Na żniwa trzeba jeszcze poczekać

Marcin Goralewski
18-05-2005, 00:00

Wystarczyło kiepskie euro i wyniki Orbisu znacznie się pogorszyły. Spółka uspokaja jednak i przypomina o silnej sezonowości.

Prawie 20 mln zł straciła w pierwszym kwartale grupa Orbisu, największego gracza na rynku hotelarskim w kraju i jednocześnie jedynego na giełdzie. Wynik jest o 55 proc. gorszy niż przed rokiem, kiedy strata zamknęła się kwotą 12,6 mln zł.

— Pierwszy kwartał zawsze jest najgorszy. W drugim zawsze notujemy zyski — mówi Krzysztof Gerula, wiceprezes Orbisu.

Nie udało się nam jednak uzyskać jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy i w tym roku sezonowość zostanie utrzymana.

— Na początku roku bardzo mocno zaszkodził nam kurs euro. Teraz jest lepiej — zauważa jedynie wiceprezes Orbisu.

Spółka chwali się, że rośnie frekwencja w hotelach. Ogółem, sprzedaż przez pierwsze trzy miesiące sięgnęła 184 mln zł, czyli prawie o 8 proc. więcej niż przed rokiem. Motorem napędowym nie była jednak działalność hotelarska i gastronomiczna (sprzedaż spadła o 4 proc. do 135 mln zł, a zysk operacyjny do 11 mln zł czyli o ponad 40 proc.). Czarnym koniem okazała się działalność turystyczna, której sprzedaż wzrosła o 20 proc. do 25 mln zł (choć przy zaledwie 743 tys. zysku operacyjnego) oraz transport. Po kupieniu kilku PKS przychody tej działalności poszybowały o blisko 60 proc. do 39 mln zł. Nie ma jednak róży bez kolców. Przejęcia spowodowały także wzrost kosztów i konieczność restrukturyzacji, co o prawie 8 proc. obniżyło zysk operacyjny (do 3,9 mln zł).

— Trzeci kwartał jest najlepszy w naszym biznesie. Dlatego też w perspektywie kolejnych miesięcy jestem optymistą. Trudno mi jednak w tej chwili jednoznacznie powiedzieć, że nasze wcześniejsze prognozy są aktualne — dodaje Krzysztof Gerula.

Według opublikowanej w marcu strategii, tegoroczny zysk operacyjny przed amortyzacją na sięgnąć 155 mln zł. W ubiegłym roku spółka zarobiła netto prawie 50 mln zł, przy czym zysk za drugi i trzeci kwartał przekraczał 70 mln zł.

— W momencie publikacji strategii informowaliśmy, że po sześciu miesiącach przyjrzymy się jej ponownie. Pół roku jeszcze nie minęło — zauważa Krzysztof Gerula.

Minie we wrześniu, po trzecim kwartale, czyli zaraz po orbisowskich żniwach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Na żniwa trzeba jeszcze poczekać