Nadszedł czas na zegarki

Anna Dermont
opublikowano: 2005-11-23 00:00

Oh, yes — czy tak odpowiedzieli obecni udziałowcy spółki Yes Biżuteria na pomysł założenia wspólnej firmy jubilerskiej?

Magda i Michał Kwiatkiewicz oraz Krzysztof Madelski doszli w 1981 r. do wniosku, że praca na państwowej posadzie po studiach nie będzie spełnieniem ich marzeń o projektowaniu. Założyli specjalizujące się w metaloplastyce i wyrobie srebrnej biżuterii firmy rzemieślnicze. Dwa lata później zakłady połączyły się w spółkę cywilną, a w 1989 r. przekształciły w spółkę z o.o. o nazwie Yes Biżuteria.

Ambitni przedsiębiorcy

— Nasza przygoda z jubilerstwem zaczęła się podczas wakacji w Norwegii, gdzie dorabialiśmy w pracowniach wytwarzających biżuterię. Potem razem z Magdą i Michałem sami zajęliśmy się jej wyrobem i stworzyliśmy własną firmę — wspomina Krzysztof Madelski, prezes spółki.

Zanim młoda firma się rozkręciła, jej właściciele musieli zjeść beczkę soli. W PRL-u państwo zmonopolizowało rynek obrotu złotem, a prywatni przedsiębiorcy mogli handlować tylko sztuczną i srebrną biżuterią.

— Sprzedawaliśmy takie wyroby m.in. na Jarmarku Świętojańskim organizowanym podczas Międzynarodowych Targów Poznańskich. Wymyślaliśmy ciekawe wzory, a sam handel był dla nas niesamowitą frajdą. Można zażartować, że za pośrednictwem kolejarzy, pilotów wycieczek i turystów zaopatrywaliśmy konsumentów zza wschodniej granicy — wspomina Krzysztof Madelski, prezes i współwłaściciel spółki Yes Biżuteria.

To były trudne czasy. Zagraniczni partnerzy handlowi postrzegali polskie firmy jako mało wiarygodne i kazali sobie płacić za towar gotówką. A z tą także łatwo nie było. Początek lat dziewięćdziesiątych przyniósł dużą inflację, drogie kredyty i brak kapitału.

Postawili na złoto

W końcu nadeszły lepsze czasy dla biżuterii, a zarazem i dla firmy. Właściciele z dnia na dzień podjęli decyzję o zaangażowaniu wszystkich środków finansowych w produkcję wyrobów ze złota.

— Wskoczyliśmy w segment złotniczy. Popyt na złote wyroby był tak duży, że rynek stał się studnią bez dna. Nie wiedzieliśmy, jak długo to potrwa, ale zaryzykowaliśmy i ta decyzja procentuje do dziś. Surowiec importowaliśmy z niemieckiego zagłębia złotniczego Pforzheim. Uczestniczyliśmy również w najważniejszych targach branżowych Vicenzaoro we Włoszech, dzięki czemu nawiązywaliśmy nowe kontakty handlowe i przyglądaliśmy się najnowszym modom we wzornictwie — mówi Krzysztof Madelski.

A to pomogło trafić w gusta klientów, którzy w latach dziewięćdziesiątych zaczęli mieć decydujący głos na rynku.

— Ludzie coraz chętniej sięgali po złote łańcuszki sprowadzane z Niemiec, a także zawieszki, pierścionki czy kolczyki, które wyrabialiśmy na miejscu w zakładzie w Poznaniu — dodaje prezes Madelski.

Dzięki wyrobom ze złota firma rosła w siłę. Dziś sieć sprzedaży spółki Yes Biżuteria to 45 sklepów działających głównie na zasadzie franczyzy w kilkunastu miastach. A na półkach m.in.: złoto, srebro, brylanty, kamienie naturalne, perły, kolekcje obrączek ślubnych oraz zegarki.

Swoje wyroby firma sprzedaje pod czterema markami: Yes Time — najmodniejsze zegarki, Yes Collection — limitowane serie ekskluzywnej biżuterii, Takara — perły i Y Studio — delikatne i proste wzory. Firma Yes Biżuteria prowadzi także sprzedaż hurtową swoich wyrobów pod marką Verona. W hurtowni klient może również zamówić upominki i biżuterię zaprojektowaną według własnego pomysłu.

Yes Biżuteria poszukuje także partnerów zainteresowanych prowadzeniem firmy na zasadzie franczyzy w dużych miastach, m.in. Białymstoku, Szczecinie, Lublinie, Warszawie, Rzeszowie, Zgorzelcu czy Zamościu, gdzie powstają jej nowe salony.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót