwania się kolumn wojsk pod wspólną komendą.

Hm, akurat kilka godzin przed konferencją, w nocy z niedzieli na poniedziałek, enty raz oglądałem w TVP „Popioły”. W finale filmu Andrzeja Wajdy kolumny Wielkiej Armii ochoczo, właśnie równolegle, maszerują na Rosję. Ale w ostatniej scenie pobity Napoleon ucieka stamtąd saniami. Nic nie sugeruję, ot, czysto przypadkowa zbitka. Ale po Go China w planie jest także Go Russia…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane