Nadzór ustawia Wiedeń do pionu

aktualizacja: 16-01-2018, 16:31

KNF nie dała zgody na utworzenie banku frankowego przy Raiffeisenie. To kara za krnąbrność austriackiego właściciela.

Sprzedaż Raiffeisen Polbanku (RP) zaczęła się źle i ta passa trwa do dzisiaj. Niemal równo trzy lata temu Raiffeisen Bank International (RBI) poinformował akcjonariuszy, że w ramach odciążania kapitałów pod młotek idą biznesy w Polsce, Słowenii oraz internetowy bank Zuno. Jak się okazało, Wiedeń podjął decyzję bez wcześniejszych konsultacji z KNF, która o zamiarach inwestora dowiedziała się z mediów. Nadzór zażądał od Austriaków, żeby najpierw wywiązali się ze słowa danego przy okazji kupna Polbanku, że w 2016 r. wprowadzą połączony bank na warszawską giełdę. IPO nie doszło do skutku. Później Komisja postawiła ultimatum: albo giełda, albo sprzedaż banku bez portfela frankowego. Pod koniec 2016 r. RBI był o krok od podpisania umowy sprzedaży RP, ale oferent - Alior Bank -  w ostatniej chwili wystawił sprzedawcę do wiatru. Nolens volens, Wiedeń zaczął przygotowania do debiutu, którego nieprzekraczalny termin został wyznaczony na czerwiec 2017 r. Bank złożył prospekt w ostatniej chwili, po czym powiadomił rynek i nadzór, że ze względu na mały popyt rezygnuje z IPO.

Zobacz więcej

KNF, kierowana przez Marka Chrzanowskiego, zachęca inwestorów wprowadzonych w błąd przez pośredników w sprzedaży obligacji GetBacku do składania zawiadomień doprokuratury. Fot. Szymon Łaszewski

Przez kilka dni nie działo się nic, po czym KNF wystosowała ostre pismo piętnujące inwestora, który nie dopełnił obowiązków, i wyznaczyła kolejny termin upublicznienia akcji na 15 maja 2018 r.

Potem znowu nie działo się nic. Wydawało się, że sprawa przycichła. W październiku „Puls Biznesu” napisał, że Wiedeń chce zaproponować KNF układ: wydzielenie portfela kredytów walutowych i przeniesienie ich na książkę spółki matki, a następnie sprzedaż albo IPO wolnego od balastu banku. Kilka dni później komisja opublikowała suplement do naszego artykułu, informując, że stanowisko nadzoru w sprawie daty debiutu się nie zmieniło.

Równo miesiąc później głos zabrał RBI. Zakomunikował, że zamierza wydzielić franki i przenieść na swoją książkę - zgodnie z porozumieniem z KNF, czyli przed 15 maja 2018 r. Alternatywnie rozpatruje opcję sprzedaży banku bez portfela FX. W grudniu pojawiły się informacje, że w grę wchodzi raczej drugi scenariusz, gdyż Raiffeisenem zainteresował się BNP Paribas, który obecnie prowadzi due dilligence.

Równolegle Wiedeń pracował nad wydzieleniem portfela frankowego. Z naszych informacji wynika, że w ramach porozumienia z nadzorem kredyty walutowe miały zostać przeniesione do oddzielnego, nowo utworzonego banku, działającego na pełnej licencji. Nie ma prawnej możliwości wykrojenia portfela i przeniesienia go bezpośrednio na książkę spółki matki.

- Wszystko było uzgodnione – twierdzą nasze źródła.

Tymczasem wczoraj KNF poinformowała, że nie daje inwestorowi zgody na utworzenie spółki RBI Bank, gdyż nie spełnił zobowiązań dotyczących IPO. To największa demonstracja siły KNF od czasu odebrania funduszowi Abris Capital prawa wykonywania głosu z akcji FM Banku PBP i nakazania sprzedaży (w 2014 r.). Później nadzór mocno przeczołgał Rabobank, który bez konsultacji sprzedał BGŻ francuskiemu BNP Paribas. Komisja nie pozwoliła Holendrom zachować małego, korporacyjnego Rabobanku Polska, gdyż wcześniej złożyli zobowiązanie inwestorskie, że połączą bank z BGŻ. Wszystko odbywało się jednak w zaciszu gabinetów. Tak otwarcie, jak RBI, KNF nie dała ostatnio po łapach żadnemu inwestorowi na rynku bankowym.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Nadzór ustawia Wiedeń do pionu