Nadszedł oczekiwany koniec Włodarzewskiej

19-09-2017, 22:00

Sąd ogłosił upadłość stołecznego dewelopera. Decyzja cieszy nabywców mieszkań w niedokończonej inwestycji spółki.

Włodarzewska, znany warszawski deweloper, już oficjalnie jest bankrutem. Decyzją sądu władzę nad majątkiem spółki, która ugięła się pod ciężarem 200 mln zł długów, przejmie syndyk Krzysztof Gołąb.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

Fiasko restrukturyzacji

Paradoksalnie tego właśnie chcieli klienci Włodarzewskiej, nie mogący doczekać się ukończenia Zakątka Cybisa (ZC), kluczowejinwestycji dewelopera zlokalizowanej na stołecznym Ursynowie. Nie mają bowiem za grosz zaufania do władz Włodarzewskiej i liczą, że dzięki syndykowi znajdzie się inny deweloper, który ukończy budowę osiedla.

A jeszcze dokładnie rok temu, 21 września 2016 r., sąd dał Włodarzewskiej ostatnią szansę, wszczynając postępowanie restrukturyzacyjne. Okazało się jednak, że deweloper nie tylko nie ma pieniędzy na dokończenie budowy ZC ani spłatę innych wierzycieli (m.in. obligatariuszy), ale też nie reguluje bieżących zobowiązań w stosunku do ZUS, pracowników i podwykonawcy ZC.

To dlatego sąd najpierw umorzył restrukturyzację Włodarzewskiej, a teraz ogłosił jej upadłość. Wierzyciele spółki liczą, że syndyk, jako osoba niezależna, dogłębnie zbada działania jej władz, także pod kątem możliwego ubezskutecznienia umów zawieranych w ostatnich latach.

W pętli śledztw

Równolegle spółkę prześwietla, w ramach trzech różnych śledztw, prokuratura. Największe prowadzi Prokuratura Regionalna w Łodzi, która bada, czy szefostwo dewelopera nie dopuściło się m.in. oszustwa na szkodę nabywców mieszkań w stosunku do mienia znacznej wartości, wyłudzenia kredytów oraz udaremniania zaspokojenia wierzycieli poprzez wyprowadzanie majątku i faworyzowania jednych wierzycieli kosztem innych. W tej sprawie kilka tygodni temu biura Włodarzewskiej, na zlecenie prokuratury, przeszukała policja w towarzystwie biegłych, pomagających zabezpieczyć dane i dokumenty księgowe oraz informatyczne.

Drugie śledztwo, prowadzone przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Śródmieście, toczy się w sprawie zatajenia informacji przed nadzorcą sądowym oraz karalnej niegospodarności i wyrządzenia Włodarzewskiej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach (chodzi o utratę kontroli nad działką w centrum Warszawy).

Trzecie, prowadzone przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Mokotów, także dotyczy podejrzenia karalnej niegospodarności. Tyle że dopuścić się jej miał nie deweloper, ale wyznaczone przez niego władze wspólnoty mieszkaniowej, zarządzającej budynkiem, w którym siedzibę ma Włodarzewska (chodzi m.in. o defraudację funduszu remontowego). W żadnej ze spraw nikt na razie nie usłyszał zarzutów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nadszedł oczekiwany koniec Włodarzewskiej