Nadchodzi mały boom na małe ERP

Kamil Kosiński
29-09-2010, 00:00

Firmy mogą porzucać aplikacje pudełkowe na rzecz ERP. Przy okazji będą raczej zmieniały dostawców oprogramowania.

Koniec kryzysu sprzyja odmrożeniu inwestycji

Firmy mogą porzucać aplikacje pudełkowe na rzecz ERP. Przy okazji będą raczej zmieniały dostawców oprogramowania.

Symbolem systemów ERP są takie pakiety oprogramowania jak SAP Business Suite czy Oracle E-Business Suite. Ale w rodzinie ERP są też systemy prostsze i tańsze. Te najprostsze i najtańsze ocierają się wręcz o standard tzw. aplikacji pudełkowych, a więc produktów, które nie wymagają wdrożenia i są przeznaczone do samodzielnej instalacji przez użytkownika. Zresztą produkowane są często przez firmy, które produkują również aplikacje pudełkowe. Jak definiują grupy docelowe różnych produktów, zapytaliśmy m.in. spółkę Sage, która ma w ofercie aplikacje pudełkowe z linii Symfonia i mały pakiet ERP, za jaki można uznać System Forte (kiedyś zwany Symfonią Forte).

— Symfonia jest przeznaczona dla małych i średnich firm, zwłaszcza szybko się rozwijających ze środkowego obszaru segmentu MŚP, zdobywających lub umacniających wypracowaną już pozycję rynkową. System Forte jest natomiast przeznaczony dla średnich i większych firm, które mają rozbudowane procedury i bardziej złożone procesy biznesowe. To właśnie stopień komplikacji procesów w firmie decyduje, czy lepsza w niej będzie Symfonia, czy System Forte. Rozwiązania te nie są ściśle przypisane do żadnej branży. Są wykorzystywane w firmach i organizacjach o wielu profilach działalności czy z różnych obszarów klasyfikacji EKD — od samorządów i administracji, służby zdrowia przez rzemiosło, spółdzielnie mieszkaniowe, uczelnie i placówki kulturalne po hotele i gastronomię — informuje Artur Palac, kierownik systemów w Sage.

Dodaje, że trudno zdefiniować grupy docelowe obu linii oprogramowania pod względem wielkości obrotów lub liczby zatrudnionych. Ale zaraz zaznacza, że Symfonią powinny interesować się firmy zatrudniające około 50 osób, a Forte więcej. Zapewnia, że Sage ma klientów zatrudniających nawet tysiąc osób. Wychodzi więc na to, że wszystko jest dobre dla wszystkich, byle nabywca kupił produkt Sage.

Ruszą na zakupy

Skoro producenci mają problemy z jasnym zdefiniowaniem grup docelowych, nie ma się co dziwić, że jest spora grupa przedsiębiorstw, w których dobrze by się sprawdzały zarówno aplikacje pudełkowe, jak i małe systemy ERP. Andrzej Dyżewski, właściciel firmy analitycznej DiS, szacuje, że takich przedsiębiorstw jest w Polsce 25-50 tysięcy. Uważa jednak, że te firmy korzystają z aplikacji pudełkowych.

— To kwestia kosztów. Zwłaszcza w dwóch ostatnich latach, czyli w okresie kryzysu, rezygnowano ze wszystkich zbędnych inwestycji, w tym w oprogramowanie, bez którego można sobie poradzić — twierdzi Andrzej Dyżewski.

Jergo zdaniem, gdy obawa przed przedłużaniem się kryzysu będzie malała, firmy korzystające z aplikacji pudełkowych zaczną przychylniejszym okiem patrzeć na ich wymianę na pakiety ERP.

— W liczbie migracji z aplikacji pudełkowych na małe systemy ERP może nastąpić mały boom. Z punktu widzenia potencjalnego użytkownika można bowiem postawić czerwoną kreskę po kryzysie i postawić na nowe pomysły biznesowe. A nawet małe systemy ERP są bardziej elastyczne od aplikacji pudełkowych — uważa Andrzej Dyżewski.

Wolą nieznane

Przykładem firmy, która wymieniła niedawno aplikacje pudełkowe na system ERP jest Galapagos, zajmująca się dystrybucją filmów na płytach DVD i organizacją koncertów. W 2007 r. kupiła aplikacje pudełkowe z rodziny Opt! ma. Zimą 2009 r. wymieniła je na system ERP o nazwie CDN XL. Oba programy produkuje Comarch. Wygląda więc na to, że taktyka produkcji prostych i bardziej zaawansowanych aplikacji biznesowych przez jeden dom software’owy się sprawdza, bo klient, nawet jak się rozrośnie, to pozostaje u tego samego dostawcy. Choć zdaniem Andrzeja Dyżewskiego nie jest to reguła.

— Firma, która chce zrezygnować z aplikacji pudełkowych na rzecz systemu ERP przygląda się ofercie wielu producentów tych drugich. Zamiana jakościowa wiąże się bowiem często ze zmianą bazy danych, filozofii menu, a co za tym idzie — ze szkoleniami użytkowników. Potencjalny nabywca chce więc dostać spory upust od producenta oprogramowania. A tak się jakoś składa, że dostawcy już używanego oprogramowania są mniej skłonni do dawania upustów niż ci, którzy z daną firmą nie współpracowali — ocenia Andrzej Dyżewski.

Pośrednio jego opinię potwierdza przedstawiciel firmy Insert, produkującej zarówno aplikacje pudełkowe, jak i mały system ERP o nazwie Navireo.

— Część nabywców Navireo to firmy, które wyrosły z naszych rozwiązań pudełkowych, ale większość to przedsiębiorstwa, które po raz pierwszy kupiły nasze oprogramowanie — informuje Tomasz Sokołowski z Insertu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Technologie / Nadchodzi mały boom na małe ERP