Bogdanka udowadnia, że węgiel kamienny jest wciąż chodliwym towarem — trzeba tylko umieć go sprzedać.
Na początku lat 90. kopalnia miała do wyboru — pozostać postsocjalistycznym molochem albo wejść na ścieżkę restrukturyzacji. I tak, po latach przemian LW Bogdanka to Filar Polskiej Gospodarki — firma szybko reagująca na zmiany i ulepszająca swoją strukturę organizacyjną.
Czarne złoto
W zeszłym roku zysk spółki przekroczył 47 mln zł. Po pierwszej połowie 2004 r. firma zarobiła już ponad 90 mln zł. A przecież jeszcze w 1995 r. zysk netto wyniósł jedynie 5 mln zł — był to pierwszy wypracowany zysk spółki.
— W pierwszych sześciu miesiącach tego roku sprzedaliśmy 2,7 mln ton węgla. To najlepszy wynik w naszej historii. Wpłynęła na to przede wszystkim dobra organizacja pracy, konsekwentne obniżanie kosztów wydobycia przy rosnącej wydajności oraz zawarte długoterminowe umowy z najważniejszymi kontrahentami — mówi Stanisław Stachowiak, prezes LW Bogdanka.
Głównymi odbiorcami kopalni są firmy ze wschodniej i południowej Polski, np. elektrownie Kozienice, Połaniec, Ostrołęka czy cementownie Chełm i Ożarów.
Wykorzystać hossę
Kolejnym ważnym czynnikiem, wspierającym kondycję lubelskiej spółki jest koniunktura na węgiel kamienny.
— Jesteśmy konkurencyjni pod względem jakości i cen oferowanego produktu — przekonuje Stanisław Stachowiak.
Na ten rok plany są ambitne — po raz pierwszy spółka chce osiągnąć roczne wydobycie na poziomie ponad 5 mln ton węgla. Możliwe też, że wróci temat prywatyzacji firmy, która nadal jest własnością skarbu państwa.
— Niezależnie od formy własności, firma będzie przynosić w najbliższych latach duże zyski — zapowiada Stanisław Stachowiak.