Nadszedł czas na konkrety

Paliwo do gry na oczekiwaniach się wyczerpało. Apetyt inwestorów zaspokoją już tylko fakty, przede wszystkim płynące z Białego Domu.

Czas pustych słów minął, nadeszła godzina działania — takie słowa padły w zeszły piątek z ust Donalda Trumpa po jego zaprzysiężeniu na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. W przemówieniu wygłoszonym zaraz po inauguracji Donald Trump podkreślił, że podczas jego urzędowania w Białym Domu interes USA będzie zawsze priorytetem. Powtórzył także zapowiadane podczas kampanii hasła protekcjonistyczne. Choć poniedziałkowy poranek na giełdach (w szczególności europejskich) był lekko nerwowy, to o dalszym kierunku zadecydować mają już nie słowa, ale czyny nowego prezydenta. — Inwestorzy czekają na to, czy, i ewentualnie w jaki sposób, zapowiedzi, które padały z ust Donalda Trumpa, będą realizowane. Trudno oczekiwać, aby sytuacja wyklarowała się w ciągu tygodnia czy dwóch — mówi Konrad Księżopolski, szef działu analiz polskiego oddziału Haitong Banku.

Nadszedł czas na konkrety

opublikowano: 23-01-2017, 22:00

Paliwo do gry na oczekiwaniach się wyczerpało. Apetyt inwestorów zaspokoją już tylko fakty, przede wszystkim płynące z Białego Domu.

Czas pustych słów minął, nadeszła godzina działania — takie słowa padły w zeszły piątek z ust Donalda Trumpa po jego zaprzysiężeniu na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. W przemówieniu wygłoszonym zaraz po inauguracji Donald Trump podkreślił, że podczas jego urzędowania w Białym Domu interes USA będzie zawsze priorytetem. Powtórzył także zapowiadane podczas kampanii hasła protekcjonistyczne. Choć poniedziałkowy poranek na giełdach (w szczególności europejskich) był lekko nerwowy, to o dalszym kierunku zadecydować mają już nie słowa, ale czyny nowego prezydenta. — Inwestorzy czekają na to, czy, i ewentualnie w jaki sposób, zapowiedzi, które padały z ust Donalda Trumpa, będą realizowane. Trudno oczekiwać, aby sytuacja wyklarowała się w ciągu tygodnia czy dwóch — mówi Konrad Księżopolski, szef działu analiz polskiego oddziału Haitong Banku.

PREZYDENT-ZAGADKA:
PREZYDENT-ZAGADKA:
Hasło „America first” to priorytet nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ciągle jednak nie wiadomo, co taka polityka oznacza dla pozostałych krajów, w szczególności rynków wschodzących.
[FOT. BLOOMBERG]

Wróżenie z fusów

Podobnego zdania jest Tomasz Bursa, wiceprezes Opti TFI, który twierdzi, że inwestorzy przyjęli postawę wyczekującą i nie grają jeszcze pod żaden konkretny scenariusz.

— Dziś ciężko cokolwiek przewidzieć. Pewnie rynek przewiduje lekkie wzmocnienie gospodarcze USA od strony produkcyjnej i infrastrukturalnej. Z dużym prawdopodobieństwem zostało to już jednak zdyskontowane. Pod niewielkim znakiem zapytania postawiłbym natomiast kwestię wycen spółek — mówi wiceprezes Opti TFI.

Ekspert zwraca uwagę na to, że jeżeli doszłoby do zapowiadanego przez Donalda Trumpa obniżenia podatków z mniej więcej 30 do 15 proc., mielibyśmy do czynienia ze skokowym przyrostem zysku spółek, a w ślad za tym ich wycen. Równolegle podkreśla jednak, że z perspektywy deficytu budżetowego nie widzi wystarczająco dużo miejsca na taki ruch.

— Nie bardzo wierzę w zapowiadaną obniżkę podatków, przynajmniej nie w skali, która oznacza blisko 50-procentową redukcję — mówi Tomasz Bursa.

Dolar ciągle traci

W ciągu ostatniego miesiąca kurs dolara spadł o 0,6 proc.

W poniedziałek tracił zarówno w stosunku do euro, jak i złotego. Do południa kurs EUR/USD wzrósł o 0,3 proc. Tyle samo wyniósł spadek na parze USD/PLN. Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ osłabienia amerykańskiej waluty z początku tygodnia nie wiąże jednak z piątkowym wystąpieniem Donalda Trumpa.

— Obserwowany w ostatnim czasie spadek kursu amerykańskiej waluty to kontynuacja trendu, który obserwowaliśmy już wcześniej — mówi Marek Rogalski.

Ekspert oczekuje dalszej deprecjacji USD w stosunku do głównych walut (w szczególności japońskiego jena czy euro), przy czym zaznacza, że im więcej będzie obaw co do realizacji zapowiadanych przez nowego prezydenta haseł protekcjonistycznych, tym mniejszego osłabienia dolara w stosunku do walut rynkówwschodzących można oczekiwać. W szczególności dotyczy to polskiego złotego. Analityk prognozuje, że jeszcze w tym tygodniu możemy zbliżyć się do poziomu 4,02 na parze USD/PLN, co przy obecnym kursie oznacza przecenę amerykańskiej waluty o 5 groszy.

Funt może odbić

We wtorkowy poranek wydarzeniem numer jeden będzie wyrok Sądu Najwyższego w sprawie brexitu, otwierający pole do negocjacji Londynu z Brukselą. Zdaniem Marka Rogalskiego, jego treść ukierunkuje notowania brytyjskiej waluty.

— Jeżeli okaże się, że parlament zajmie się formalnie brexitem i dodatkowo w procesie ratyfikacji będą uczestniczyć Szkocja, Walia i Irlandia Północna, należy liczyć się z opóźnieniem procedury wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej o prawdopodobnie kilkanaście miesięcy. W takim przypadku funt może w najbliższym czasie zyskać. Jeżeli jednak zostanie podjęta decyzja o braku konieczności uzyskania zgody pozostałych państw członkowskich WB, nie oczekiwałbym większych zmian kursu brytyjskiej waluty — mówi Marek Rogalski. W ostatnim miesiącu notowania funta brytyjskiego spadły o ponad 4 proc., a obecnie kurs wynosi 5,07 zł. Zdaniem Tomasza Bursy, trend spadkowy ma się jednak ku końcowi.

— Myślę, że w horyzoncie 5-lenim funt może być dobrą walutą do zakupu, bo w stosunku do euro i innych głównych walut europejskich powinien zachowywać się lepiej — twierdzi wiceprezes Opti TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska