Na tegorocznej wystawie motoryzacyjnej w Genewie spowolnienia gospodarczego nie widać, ale za to już czuje się je w kościach. Powalających premier jak na lekarstwo, a przedstawiciele koncernów chwalą się wynikami na świecie. O Europie mało kto wspomina.
Na pół gwizdka
Europa jest wyspą… niepowodzeń. Rynek Starego Kontynentu skurczył się i to znacznie, za to na rynkach chińskim, amerykańskim i indyjskim kolejni producenci notują coraz lepsze wyniki. Nic więc dziwnego, że kiepskie statystki europejskie skrzętnie ukrywane są w globalnych tabelkach.
Jak to się przekłada na motoryzacyjne premiery prezentowane niemal w sercu Europy? No właśnie, małą liczbą debiutów. Spacerując po targowych pawilonach trudno oprzeć się wrażeniu, że prezentowane nowości są nowościami na przeczekanie gorszych czasów.
Najczęściej to face liftingi „starych” modeli. Czasem trafi się kolejna wersja nadwoziowa, czasem nowy silnik. Owszem było kilka „nowych generacji” (np. Toyota Rav 4, Nissan Note czy Suzuki SX4), ale i w tym przypadku trudno oprzeć się wrażeniu, że nie jest to prezentacja siły, a jedynie łatanie starzejącej się oferty.
Owszem, były premiery z prawdziwego zdarzenia, z tym, że dotyczyły segmentu osiągalnego dla mniej niż 1 proc. populacji. I to nawet nie ze względu na cenę, lecz ściśle limitowaną produkcję. Premier przez duże „P” — pozostających w zasięgu Kowalskiego (pod warunkiem, że zarabia dwie średnie krajowe), było w Genewie kilka, w tym dwie warte uwagi. Obie japońskie.
Dla oka
Jeśli pominąć premiery aut superluksusowych (Rolls-Royce Wraith) czy supersportowych (Lamborghini Veneno czy Ferarri — La Ferrari) za kilkaset tysięcy czy nawet kilka milionów euro, okaże się, że oka na czym zawiesić nie ma (nie licząc modelek dumnie prezentujących walory… aut). Pozostając w segmencie samochodów, które mają szanse zasilić rodzime parki aut służbowych, należy wspomnieć o dwóch markach — Lexusie i Inifiniti. Pierwsza z nich wybrała Genewę na europejską premierę trzeciej generacji modelu IS.
Na pierwszy, drugi i trzeci rzut oka auto jest spektakularne. Złośliwi mówią, że Lexus przesadził. Mnie wydaje się, że dziś trzeba przesadzać. Do rzeczy. Model IS to bezpośrednia konkurencja BMW 3, Mercedesa Klasy C i Audi A4. Z „wielką trójką” Japończycy chcą powalczyć designem, no i ceną. Co ciekawe, Lexus IS nie będzie dostępny z dieslem pod maską.
Do wyboru będą dwa silniki. Pierwszy to V6 o pojemności 2,5 litra i mocy nieco ponad 200 KM (IS 250), drugi to hybryda. W tym przypadku zespół napędowy składa się z 2,5-litrowego silnika benzynowego o czterech cylindrach i motoru elektrycznego. Układ hybrydowy dostarcza 223 KM. Ceny nowego „iesa” w Polsce będą startować z poziomu około 129 tys. zł. Druga premiera warta odnotowania to Q50 — od Infiniti. Warto wspomnieć o tym aucie z dwóch powodów. Pierwszy — bo model Q50 jest debiutem marki w luksusowym segmencie D.
Słowem A4, Klasa C i seria 3 zyskują zupełnie nowego konkurenta. Zresztą Lexus IS również. Drugi powód jest taki, że Q50 to pierwsze Infiniti z dieslem pod maską, a konkretnie z 2,2-litrową jednostką Mercedesa. Co istotne, nieźle wyposażone Infiniti Q50 z tym właśnie silnikiem ma w Polsce kosztować poniżej 150 tys. zł. Obie wspomniane premiery z pewnością nie wywrócą tabel sprzedaży w Polsce do góry nogami, ale są w stanie podreperować wyniki obu marek.
Nowy makijaż
Coś dla flot? Owszem. Królują małe pojemności i rozwiązania oparte o napęd hybrydowy. Przodują w tym Japończycy z Toyotą i Lexusem na czele. Targi pełne były odświeżonych wersji modeli znanych na rynku. Nową twarz dostały m.in. Opel Insignia, wszystkie modele Volvo, Chevrolet Captiva, Citroen C3, Jeep Grand Cherokee, a nawet Renault Kangoo. Miłośników praktycznego nurtu w motoryzacji, a więc również flotowców, z pewnością ucieszy debiut Volkswagena Golfa, nowej Skody Octavii oraz Toyoty Auris — w odmianach kombi. Praktycznych, ale i zamożniejszych, ucieszy premiera BMW 3GranTourismo.
Auto zbudowane jest według tej samej koncepcji co 5GT. Prawdopodobnie BMW chce powtórzyć sukces Piątki GT, również w niższym segmencie. Trójka GT jest autem nieco większym od tradycyjnej serii 3, troszkę wyżej zawieszonym, bardziej praktycznym. Wiele osób uważa też, że GT jest ładniejsza niż zwykła seria 3. Po kilku miesiącach ciszy odezwał się również koncern Fiata.
Odezwał się słowami: Alfa Romeo 4C. I choć auto jest przepiękne, trudno uwierzyć, że jedna premiera i to samochodu niemogącego liczyć na wysoką sprzedaż może cokolwiek zmienić. Wśród aut, które na taką sprzedaż mogą liczyć, debiut zaliczyły minivan Citroena — Technospace (następca C4 Picasso), crossover Peugeot — model 2008 i Renault Captur oraz ciekawostka…. chiński kompakt Quoros 3.
Dlaczego ciekawostka? Dlatego, że to nowa marka (powstała w 2007 r.), dlatego, że auto zostało zaprojektowane pod europejskiego klienta (i przez europejskiego projektanta) i dlatego, że wygląda interesująco. Czy zawojuje floty? Niewykluczone. Ale za nim wydamy ostateczny wyrok w tej sprawie, poczekajmy na wyniki testów zderzeniowych.
Znak czasów
Zdziwienie budziło natomiast stoisko Dacii. Swój debiut miała tu Dacia Logan w odmianie kombi. Co dziwiło? To, że w tak budżetowym (popularnym w Polsce) dużym kombi zrezygnowano z tanich w obsłudze benzynowych silników wolnossących. Logana kombi będzie można kupić albo z doładowaną benzyną (1,2 l) albo z dieslem (1,5). Szkoda. Koszty eksploatacji wzrosną, a wiadomo, że przy tak budżetowym rozwiązaniu każda złotówka się liczy. Pewnie silniki wolnossące nie spełniały norm. I znowu za ekologiczny kurs UE zapłaci Kowalski. I to niezależnie od tego, czy chce z nim podążać, czy tylko musi.
LEXUS ISIN
Nowy Lexus IS to jedna z najciekawszych premier tegorocznej wystawy w Genewie. W sprzedaży pojawi się w połowie roku. Ceny w Polsce będą zaczynały się od około 130 tys. zł. Ale o klienta IS będzie walczył przede wszystkim stylistyką. Bardzo odważną. Nie powalczy dieslem. Lexus nie przewiduje w ofercie takiego rozwiązania. Będzie benzynowe V6 lub hybryda.
IFINITI Q50
Infiniti Q50 ma być tym modelem, który przekona do marki rzesze Europejczyków. Polakom może przypaść do gustu silnik diesla i cena. Poniżej 150 tys. zł . Floty będą niepocieszone — pojemność wspomnianego diesla — powyżej 2 litrów.
SKODA OCTAVIA COMBI
Octavia to najpopularniejszy model w Polsce. Całkiem niedawno debiutowała kolejna generacja tego auta. Naturalną konsekwencją było wprowadzenie do oferty odmiany kombi. Tym razem bagażnik ma ponad 600 l. Po złożeniu oparć tylnej kanapy przestrzeń ładunkowa powiększa się do 1740 l.
TOYOTA AURIS TOURING SPORTS
Tego właśnie Toyocie brakowało w ofercie. Auta kompaktowego w nadwoziu kombi. No to już jest. Auris Touring Sports będzie dostępny z dwoma silnikami benzynowymi (99 i 132 KM), dwoma dieslami (90 i 124 KM) lub z hybrydą. Bagażnik ma 530 l. To o co najmniej 20 l więcej niż ma bezpośrednia konkurencja.