"Puls Biznesu": Czy wzrost obrotów i cen na giełdzie oznacza pożegnanie z dotychczasową stagnacją, czy to tylko chwilowa korekta?
Wydaje się, że odpowiedzi na nie będzie można udzielić wcześniej niż po niedzielnych wyborach na Ukrainie i sesji z poniedziałku 26 maja. Sytuacja za wschodnią granicą jest istotnym czynnikiem ryzyka, ale gdyby wyniki wyborów zostały przyjęte korzystnie, jest szansa na odreagowanie dość męczącej konsolidacji na warszawskiej giełdzie. Ostatnie zwyżki są związane z tym, że inwestorzy zajmują pozycje właśnie z myślą o pozytywnym rozwiązaniu sytuacji na Wschodzie. Były też symptomy ogólnej poprawy postrzegania rynków rozwijających się, w tym Turcji, co może mieć przełożenie również na nasza giełdę.
Zwyżka objęła również mniejsze spółki, które przez długi czas zachowywały się gorzej niż duże. Czy oznacza to koniec ich słabości?
W ostatnich tygodniach obroty na małych spółkach spadały mniej niż na dużych. Wydaje się więc, że do silniejszego odbicia na mniejszych spółkach potrzeba jest bardziej spektakularna poprawa nastrojów. Mniejsza spółka to mniejsza płynność, a co za tym idzie - większe spready i większe ryzyko.
Do jakiego poziomu może dojść w obecnym trendzie wzrostowym WIG20?
Pierwszym kluczowym poziomem jest 2500-2530 pkt. To dość istotny opór i określiłbym go jako poziom docelowy na tydzień rozpoczynający się 26 maja. W ostatnich miesiącach rynek dość ostrożnie podchodzi do jakichkolwiek wyraźnych ruchów. Na pokonanie 2600 pkt oraz szczytów ostatniej fali wzrostowej będziemy więc musieli jeszcze poczekać. W dłuższym terminie lepsze są jednak zwyżki wolniejsze, ale stabilniejsze. Zbyt szybkie pokonywanie pewnych poziomów rodzi ryzyko szybkiego powrotu w dół.
