Nadrabiamy czas, doganiamy świat

Mirosław Konkel
opublikowano: 23-09-2010, 00:00

Organizatorzy targów w Polsce próbują dołączyć do światowej czołówki. Wieloletnich zaległości nie da się jednak nadrobić w rok

Dwadzieścia lat dynamicznych zmian

Organizatorzy targów w Polsce próbują dołączyć do światowej czołówki. Wieloletnich zaległości nie da się jednak nadrobić w rok

Polski rynek targowy wciąż jest w fazie decentralizacji. Jeszcze 20 lat temu był tylko jeden ośrodek. Po 1989 r., w okresie transformacji, nastąpił żywiołowy rozwój branży. Powstało wówczas ponad sto nowych instytucji wystawienniczych, które organizowały rocznie ponad 500 imprez. Do dziś ostała się ledwie połowa.

— Teraz jest w zasadzie kilka znaczących ośrodków, ale targowy tort dzielą dwa podmioty. Największe udziały mają w nim Międzynarodowe Targi Poznańskie (43 proc.) i Targi Kielce (27 proc.). Kolejny organizator zdołał wykroić dla siebie zaledwie 5 proc. rynku — tłumaczy Andrzej Mochoń, prezes Polskiej Izby Przemysłu Targowego (PIPT).

Inwestycje i rozwój

Rodzime firmy usiłują sprostać międzynarodowym standardom. Co oznacza głównie próby nadrobienia kilkudziesięcioletnich zaległości w zakresie bazy targowej. Niestety, istnieją w Polsce całe obszary nieobjęte oddziaływaniem jakichkolwiek profesjonalnych targów. Nie ma odpowiednich ośrodków wystawienniczych na miarę potrzeb i ambicji w północno-wschodniej i zachodniej Polsce, podobnie jak na Górnym i Dolnym Śląsku. Choć jest już Sosnowiec. Jeszcze niedawno Warszawa była jedyną europejską stolicą bez nowoczesnych ośrodków targowych.

Ale i tak widać wiele zmian na plus. Przykłady? Międzynarodowe Targi Łódzkie mają już gotowy projekt nowej hali wystawienniczo-konferencyjnej o powierzchni ponad 13 tys. mkw. Przygotowano już teren pod budowę i ogłoszono przetarg na generalnego wykonawcę. W tyle nie pozostaje centrum w Kielcach, które na modernizację i rozbudowę obiektów przeznaczy łącznie 167 mln zł. Z własnej kieszeni wykłada tylko 96 mln zł, a resztę zdobędzie dzięki funduszom unijnym.

O miano krajowego lidera rynku walczy także Warszawa. Jesienią zeszłego roku otwarto nową halę targową stołecznego Centrum Expo XXI, która kosztowała 11 mln EUR. Budynek ma 4 tys. mkw. powierzchni i może pomieścić 3,6 tys. osób. W sumie to warszawskie centrum dysponuje ponad 17 tys. mkw. powierzchni, a w planach jest dalsza rozbudowa.

Najnowocześniejszym obiektem w Warszawie jest Centrum Targowo-Kongresowe MT Polska, zarządzane przez powstałą w 2009 r. grupę MT Polska. Centrum ma ponad 15 tys. mkw. powierzchni. W 2011 roku do dyspozycji klientów zostanie oddana nowa hala o wielkości 6800 mkw. Następnym etapem inwestycji będzie hotel wraz z salami konferencyjnymi i parkingiem podziemnym.

Nowoczesne podejście

— Mimo wielu rozpoczętych i sfinalizowanych projektów w dalszym ciągu mamy zaległości w bazie wystawienniczej. Jesteśmy za to na bieżąco, jeśli chodzi o metodologię targową — cieszy się prezes Mochoń.

Owo bycie na bieżąco oznacza m.in. zastąpienie wielobranżowych i wielotematycznych imprez targami i wystawami o bardzo wąskiej specjalizacji. Ostatnio na topie są m.in. salony kontraktacyjne. Polegają one na tym, że tzw. klienci końcowi zawierają transakcje dotyczące np. zakupu kolekcji odzieży czy sprzętu sportowego, które w hurtowniach i sklepach znajdą się dopiero w przyszłym sezonie. Na tego typu spotkaniach nie ma przypadkowych osób, a jedynie przedstawiciele firm, które są faktycznie zainteresowane daną kategorią towarów czy usług.

— Z chęcią dotarcia do wąsko wyspecjalizowanej grupy potencjalnych odbiorców wiąże się zastosowanie na targach tak zwanego matchmakingu. Jego istotą jest wyszukiwanie przez ośrodki potencjalnych kandydatów do współpracy z wystawcami, inwestorami i kooperantami. Następnie organizuje się ich pobyt z wytypowaną grupą partnerów handlowych — wyjaśnia Janusz Mazurczak, dyrektor grupy produktów Międzynarodowych Targów Poznańskich.

Nieco innym rodzajem programu matchmakingowego jest formuła hosted buyers, polegająca na goszczeniu zagranicznych kupców.

— W jej ramach MTP zapraszają do Poznania profesjonalnych zwiedzających, którzy w trakcie trwania targów mają możliwość bezpośredniego spotkania się z wystawcami i nawiązania owocnych kontaktów biznesowych — podkreśla dyrektor Mazurczak.

Teraz kongresy

Nowym trendem jest wzbogacanie programu targów seminariami i spotkaniami z konsultantami, którzy np. podpowiadają przedstawicielom danej branży, jak wyjść z kryzysu obronną ręką. Konferencje czy szkolenia odbywają się nie tylko w ramach imprez wystawienniczych, lecz także niezależnie od nich. W branży mówi się wręcz o "ukongresowieniu" targów.

— Organizatorzy imprez i właściciele obiektów wystawienniczych na Zachodzie z działalności kongresowej czerpią 10 proc. przychodów. U nas ten odsetek jest dużo, dużo niższy. Tym niemniej seminaria i konferencje są przyszłością branży, także w Polsce. Właśnie pod tym kątem buduje się dziś obiekty targowe — mówi Andrzej Mochoń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy