Naganiacze odpowiedzą za budowanie piramidy

opublikowano: 03-11-2020, 16:11

UOKiK idzie na wojnę z influencerami, którzy namawiają rynek do podejrzanej inwestycji. Broń jest nieskuteczna – twierdzi adwokat.

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) Tomasz Chróstnyzamierza karać osoby propagujące systemy promocyjne typu piramida – czyli takie, w których zysk uczestnika jest uzależniony od wpłat kolejnych osób przystępujących do grupy, a nie od sprzedaży produktów.

Tomasz Chróstny, prezes UOKiK
Tomasz Chróstny, prezes UOKiK

Prezesowi urzędu stojącego na straży konsumentów chodzi m.in. o powstrzymywanie influencerów czy celebrytów, którzy namawiają ludzi do zainwestowania pieniędzy podejrzane projekty, „mamiąc ich wizją wielkich zysków”. Z dotychczasowych obserwacji UOKiK wynika, że w taki sposób najczęściej są promowane inwestycje w tokeny, kryptowaluty, pakiety edukacyjne czy językowe, apartamenty itp. Prezes Chróstny ostrzega, że naganiaczom grozi kara finansowa: do 10 proc. obrotu z poprzedniego roku.

Dotąd urząd walczył w ten sposób z twórcami systemów piramidalnych. Właśnie wszczął pierwsze postępowania o naruszenie zbiorowych interesów konsumentów przeciwko Damianowi Żukiewiczowi, popularnemu youtuberowi, który według urzędu czerpie zyski z zachęcania konsumentów do różnych inwestycji. Postawiano mu zarzuty propagowania dwóch systemów piramidalnych: FutureNetu i NetLeadersa powiązanego z pseudokryptowalutądascoin. Wobec właścicieli obu platform prowadzone są śledztwa. Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu prowadzi czynności w sprawie FutureNet i FutureAdPro pod sygnaturą PO 2 Ds. 63.2016, a Prokuratura Okręgowa w Warszawie – zarówno wobec CL Singapore (sygn. PO 5 Ds. 33.2017), jak i Netleaders/DasCoin (sygn. PO III Ds. 176.2018).

Zdaniem adwokata Marcina Lewcio z kancelarii Lewcio&Marciniak, UOKiKowi będzie bardzo trudno walczyć z podejrzanymi influencerami zarówno na gruncie prawa karnego, jak i administracyjnego.

– W tym przypadku prezes urzędu może jedynie zawiadomić prokuraturę, która dopiero zbada, czy podejrzany dopuścił się klasycznego oszustwa – a w zasadzie podżegania do oszustwa – przewidzianego w art. 286 k.k., za co grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 – tłumaczy mecenas.

Spodziewa się jednak, że prokuratura umorzy postępowanie, albo w ogóle odmówi jego wszczęcia ze względu na brak znamion czynu zabronionego.

Wyjaśnia, że w ustawie, w myśl której działa UOKiK, nie ma przepisu, który przewiduje możliwość karania „za propagowanie systemów promocyjnych typu piramida” osób, które nie są przedsiębiorcami.

– Przepisy ustawy o UOKiK bardzo rygorystycznie wyznaczają, kogo i kiedy możemy uznać za przedsiębiorcę, m.in. przez odesłanie do ustawy prawo przedsiębiorców. Aby udowodnić komuś prowadzenie działalności gospodarczej, musi wystąpić wiele przesłanek, a samo prowadzenie konta społecznościowego w sposób zarobkowy i ciągły może w tym zakresie okazać się niewystarczające — twierdzi Marcin Lewcio.

Podkreśla, że rzeczoną karę finansową można nałożyć tylko w przypadku zbiorowego naruszenia interesów konsumentów, czego udowodnienie również nie będzie proste.

– Interes zbiorowy nie może być pojmowany jako suma interesów indywidualnych, tak jak liczba pojedynczych konsumentów, których interesy zostały naruszone, nie może prowadzić od razu do wniosku, że mamy do czynienia z naruszeniem zbiorowych interesów — wskazuje mecenas.

Przypomina, że od decyzji administracyjnej przysługuje odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (XVII Wydział Sądu Okręgowego w Warszawie).

Sprawdź program "XII Kongresu Prawo Konkurencji", 30 listopada, online >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane