Nadzór weźmie pod uwagę wątpliwości

Beata Tomaszkiewicz, Reuters
opublikowano: 2006-01-03 00:00

Obawy rządu dotyczące fuzji drugiego i trzeciego banku w Polsce nie dla całego rynku są zrozumiałe. Ale nadzór bankowy je uwzględni.

W przyszłym tygodniu odbędzie się posiedzenie Komisji Nadzoru Bankowego (KNB). Unicredito Italiano (UCI) czeka na odpowiedź nadzoru, czy może wykonywać prawo głosu z akcji Banku BPH. Przejmując kontrolę nad HVB, Włosi stali się pośrednio właścicielami 71 proc. akcji polskiego banku. Do tej pory nie otrzymali jednak zgody KNB do wykonywania z nich głosów. Jak udało nam się ustalić, obecnie wniosek UCI analizowany jest przez Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego (GINB). Czeka on na uzupełnienie informacji.

Obawy ministra

Tymczasem KNB przy wydawaniu zgody weźmie prawdopodobnie pod uwagę wątpliwości, jakie wobec UCI ma rząd. Resort finansów przedstawił je w dokumencie „Fuzja UCI–HVB i jej konsekwencje dla Polski“, opisanym we wczorajszym numerze „PB“. Ministerstwo podkreśla, że głównymi akcjonariuszami UCI, posiadającymi 22 proc. akcji, są cztery fundusze non profit o nieznanych celach strategicznych i układzie właścicielskim.

— Także pochodzenie środków jest przedmiotem analiz GINB. Rozumiem, że wyniki tych analiz zostaną, zgodnie z procedurą, przedstawione członkom KNB przed podjęciem decyzji przez komisję — mówi Cezary Mech, wiceminister resortu finansów i zarazem zastępca przewodniczącego KNB.

Jego zdaniem, przy podejmowaniu decyzji nie powinno zostać żadnych niewyjaśnionych kwestii.

— Negatywny wpływ ewentualnej fuzji Pekao z Bankiem BPH chyba nie powinien budzić wątpliwości — mówi Cezary Mech.

I dodaje, że nie wiadomo, czy w ogóle do niej dojdzie, skoro zastrzeżenia ma resort skarbu, który wezwał Włochów do zaprzestania naruszania umowy prywatyzacyjnej Pekao (zdaniem MSP, zobowiązali się oni nie inwestować w konkurencyjne banki, a takim jest BPH — przyp. red.).

— Fakt złamania umowy prywatyzacyjnej przez UCI powinien być jedną z przesłanek branych pod uwagę przez KNB przy ocenie wpływu nabywcy akcji na ostrożne i stabilne zarządzanie bankiem —uważa minister.

Autorzy analizy obawiają się nadmiernej koncentracji rynku. Szacują, że w wyniku fuzji Pekao z Bankiem BPH pracę może stracić 5-6 tys. osób.

Zdaniem Cezarego Mecha, brak racjonalnych przesłanek do drastycznych redukcji zatrudnienia w polskich bankach. Te bowiem mogą się rozwijać, skoro suma kredytów w stosunku do PKB jest w naszym kraju znacznie mniejsza niż w starej UE.

Nie wszyscy się jednak zgadzają z argumentacją rządu.

Argumenty do obalenia

— Trudno zrozumieć postępowanie resortu finansów. Te analizy są mało merytoryczne, a ich argumenty są zasłyszane w mediach i łatwo je obalić. Nawet patrząc przez pryzmat koncentracji, po fuzji polski rynek nadal będzie znacznie bardziej rozdrobniony niż unijny — ocenia Marek Juraś, szef działu analiz DM BZ WBK.

Jego zdaniem, mimo wszystko do fuzji dojdzie.

— Trudno znaleźć prawne argumenty do jej zablokowania — mówi Marek Juraś.

W tym tygodniu minister skarbu ma spotkać się z UCI. Jak twierdzi Barbara Kasprzycka, rzecznik MSP, konkretny termin jest ustalany.

Okiem eksperta

Zyski głównie dla akcjonariuszy

Tak naprawdę fuzja Pekao z Bankiem BPH jest dobra tylko dla akcjonariuszy. Polska gospodarka nie skorzysta na większej koncentracji kapitału w systemie bankowym. Pracownicy banków też nie skorzystają na połączeniu. Przeciwnie, część z nich będzie musiała poszukać sobie zajęcia. Dla konkurencji łączenie dwóch banków z pierwszej trójki jest dobre tylko na początku — wówczas, gdy spółki są skoncentrowane na wewnętrznych problemach i nie walczą o rynek. W drugim etapie powstanie dużo silniejszego podmiotu tworzy zagrożenia.

Marcin Materna, analityk Millennium DM

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót