Na początku 2009 wiele amerykańskich inwestorów była wystraszona recesją, która siała panikę na parkiecie. W samym styczniu 2009 roku, pracę straciło blisko 750 tys. osób. Teraz większość ekonomistów twierdzi, że najgorsze mamy już za sobą i czeka nas powolne wychodzenie z marazmu.
Według Bernarda Baumohl, dyrektora naczelnego Economic Outlook Group „Kryzys osiągnął już swoje maksimum i jesteśmy już po drugiej stronie recesji.” Baumohl wierzy, że recesja która rozpoczęła się w grudniu 2007 roku, powoli się kończy i czeka nas powolne odbicie.
Nadzieję na ożywienie osłabiły jednak czwartkowe dane z Departamentu Pracy. W czerwcu pracę straciło 467 tys. osób., co daje łącznie już 14,6 mln bezrobotnych, a wskaźnik osób pozostających bez pracy osiągnął poziom sprzed 10 lat, czyli 9,5 proc.
Kolejne czerwcowe zwolnienia ostrzegają, że droga do poprawy koniunktury będzie wyboista – twierdzi Nigel Gaul, główny ekonomista w IHS Globar Insight. Według specjalisty, miejsc pracy będzie ubywać do końca roku, zaś wskaźnik bezrobocia osiągnie 10,3 proc. w pierwszej połowie 2010 roku. Gault oczekuje jednak, że druga połowa 2009 roku będzie lepsza. Wskazuje na to wskaźnik sprzedaży domów na rynku wtórnym. Kolejny pozytyw to zwyżka indeksu ISM dla przemysłu, który po długim zjeździe w dół zaczyna się stabilizować.
Kilku ekonomistów z optymizmem patrzy na 2010 rok. Wierzą oni, że nastąpi odbicie na rynku nieruchomości oraz samochodowym. Inni obstawiają dalej przy pesymistycznych prognozach. Według nich stale ubywające miejsca pracy, doprowadzą wkrótce do problemów spłat kart kredytowych.