Na rynku sztuki nastąpił przełom

Bartosz Hanus
opublikowano: 2002-02-08 00:00

Rok 2001 upłynął pod znakiem kryzysu gospodarczego, rosnącego bezrobocia i pogłębiającej się dziury budżetowej. Według większości przedstawicieli domów aukcyjnych i galerii, był to rok przełomowy. W porównaniu z okresem 1998-2000, który dla polskiego rynku sztuki był szczególnie korzystny, w roku ubiegłym można było zauważyć oznaki lekkiej zapaści. W dużej mierze wynikała ona z niepokojących informacji o stanie polskiej gospodarki.

— Rynek sztuki jest bardzo podatny na psychologiczne impulsy. Dlatego informacje o kryzysie gospodarczym wpłynęły na zmniejszenie się popytu na dzieła sztuki. Pod koniec roku nastroje kupujących zaczęły się jednak zmieniać, gdyż oswoili się oni z sytuacją — mówi Konrad Szukalski, wiceprezes Domu Aukcyjnego Agra-Art.

— W ciągu roku zanotowaliśmy kilkunastoprocentowy spadek obrotów, ale już w grudniu nastąpiła zdecydowana poprawa — dodaje Marek Lengiewicz, prezes Domu Aukcyjnego Rempex.

Spadek optymizmu wśród klientów widoczny był w zmniejszeniu zainteresowania pracami szczególnie drogimi. Większość z nich znacznie ostrożniej wydawała swoje pieniądze. Większym zainteresowaniem zaczęły się cieszyć prace drobniejsze, a przez to tańsze. Brak było wielu spektakularnych sprzedaży, sięgających kilkuset tysięcy lub przekraczających milion złotych, do których przyzwyczaiły nas poprzednie lata. Dlatego za spory sukces można uznać wylicytowanie za obraz Józefa Chełmońskiego „Próba czwórki” 1,2 mln zł.

Brak nowych rekordów aukcyjnych wiązać można także z innym zjawiskiem. Do tej pory najwyższe ceny osiągało malarstwo polskie pochodzące z okresu 1850-1950. Duże zainteresowanie obrazami z tych lat spowodowało, że na rynku pozostało już niewiele dzieł naprawdę wartościowych. Większość z tych, które były dostępne, znalazła się w prywatnych kolekcjach i muzeach.

Zmniejszył się także import prac polskich artystów, gdyż zagraniczne domy aukcyjne widząc duże zainteresowanie obrazami z tego okresu zaczęły podnosić ich ceny. Z tego powodu sprowadzanie ich do kraju stało się nieopłacalne.

Spadek średniej ceny obrazów można także wiązać z pojawieniem się na rynku nowej grupy klientów, którzy do tej pory nie zajmowali się inwestowaniem w sztukę. Nie mając doświadczenia, nie chcą ryzykować wydania bardzo dużych sum i rozpoczynają swoje zakupy od kilku tysięcy złotych. Dlatego w roku ubiegłym najlepiej sprzedawały się prace w cenie od 5 do 30 tys. zł.

Wspomniane już zmniejszenie się podaży wybitnych dzieł sztuki dawnej spowodowało powolne przesuwanie się gustów nabywców w kierunku sztuki współczesnej, który to proces można obserwować od pewnego czasu. Rok 2001 zdaje się potwierdzać tę tendencję i może wskazywać, w jaki sposób polski rynek sztuki będzie się zmieniał. Coraz większe jest zainteresowanie klasycznymi artystami okresu powojennego, jak Jerzy Nowosielski, Jerzy Duda-Gracz czy Zdzisław Beksiński. Jednak obok nich zaczynają się pojawiać twórcy do tej pory nie zauważani, jak Andrzej Biernacki czy Bogusław Szwacz.

Widoczny spadek obrotów na rynku sztuki wiązać można także z rozmijaniem się oczekiwań sprzedających i kupujących. Bardzo wysokie ceny osiągane na aukcjach w latach poprzednich spowodowały, że właściciele dzieł sztuki zaczęli żądać sum przekraczających możliwości nabywców.

— Niektóre pozycje z zakresu klasycznego malarstwa polskiego okazały się zbyt drogie. Windowanie cen szkodzi rynkowi, powodując zmniejszenie się popytu — twierdzi Andrzej Ochalski, prezes domu aukcyjnego DESA Unicum.

W ubiegłym roku można było także zauważyć kilka pozytywnych zmian.

— Obserwujemy rosnącą profesjonalizację zakupów dzieł sztuki. Klienci są coraz lepiej merytorycznie przygotowani. Również coraz częściej, korzystając z pośrednictwa Internetu, sami zaczynają interesować się sztuką polską pojawiającą się na aukcjach za granicą — mówi Marek Lengiewicz.

W ubiegłym roku zwiększył się także popyt na rzemiosło, którego oferta na polskim rynku jest jednak dość mała. Z tego względu w najbliższym czasie konieczny może się stać jego import.

Trudno jest jednak już teraz odpowiedzieć na pytanie, jaka będzie przyszłość rynku sztuki w Polsce. Według przedstawicieli domów aukcyjnych, w roku 2002 nastąpi stabilizacja. Nie będzie to raczej okres rekordowych sprzedaży. Mało też będzie się pojawiać wielkich dzieł. Dominować będą rzeczy dobre, ale takie, których cena nie przekracza 50 tys. zł. Wzrośnie też na pewno popyt na sztukę współczesną.