Nadzieja matką pracowników

opublikowano: 09-08-2015, 22:00

Niska pensja wciąż najbardziej motywuje do szukania innej pracy. Ale wzrost płac to wypadkowa wielu czynników

O swoich zarobkach rozmawiamy niechętnie, a firmy nie kwapią się z ujawnianiem, ile płacą swoim pracownikom. Za sprawą polityków, którzy jak zawsze przed wyborami obiecują i rozdają podwyżki, na nowo rozgorzała dyskusja o ewentualnym wzroście płac. Instytut Monitoringu Mediów przeanalizował 19,5 tys. publikacji w internecie pod kątem powodów zmiany pracy. Warunki finansowe wskazało 32 proc. użytkowników. Czy dzięki lepszej płacy lepiej pracują?

Nie ma żadnych badań, które udowadniałyby, że 
wzrost wynagrodzenia wpływa bezpośrednio na wzrost wydajności i jakości 
pracy. Niezadowolenie demotywuje, ale zadowolenie automatycznie nie 
motywuje — mówi dr Marek Suchar, szef IPK.[FOT. ARC]
Zobacz więcej

TO NIE TAKIE PROSTE:

Nie ma żadnych badań, które udowadniałyby, że wzrost wynagrodzenia wpływa bezpośrednio na wzrost wydajności i jakości pracy. Niezadowolenie demotywuje, ale zadowolenie automatycznie nie motywuje — mówi dr Marek Suchar, szef IPK.[FOT. ARC] ARC

— Niezadowolenie z wysokości płacy może wpływać na obniżenie motywacji, a co za tym idzie jej wydajności i jakość. Ale nie ma żadnych badań, które udowadniałyby, że wzrost wynagrodzenia wpływa bezpośrednio na wzrost wydajności i jakości pracy. Niezadowolenie demotywuje, ale zadowolenie automatycznie nie motywuje. Muszą zajść jeszcze jakieś inne dodatkowe warunki — uważa dr Marek Suchar, założyciel firmy doradztwa personalnego IPK.

Wysokie koszty

— Fundamentem wynagrodzenia jest produktywność pracy i jej wartość na rynku. Dlatego to rynek powinien kształtować ich wzrost lub spadek. Pracodawca nawet jeśli bardzo ceni pracownika, nie będzie na niego przepłacał. Warto pamiętać, że koszty pracy w Polsce, łącznie po stronie pracodawcy i pracownika, sięgają około 40 proc. wynagrodzenia, a zatrudniony musi jeszcze zapłacić podatek dochodowy. Pod względem obciążenia kosztami pracy lokuje to nas wysoko wśród państw unijnych. W efekcie coraz częściej pracownik wybiera umowę cywilnoprawną, bo wtedy dostaje więcej na rękę — twierdzi Marcin Nowacki, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Agnieszka Wojsa-Cosentino wraz z mężem prowadzi firmę Mega Aluminium, która projektuje i wykonuje elewacje aluminiowo-szklane. Także zwraca uwagę na wysokie koszty pracy. Według jej wyliczeń, łączne obciążenia kosztami zatrudnienia wynoszą średnio 69 proc. kwoty, którą pracownik dostaje na rękę

. — Są też pewne ograniczenia związane z wynagradzaniem pracowników w branży budowlanej. Przykładowo: w ciągu roku można wypracować tylko 150 nadgodzin. To bardzo mało. W zimie po 6 godzinach pracy na rusztowaniu ludzie są już wyczerpani. W lecie jednak spokojnie mogliby pracować 8 godzin plus dwie nadgodziny dziennie. I byliby bardziej zadowoleni, bo mogliby zarobić dzięki wyższej stawce za nadgodziny — uważa Agnieszka Wojsa-Cosentino.

Chętnie zlikwidowałaby też opodatkowanie premii uznaniowej dla pracowników. Marek Suchar nie widzi jednak sposobu na odgórne podniesienie płac.

— Wysokość wynagrodzenia jest kwestią rynkową, która także podlega prawom podaży i popytu. Jeśli pojmować pracę jako towar, to płaci się za nią tyle, ile koniecznie trzeba. Nie można prywatnym przedsiębiorcom nakazywać, ile ma wynosić pensja ich pracowników. Jest kilka formalnych czynników, które pośrednio mogą wpływać na wysokość pensji, takich jak np. płaca minimalna, a ta przecież przez ostatnie 10 lat właśnie wzrosła z 849 zł do 1750 zł. Oczywiście dla kogoś, kto dopiero wchodzi na rynek pracy i patrzy na to, ile zarabia się w Niemczech, to niewiele. Jednak płace rosną. Są firmy, które regularnie zachęcają pracowników pensjami — dają 10 proc. wyższe wynagrodzenia niż na rynku, bo szukają najlepszych i chcą być konkurencyjnym pracodawcą. Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy pracodawca może sobie na to pozwolić — wyjaśnia dr Suchar.

Rynek i Temida

Zdaniem Marcina Nowackiego, na płace wpływają nie tylko koszty pracy, ale również otoczenie gospodarcze.

— Wynagrodzenia są pochodną kondycji polskich przedsiębiorstw. Dlatego nie możemy fundować sobie nieprzyjaznego otoczenia gospodarczego. Bardzo istotna jest stabilność przepisów i ich interpretacji, a w Polsce mamy z tym problem. Są branże, w których po wielu latach nagle pojawia się nowa interpretacja, która przewraca wszystko do góry nogami i paraliżuje działanie firm. Przedsiębiorcy są zawsze słabszą stroną w takich sporach. Kolejny problem to działanie sądów. Zmiany interpretacji czy przepisów często powodują nie tylko odwoływanie się od decyzji urzędników, ale również spory sądowe z kontrahentami. Takie sprawy często trwają za długo i dla mniejszych firm oznaczają utratę płynności finansowej na kilka miesięcy. Musimy się w końcu nauczyć, że państwo ma służyć obywatelom i przedsiębiorcom, a nie na odwrót — ocenia Marcin Nowacki.

Równie ważna jest koniunktura, a z tą jest różnie w różnych branżach.

— Ceny usług są dziś o 15-18 proc. niższe niż 7-8 lat temu. Tym samym udział kosztów pracy w cenie usługi wzrósł. Przed kryzysem wynosił 8-9 proc., obecnie 11-13 proc., chociaż pensje w naszej firmie w tym czasie wzrosły niewiele. Ogranicza to możliwość podwyżek — mówi Agnieszka Wojsa-Cosentino.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu