Na amerykańskich rynkach akcji doszło do kolejnej wyprzedaży, która wynikała z nasilenia obaw stagflacji. Przyczyniły się do tego przede wszystkim dane o rynku pracy w lutym i największy jednodniowy wzrost ceny ropy od 2020 roku. Raport o rynku pracy ponownie okazał się dużym zaskoczeniem, bo wbrew oczekiwaniom gospodarka nie dodała miejsc pracy w ubiegłym miesiącu, a straciła ich aż 92 tys. Wzrosła też stopa bezrobocia, czego również się nie spodziewano. Choć dane spowodowały, że CME FedWatch Tool pokazał wzrost szansy na obniżkę stóp w czerwcu, to ich odbiór był negatywny.
Obawę wyższej inflacji nasilił kolejny duży wzrost ceny ropy. Początkowo po ostrzeżeniu ministra energii Kataru o możliwości wzrostu kursu do 150 USD jeśli producenci z Zatoki Perskiej będą zmuszeni wkrótce ograniczyć wydobycie z powodu braku możliwości eksportu. Potem po oświadczeniu prezydenta Donalda Trumpa, że nie będzie rozmów z Iranem dopóki nie ogłosi on bezwarunkowej kapitulacji. Ostatecznie kurs amerykańskiej ropy WTI, która zdrożała w tym tygodniu o prawie 36 proc., był na zamknięciu najwyższy od września 2023 roku.
Piątkowe wypowiedzi przedstawicieli Fed były ostrożne. Szefowa Fed w Bostonie, Susan Collins oświadczyła , że nie widzi w najbliższej przyszłości potrzeby podnoszenia stóp, a ich obniżanie zależy od tego czy inflacja będzie zmierzać do celu wynoszącego 2 proc. Szefowa Fed w Cleveland, Beth Hammack, oświadczyła, że nie widzi pilnej potrzeby zmiany polityki pieniężnej, bo inflacja jest nadal „zbyt wysoka”.
Szef Fed Chicago, Austan Goolsbee, odniósł się do bieżącej sytuacji mówiąc o możliwości powstania „stagflacyjnego otoczenia”. Podkreślił, że perspektywa wzrostu cen energii w wyniku wojny na Bliskim Wschodzie pokazuje, jak ważne jest, aby Fed doprowadził inflację do 2 proc. Dodał, że nie chce nadmiernie reagować na pojedynczy miesięczny raport o zatrudnieniu, ale trwały wzrost bezrobocia „byłby niepokojący”.
Rentowności obligacji USA spadały w piątek, jednak przez tydzień wzrosły najmocniej od kwietnia ubiegłego roku. Słabł dolar dzięki czemu zdrożało złoto.
Na zamknięciu sesji spadały kursy 70 proc. spółek z S&P500. Zwyżka ceny ropy spowodowała, że wśród najbardziej przecenionych znalazł się Old Dominion Freight Line (-7,9 proc.). Perspektywa wzrostu zamówień na rakiety Patriot zachęcała natomiast inwestorów do kupowania produkującego je koncernu RTX (2,9 proc.). Miarą stanu nastrojów było to, że wśród najmocniej taniejących spółek znalazł się BlackRock (-7,2 proc.). Gigant zarządzania inwestycjami wystraszył giełdowych graczy raz pierwszy w historii ograniczając wypłaty z jednego ze swoich prywatnych funduszy kredytowych.
Generalnie podaż przeważała w 9 z 11 głównych segmentach indeksu. Najmocniej taniały akcje dostawców dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (-2,0 proc.), spółek materiałowych, (-1,9 proc.) i IT (-1,8 proc.). Poza spółkami energii (0,1 proc.) najlepiej notowane były segmenty „defensywne”, czyli spółek lepiej radzących sobie w gorszej koniunkturze gospodarczej: ochrony zdrowia (-0,8 proc.), użyteczności publicznej (-0,4 proc.) i dóbr codziennego użytku (+0,3 proc.).
W skali tygodnia zdrożały tylko spółki energii (1,0 proc.). Względnie niewielką stratę zanotował również segment IT (-0,4 proc.). Najmocniej staniały natomiast spółki materiałowe (-7,15 proc.), dóbr codziennego użytku (-4,9 proc.), ochrony zdrowia (-4,6 proc.) i przemysłowe (-4,1 proc.).
W Średniej Przemysłowej w piątek staniało 21 z 30 spółek. Największe spadki kursów notowały Caterpillar (-3,6 proc.), Nvidia (-3,0 proc.) i Amazon.com (-2,6 proc.). Najlepiej notowane były Boeing (4,1 proc.), IBM (0,9 proc.) i Amgen (0,5 proc.).
Staniało dwie trzecie z 3,3 tys. spółek wchodzących w skład Nasdaq Composite. Tak samo było w Nasdaq 100. Spadły kursy wszystkich technologicznych blue chipów ze „wspaniałej siódemki”. Najmocniej taniały Nvidia (-3,0 proc.), Amazon.com (-2,6 proc.) i Meta Platforms (-2,4 proc.). Najmniejszą stratę wartości notowały Alphabet (-0,8 proc.) i Microsoft (-0,4 proc.).
