Najem powoli łapie oddech

W niektórych miastach czynsze nieco wzrosły, w innych spadły, ale wciąż są wyższe od raty kredytu. Dynamika zmian wskazuje na stabilizację.

Spadek stawek za najem mieszkania wyhamował. W 9 z 15 największych miast Polski, uwzględnionych w badaniu, tj. w Gdyni, Toruniu, Gdańsku, Lublinie, Poznaniu, Szczecinie, Bydgoszczy, Łodzi i Białymstoku, nastąpił wzrost, a w pięciu, tj. w Warszawie, Katowicach, Częstochowie, Wrocławiu i Sosnowcu, spadek – wynika z raportu Expandera i Rentier.io.

Największy wzrost kosztu najmu (bez uwzględnienia opłat licznikowych i administracyjnych) nastąpił w Łodzi.

- Średni koszt najmu w Łodzi systematycznie rośnie. Osiągnął już poziom 37,16 zł za m kw., o 6,2 proc. wyższy niż przed pandemią – mówi Jarosław Sadowski, analityk Expandera.

Warszawa zaś notuje kolejne obniżki. Koszt najmu w stolicy zmniejszył się o 1,2 proc. W kwietniu wyniósł średnio 52 zł za m kw.

Aleksander Skirmuntt, menedżer w firmie Maxon Nieruchomości, zauważa, że ceny ofertowe w Warszawie nie spadły i wciąż są dość wysoki. Najemcy jednak negocjują i ostatecznie stawki są znacznie obniżane.

Zakup na kredyt i tak się opłaca

Z raportu wynika, że po uwzględnieniu zmiany cen mieszkań i oprocentowania hipotek koszt najmu wciąż jest wyższy niż rata kredytu. Wyjątkiem jest Kraków, w którym różnica na korzyść najmu wynosi 87 zł.

W Warszawie, mimo ciągłego spadku stawek za najem, miesięczny koszt wynajęcia 40-metrowego mieszkania jest o 170 zł wyższy niż rata kredytu.

- Natomiast rentowność inwestycji w mieszkanie na wynajem w Warszawie wynosi niecałe 4 proc. netto przy pełnym obłożeniu i 1,4 proc. przy 50-procentowym – mówi Jarosław Sadowski.

Deficyt najemców

Czynsze spadają, ofert jednak przybywa.

- Zakup mieszkania jako inwestycja jest obecnie ogromnie popularny, w związku z czym na rynku pojawiają się też nowe oferty najmu. Ceny ofertowe się nie zmieniają, bo właściciele mają nadzieję, że uda im się wynająć mieszkanie drożej w związku z wysokimi kosztami zakupu – zauważa Aleksander Skirmuntt.

Ekspert zaznacza, że najemców nie przybywa - w kwietniu ruch na rynku najmu się nie zwiększył. Powrót dzieci do szkół nic nie zmienił, dopiero powrót studentów wpłynie na zmianę sytuacji. Szczepienia zaczynają jednak powoli pozytywnie wpływać na rynek - minimalnie wzrosło zainteresowanie cudzoziemców emigrujących zarobkowo do Polski.

Czynsze podążają za wirusem
Jarosław Krawczyk
Ekspert serwisu Otodom

Pandemia i związane z nią obostrzenia odcisnęły piętno na rynku najmu. W lutym 2021 r. w ofercie Otodom było o 26 proc. więcej niż rok wcześniej mieszkań na wynajem, a pokoi… aż o 44 proc.

Zwiększoną podaż i jednocześnie zmniejszony popyt od miesięcy odzwierciedlały obniżki stawek, które zaczęły się już w kwietniu ubiegłego roku. Według danych Otodom, w zależności od miasta, przez ten rok oczekiwania względem czynszu spadły średnio od 3 proc. w Szczecinie do 18 proc. w Łodzi.

Warto jednak podkreślić, że obniżka średniego czynszu wynika nie tylko z mniejszego zainteresowania najmem, ale też ze zmiany struktury ofert – niemal we wszystkich miastach najbardziej przybyło małych mieszkań, co dodatkowo zaniża średnią.

Pewne przełamanie widzieliśmy w marcu 2021 r. Dwucyfrowy wzrost cen zanotowaliśmy wówczas w Warszawie, Bydgoszczy i Katowicach, a po raz pierwszy od dawna w żadnym z miast ceny nie spadły. Kwiecień wraz z trzecią falą koronawirusa przyniósł jednak kolejne obniżki i czynsze najmu wróciły w okolice poziomu z lutego.

Niewykluczone, że jeśli w najbliższych miesiącach nastąpi odwrót koronawirusa, nastąpi też odwrót niskich stawek za najem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Karpińska

Polecane