Centra handlowe stały się prawdziwą konkurencją dla sklepów mieszczących się na głównych ulicach miast. Jednym z powodów, dla których klienci decydują się na zakupy w galeriach handlowych, jest ograniczona liczba miejsc parkingowych w centrum.
Zdaniem Adama Polanowskiego, właściciela Agencji Nieruchomości Polanowscy w Warszawie, sytuacja ta będzie się jeszcze pogłębiać. Nie oznacza to jednak, że handel zniknie z centrów miast.
— Zacznie się zmieniać charakter głównych ulic z handlowych na towarzysko-gastronomiczno-rozrywkowe. Widać już pewne oznaki. Coraz więcej lokali przy głównych ulicach handlowych zajmowanych jest przez placówki bankowe czy kawiarnie — mówi Adam Polanowski.
Na najbardziej atrakcyjnych ulicach miast nadal chętnie lokalizują swoje punkty handlowe przedstawiciele luksusowych marek i drobnych usług. Są to znane firmy, z ugruntowaną pozycją na rynku, które by pozostać w centrum, decydują się ponosić wysokie obciążenia finansowe z tytułu czynszu i innych opłat, często nieadekwatne do wartości nieruchomości. W związku z tym, na atrakcyjnych ulicach miast ciągle poszukiwane są powierzchnie do wynajęcia. Najlepiej, by lokal znajdował się w miejscu, gdzie dzienne natężenie ruchu wynosi do 100 tys. osób.
— Poza lokalizacją najemcy zwracają uwagę na sąsiedztwo, jakość budynku oraz stan prawny nieruchomości — uzupełnia Piotr Kaszyński, partner, szef działu powierzchni handlowych w Cushman & Wakefield Healey & Baker. W większości dużych miast Polski wynajęcie sklepu w centrum nadal graniczy z cudem.
— We Wrocławiu wolne powierzchnie trafiają się jedynie w bocznych uliczkach. Wzrosło natomiast zainteresowanie podnajmem lokali — informuje Jerzy Kląskała, właściciel Agencji Nieruchomości we Wrocławiu.
Małe szanse na wynajęcie lokalu na ul. Świętego Marcina czy Półwiejskiej w Poznaniu potwierdza Adam Henclewski, właściciel jednej z poznańskich Agencji Nieruchomości.
Trudności związane z wynajęciem powierzchni w centrum spowodowały, że jedynym wyjściem na zdobycie lokalu stało się zapłacenie odstępnego dotychczasowemu najemcy. Jak informuje Piotr Kaszyński w Warszawie, wynosi ono 0,5-1 tys. USD za mkw. (2-4 tys. zł).
Czynsze za powierzchnie handlowe w centrum miast w ostatnim czasie ustabilizowały się. W Warszawie wynoszą one 40-115 EUR za mkw. (150-450 zł za mkw.). Zdaniem Adama Polanowskiego, są jednak miejsca w Warszawie, jak np. ul. Chmielna, na których właściciele chcą za wszelką cenę utrzymać stawki na tym samym poziomie. Powoduje to, że wielu najemców rezygnuje z wynajmowania lokali.
— We Wrocławiu za wynajęcie lokalu trzeba zapłacić 150-180 zł za mkw. Spadek cen jest zatem wyraźny. Jeszcze 2-3 lata temu stawki kształtowały się na poziomie 300 zł za mkw. — zaznacza Jerzy Kląskała.
Zdaniem Adama Henclewskiego, trudno podać cenę wynajmu nowych powierzchni handlowych w Poznaniu.
— W ostatnim czasie na rynek nie trafił żaden nowy lokal do wynajęcia. Wydaje mi się jednak, że średnio ceny wynoszą 100-150 zł mkw. — uzupełnia Adam Henclewski.
Spadku cen nie należy upatrywać tylko w przenoszeniu się handlu do galerii handlowych. Wpłynęła na to ogólna sytuacja na rynku nieruchomości, która doprowadziła do obniżenia stawek we wszystkich obiektach komercyjnych.
Pośrednicy w obrocie nieruchomościami informują, że wzrasta liczba chętnych na kupno lokalu mieszczącego się w centrum miasta. Niestety w przypadku takich miast jak Warszawa, w których centrum zostało odbudowane po II wojnie światowej za środki publiczne jest to niemożliwe.
— Gminy czy zarządy domów komunalnych nieugięcie prowadzą wobec nieruchomości politykę wynajmu. Nieco lepiej sytuacja przedstawia się w innych miastach, gdzie właścicielami są prywatne podmioty — uważa Adam Polanowski.