Choć nowy tydzień rozpoczął się od nieznacznej przeceny na rynku paliw, to ceny ropy w dalszym ciągu znajdują się wysokim poziomie. W Nowym Jorku za baryłkę w sierpniowych dostawach trzeba było zapłacić 31,8 USD.
Na rynku utrzymują się obawy o dalszy spadek zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych. Już w ubiegłym tygodniu amerykański departament energii poinformował o redukcji zapasów ropy o 3,6 mln baryłek, do 278,6 mln. Jednocześnie były one o 12 proc. niższe niż w tym samym okresie 2002 roku. To powoduje, że ceny ropy są obecnie o 10 proc. wyższe niż przed rokiem. Problem polega na tym, że wydobycie ropy w Iraku nadal jest dużo niższe niż przed wojną.
Problem niedoboru ropy bagatelizuje kartel OPEC. Ostatnio Indonezja, Libia i Kuwejt, które należą do organizacji zrzeszającej największych eksporterów tego surowca, opowiedziały się za utrzymaniem produkcji na dotychczasowym poziomie. W przyszłym tygodniu przedstawiciele OPEC spotkają się na posiedzeniu, podczas którego ocenią sytuację na światowych rynkach paliw.