Na początku kwietnia 2013 r. jeden z klientów BPH FIZ Sektora Nieruchomości wysłał skargę do Komisji Nadzoru Finansowego, która dotyczyła niezgodnego ze statutem działania funduszu. Posiadacz certyfikatów wskazywał wówczas na problem 70-procentowego zadłużenia funduszu, ale przede wszystkim zwracał uwagę na formę zaciągniętych kredytów. Inwestor podważał również zasadność wydłużenia o dwa lata działalności funduszu.

— Z dzisiejszej perspektywy można tę skargę potraktować proroczo. Łatwo co prawda wnioskować „po szkodzie”, jednak można pokusić się o stwierdzenie, że już w tamtym czasie organ nadzoru miał wystarczający materiał do tego, by objąć decyzję o wydłużeniu czasu trwania funduszu nadzorem lub kontrolą. Nie oceniam przy tym, czy komisja zachowała się zgodnie z procedurami, czy nie — twierdzę jedynie, że gdyby wówczas, 3 lata temu, Urząd KNF sprawdził podstawy przedłużania życia funduszu, gdyby wykazał się większą spostrzegawczością, to być może dziś straty uczestników nie byłyby tak dotkliwe. Wielka szkoda, że tak się nie stało — mówi Łukasz Zalewski, wspólnik w kancelarii Matczuk Wieczorek Wspólnicy (MWW), która reprezentuje klientów funduszu BPH FIZ Nieruchomości w sporze z BPH TFI. Towarzystwo poinformowało niespełna dwa tygodnie temu, że po aktualizacji wyceny aktywów certyfikat wart jest 64 grosze. Przed dekadą sprzedawano je po 100 zł. Część klientów, skupiona wokół kancelarii MWW, zarzuca BPH TFI brak zachowania należytej staranności podczas zarządzania portfelem i działanie w konflikcie interesów. Teraz KNF wszczęła postępowanie kontrolne, przed trzema laty — jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji — nie.
Tajemnica zawodowa
W 2013 r. w odpowiedzi na swoją skargę klient BPH TFI otrzymał pismo od KNF, w którym nadzorca poinformował, że „jako organ administracji publicznej może wobec podmiotów nadzorowanych podejmować działania mające charakter sankcji administracyjnych, nie posiada natomiast kompetencji do władczej ingerencji w sprawach indywidualnych w zakresie dotyczącym rozstrzygania sporów cywilnoprawnych zaistniałych pomiędzy uczestnikami rynku finansowego”. Ponadto komisja zwróciła uwagę, by „zastrzeżenia dotyczące funkcjonowania danego podmiotu kierowane były przez klienta bezpośrednio do tego podmiotu i z tym podmiotem wyjaśniane”, i przypomniała o istnieniu tzw. sądu polubownego działającego przy KNF. Urząd poinformował też, że zwrócił się do zarządu BPH TFI „o zbadanie zgodności działań funduszu z rozdziałem 6. art. 27, pkt 1 statutu i udzielenie klientowi stosownej odpowiedzi”. W artykule tym mowa o formie i limitach kredytowania inwestycji funduszu nieruchomości. Czy komisja nie dostrzegła wówczas żadnych nieprawidłowości? — KNF w trybie nadzorczym na bieżąco wyjaśnia wszelkie wątpliwości w działalności podmiotów nadzorowanych. Skargi klientów są zawsze brane pod uwagę. O indywidualnych sprawach nie informujemy, ponieważ obowiązuje nas tajemnica zawodowa, a w przypadku skarg przemawia również zdrowy rozsądek — jeśli nie bylibyśmy dyskretni, to kto chciałby dawaćnam informacje? Jeśli skarżący chce, to sam o tym informuje. TFI ponosi pełną odpowiedzialność za losy funduszu i musi się liczyć z konsekwencjami — wyjaśnia Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. Zbigniew Drzewiecki, wspólnik w Kancelarii Drzewiecki, Tomaszek, radzi rozczarowanym klientom wchodzić na ścieżkę sądową.
— Konsument może kierować swoje zastrzeżenia wobec instytucji finansowych do trzech podmiotów: Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Komisji Nadzoru Finansowego oraz Rzecznika Praw Obywatelskich. Żadna z tych instytucji nie rozstrzygnie sporów cywilnoprawnych. Do rozstrzygania tego rodzaju konfliktów powołane są sądy powszechne oraz sądy polubowne, działające np. przy Związku Banków Polskich — mówi Zbigniew Drzewiecki. Jak dodaje specjalista, klienci instytucji finansowych mogą błędnie zakładać, że KNF czy UOKiK zastąpią sąd i podejmą się rozstrzygania sporów, tymczasem podmioty te mogą jedynie pomóc, poprzez wszczęcie kontroli, wykrycie błędów czy naruszeń procedur.
— Dlatego sygnalizowanie organom administracyjnym o nieprawidłowościach lub o łamaniu prawa przez banki, TFI czy domy maklerskie jest słuszne, ale nie należy oczekiwać, że instytucje te załatwią naszą sprawę — podkreśla prawnik.
Prorocza skarga
Nieprawidłowości sygnalizowane przez klienta w skardze sprzed trzech lat są dziś sednem problemu BPH FIZ Sektora Nieruchomości.
— Formalne zastrzeżenia można mieć co do charakteru udzielonego przez bank BPH finansowania. Zgodnie ze statutem i prospektem emisyjnym funduszu, kredyty powinny mieć charakter krótkoterminowy, tymczasem przez cały okres działalności fundusz te kredyty rolował. Co więcej, na pół roku przed rozpoczęciem likwidacji całe zadłużenie powinno być już spłacone, a tymczasem na pół roku przed wydłużoną przecież datą rozpoczęcia likwidacji stanowiły istotną pozycję zobowiązań funduszu. Poza tym zasadnicze wątpliwości budziło istnienie podstaw do przedłużenia działalności funduszu — mówi Łukasz Zalewski. W skardze klientów TFI do KNF podniesiono również kwestię niezachowania należytej staranności podczas zarządzania portfelem oraz działalność w ewidentnym konflikcie interesów. Tym razem nadzorca wszczął postępowanie kontrolne w BPH TFI, którego efekty mają być podstawą do podjęcia przez inwestorów dalszych kroków prawnych. Zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania administracyjnego, KNF ma trzy miesiące na zbadanie sprawy.
Fundusz BPH Nieruchomości ma problem ze spieniężeniem po dobrych cenach portfela aktywów, a na dodatek jest zalewarowany. Piotr Karnkowski, prezes BPH TFI, zapewnia, że najnowsza wycena nie jest ani ostateczna, ani wiążąca, a proces likwidacji będzie prowadzony w taki sposób, by zabezpieczyć interes uczestników.