Obawy przed tym, co zrobi Fed na posiedzeniu, którego termin zbliża się wielkimi krokami, wprowadziły wczoraj na rynek sporo nerwowości. Co ciekawe, nie widać było jednoznacznego odwrotu od bardziej ryzykownych walut. Owszem, dynamika spadku wyceny japońskiego jena uległa zmniejszeniu, jednak fakt ten przypisać można również czynnikom technicznym. Utrzymywanie się wysokiego kursu euro wobec dolara tłumaczyć należy — jak się wydaje ostatecznym — zanegowaniem możliwości wprowadzenia luźniejszej polityki pieniężnej przez Europejski Bank Centralny. Jego decydenci zwracają uwagę, że polityka prowadzona przez Bank Japonii i Fed pociąga za sobą i zagrożenia, i wyzwania. W konsekwencji więc obserwujemy notowania euro do dolara zbliżone do szczytowych z listopada. W dalszym ciągu najważniejszym czynnikiem ryzyka pozostaje możliwość ograniczenia programu QE przez Fed, jednak wydaje się, że niewielkie cięcie (5-7 mld USD) zostało już przez rynek zdyskontowane.
Na krajowym rynku obserwujemy lekkie umocnienie złotego w ślad za rynkiem bazowym. Pozytywnie należy postrzegać równoległe umocnienie polskiego długu, co wskazuje na utrzymujące się pozytywne nastawienie inwestorów do polskich aktywów. Pomimo umocnienia złotego do dolara nie wydaje się jednak, żeby przy stosunkowo bliskim terminie decyzji Fed rynek zdecydował się na próbę zejścia poniżej bariery 3 zł.