Najdrożej buduje się w Rosji...

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2010-07-06 00:00

Firmy budowlane narzekają na niskie ceny kontraktów drogowych. Za granicą często bywa jeszcze taniej.

...ale polskie drogi nie są wcale tańsze od europejskich

Firmy budowlane narzekają na niskie ceny kontraktów drogowych. Za granicą często bywa jeszcze taniej.

Firmy z całego świata przyszły budować drogi w Polsce. Ostro rywalizują cenami, w rezultacie stawki proponowane w ofertach są rażąco niskie — jak mantrę od ponad roku powtarzają przedstawiciele przedsiębiorstw budowlanych. Na tle Europy jednak nie jesteśmy wyjątkiem. W innych krajach drogi buduje jest równie tanio, a czasem nawet taniej niż u nas.

Europa buduje mało

— To nic dziwnego. W Polsce jest wiele kontraktów do realizacji, ale też firm, które o nie walczą jest bardzo dużo, więc ceny są niskie. W Europie konkurencja jest mniejsza, ale i front robót w porównaniu z Polską jest niewielki. Skutek to także niewysokie ceny — mówi Marek Michałowski, reprezentujący w Europie hiszpańską firmę Ferrovial, inwestora Budimeksu.

Przykładów jest bez liku. W Polsce ceny budowy autostrady A1 między Toruniem, a Strykowem oscylują między 30-35 mln zł za km. Jednak już na południu kraju, na autostradzie A4 — od Rzeszowa w kierunku ukraińskiej granicy — jest znacznie drożej. Tam stawki sięgają 50-110 mln zł za km.

Skąd taka rozpiętość? Zazwyczaj to skutek różnic w ukształtowaniu terenu, a także konieczności budowy większej liczby mostów i wiaduktów.

Ile kosztują drogi w Europie? Tu warto przyjrzeć się wnioskom kredytowym firm i agend rządowych składanym w Europejskim Banku Inwestycyjnym (EBI). Najnowszy węgierski dotyczy budowy autostrady od Szegedu do Mako wraz z obwodnicą tego miasta. Kilometr ma kosztować "tylko" 30,8 mln zł. Niewiele drożej jest w Chorwacji. Tu prawie 44 km autostrady, która będzie łączyć Węgry z Bośnią i Hercegowiną, ma kosztować 41,18 mln zł za km.

Znacznie drożej jest we Włoszech, gdzie poszerzenie z dwóch do trzech pasów autostrady z Mestre koło Wenecji do Villesse blisko Triestu ma kosztować aż 92,6 mln zł za km. Ale w tym kontrakcie wykonawca ma zbudować osiem węzłów i dwa skrzyżowania.

Trzeba podkreślić, że ceny z wniosków EBI w przypadku budowy dróg finansowanych przez państwa lub samorządy są zazwyczaj stawkami z kosztorysów.

— Ale od prawie dwóch lat na rynku niewiele się dzieje, więc można uznać, że ceny kosztorysowe są zbliżone do rynkowych — uważa Marek Michałowski.

W Polsce nie zawsze tak jest. U nas drogowa dyrekcja, kiedy trwała hossa, miała kosztorysy z kryzysu, więc oferty wykonawców były od nich dwa razy wyższe. Dziś ma ceny z okresu dobrej koniunktury, więc propozycje wykonawców często są 30-50 proc. niższe.

Realne stawki mamy natomiast w przypadku kontraktów realizowanych w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego, ale i tu Europa nie wypada wcale drogo. Z wyjątkiem Rosji, gdzie budowa autostrady od moskiewskiej obwodnicy do Petersburga ma kosztować aż 139,5 mln zł za km. Trzeba jednak podkreślić, że w tym kontrakcie koncesjonariusz ma zbudować aż siedem węzłów i 37 mostów.

Wschodnia Europa zresztą w ogóle wydaje się być droższa niż zachodnia. Kilometr ekspresówki na Łotwie między obwodnicą Rygi a Setnie ma kosztować prawie 57 mln zł.

W Irlandii natomiast trasa od Arklow do Rathnew ma kosztować 84,8 mln zł za km, a z Gort do Tuam "tylko" 37,1 mln zł.

Ciekawym przykładem jest Francja, gdzie rozbudowa trasy od Salles do Saint-Geours-de-Maremne ma kosztować zaledwie 14,4 mln zł.

Tanio wyjdzie bokiem

— Ceny są niskie, bo mamy kryzys. Efektem będzie niedokończenie wielu kontraktów i opuszczanie przez firmy placów budów, kiedy okaże się, że wygrane kontrakty będą nierentowne — komentuje Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

Dotyczy to zarówno Polski, jak i Europy, choć w naszym kraju zagrożenie jest poważniejsze, bo na rynku pojawiło się wiele firm, które nie mają zaplecza maszynowego oraz kadry i we współpracy w podwykonawcami realizują tylko jeden czy dwa kontrakty. Nie mają zdywersyfikowanego portfela zamówień, więc ewentualne straty odczują dotkliwiej.