Najlepsze strzały naszych instytucji

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2008-06-23 00:00

Wybraliśmy dziewięć najlepszych inwestycji krajowych instytucji finansowych

Zarządzający krajowymi instytucjami finansowymi potrafią zarabiać nawet w czasie bessy. Kluczem do sukcesu jest wybór właściwych spółek giełdowych. To nie udało się tym, których opisaliśmy we wtorkowym wydaniu „PB”. Przedstawiliśmy wtedy subiektywny ranking 10 największych wpadek krajowych instytucji finansowych od początku zeszłego roku. Dziś prezentujemy pozytywnych bohaterów.

Najlepsi zarządzający wykazali się nie tylko trafnością wycen poszczególnych spó-łek i określeniem możliwości wzrostu ich kursów, ale również dobrym „timingiem”. Wyczucie momentu kupna, a potem sprzedaży walorów decyduje o stopie zwrotu z inwestycji. A to jej maksymalizacja przy zachowaniu określonego ryzyka powinna przyświecać zarządzającym.

Z pewnością wielu inwestorów, którzy lokowali w ostatnich kilku latach oszczędności w krajowych funduszach akcyjnych, głęboko wierzyło w skuteczność zarządzających. Do podjęcia właściwych decyzji zapewne przydała się specjalistom wiedza, jaką musieli zdobyć, by mieć tytuł doradcy inwestycyjnego czy Chatered Financial Analyst (CFA). Wiedza i umiejętność jej użycia to jednak nie wszystko. Ważne jest również wyczucie rynku oraz przewidzenie trendów. I to nie tylko na warszawskim parkiecie, ale również w branżach, w jakich działają poszczególne spółki. W pewnym stopniu niektórym zarządzającym w uzyskaniu pierwszoligowych wyników pomogła również odrobina szczęścia.

Sukces funduszy, które brały udział w transakcjach opisanych w rankingu „PB”, jest podwójny. Zdołały one nie tylko osiągnąć w stosunkowo krótkim czasie wysokie stopy zwrotu, ale takie dokonały tego w okresie olbrzymiej niepewności na rynkach finansowych. Zysk kilkudziesięciu procent przy równie dużych zniżkach indeksów z GPW to nie lada wyczyn. Aby wyłonić wirtuozów nadwiślańskiego parkietu, przeanalizowaliśmy setki transakcji przeprowadzonych przez TFI i OFE w tym i w zeszłym roku. Nie braliśmy pod uwagę wcześniejszych transakcji, ponieważ nie jest sztuką zarobić krocie, gdy indeksy szybko rosną.

Trzeba mieć świadomość, że pojedyncze sukcesy inwestycyjne funduszy nie mają bezpośrednio dużego wpływu na wycenę ich jednostek. Stanowią jedynie małą część aktywów w zarządzaniu TFI czy OFE. Dlatego też te instytucje, które mają na koncie najwięcej sukcesów w naszym rankingu, niekoniecznie osiągają równie wyróżniające się wyniki dla całego portfela. Po pojedynczych, wybijających się skutecznością inwestycjach nie można więc poznać ogólnie najlepszych zarządzających. W zestawieniu „PB” pod względem sukcesów fundusze ING zdeklasowały rywali. Jednak ich ogólne wyniki inwestycyjne są słabe — aktywa w rok straciły na wartości od prawie 25 proc. do ponad 40 proc. Tymczasem notowania Opery Za 3 Grosze FIZ zniżyły się jedynie o 5 proc., a wycena jednostki Opera Universa.pl — o 10 proc.

1. Astarta

Słodka hossa podczas giełdowej bessy

Od debiutu Astarty na warszawskiej giełdzie w sierpniu 2006 r. do połowy ubiegłego roku krajowe indeksy szły mocno w górę. Tymczasem kurs ukraińskiego producenta cukru spadł do blisko 12 zł — o jedną trzecią poniżej ceny emisyjnej (19 zł). Odwrócenie spadkowego trendu cen na rynku cukru oraz szybsze niż planowano powiększanie przez Astartę areału uprawiania buraków cukrowych pierwsi zauważyli eksperci z ING TFI. I zaczęli zakupy. We wrześniu 2006 r. mieli 1,35 mln akcji Astarty (5,4 proc. kapitału). Można szacować, że za ten pakiet ING TFI zapłaciło 19-25 mln zł. W połowie maja tego roku fundusze zaczęły wyprzedawać papiery cukrowej spółki, realizując sowite zyski. W ciągu ośmiu miesięcy, kiedy WIG stracił jedną czwartą, a WIG-Spożywczy jedną trzecią, wartość pakietu akcji Astarty w posiadaniu ING TFI wzrosła o blisko 150 proc. (około 40 mln zł).

ING TFI jako jedyne z krajowych instytucji finansowych skupiło znaczący pakiet walorów Astarty. Inni mogą więc mu zazdrościć dobrego nosa oraz trafnego wyboru chwili zakupu i sprzedaży akcji. W ostatnich tygodniach kurs ukraińskiego emitenta poddał się wszechobecnej przecenie.

Warto też zauważyć, że zarządzający z ING TFI wierzyli rosnącym wycenom i podnoszonym rekomendacjom Astarty, wydawanym przez ING Wholesale Banking (ING WB). Ale do czasu. Zdecydowali się bowiem na sprzedaż przynajmniej części papierów spółki z portfela przy kursie 48-49 zł, podczas gdy ING WB wycenił je znacznie wyżej — na ponad 53 zł za sztukę.

2. Oponeo

Pomogła intuicja zarządzających

Opera TFI jako jedyna instytucja finansowa mocniej zainteresowała się wrześniowym giełdowym debiutantem. Część akcji kupiła prawdopodobnie w ofercie pierwotnej po 8 zł (dolna granica widełek cenowych). Jednak redukcja zapisów, przekraczająca 60 proc. w transzy instytucjonalnej, nie zaspokoiła apetytu funduszy Opery. Zarządzający przystąpili więc do zakupów na rynku wtórnym. W pięć dni od pojawienia się na GPW firmy handlującej w internecie oponami Opera TFI kontrolowała 5,4 proc. kapitału. Do listopada miała już 6,4 proc. akcji (813 tys. walorów). To ponad 15 proc. papierów w obrocie. Oponeo nie wzbudziło przy tym entuzjazmu innych graczy i kurs rzadko przekraczał poziom 9 zł. Na 7-10 zł wyceniał akcję także DM PKO BP, oferujący akcje. Operze udało się jednak przewidzieć, że opony będą sprzedawały się przez internet znacznie lepiej, niż się spodziewano. Do zakupów akcji Oponeo przystąpili również insiderzy, a w lutym DM PKO BP podwyższył wycenę akcji do 15,5 zł. Po kilkusetprocentowych zwyżkach wyników kurs przekracza obecnie 17 zł. Wartość pakietu akcji Oponeo w posiadaniu Opery TFI podwoiła się więc w ciągu niecałych dziewięciu miesięcy. To duży sukces, biorąc pod uwagę mocno pikujące od listopada indeksy.

3. DM IDMSA

Perfekcyjny timing, ale tylko raz PKO TFI wykazało się w przypadku walorów brokera znakomitym wyczuciem chwili. Z ponad 5-procentowym pakietem akcji fundusze PKO/Credit Suisse ujawniły się na początku marca ubiegłego roku. Skupiły 3,7 mln walorów podczas lokalnego dołka (1,3 mln papierów PKO TFI posiadało już wcześniej). Kurs właśnie szykował się do największego w historii DM IDMSA skoku w górę. W niecałe pięć miesięcy wzrósł z 9,5 zł do ponad 25 zł. Pakiet PKO TFI zyskał więc na wartości 77,5 mln zł (163 proc., czyli blisko 400 proc. urocznionego zysku). Wtedy też fundusze PKO/CS zaczęły wyprzedawać akcje krakowskiego brokera, realizując sowity zysk. Nie wiadomo jednak, czy PKO TFI pozbyło się wtedy wszystkich akcji (było to minimum 650 tys. papierów). Drugi raz taka sztuka zarządzającym się jednak nie udała. Do zakupów przystąpili prawdopodobnie podczas wrześniowego dołka, by w połowie października ponownie stać się znaczącym akcjonariuszem DM IDMSA. Kupowali akcje po 16-18 zł za sztukę, jednak listopadowe i styczniowa przeceny indeksów sprowadziły kurs do 8-9 zł, a odcięcie prawa poboru (emisja nowych akcji odbędzie się w II połowie roku) do około 3,5 zł. Straty (na razie papierowe) są więc dotkliwe.

4. Kernel

Olejowy biznes jest w cenie BZ WBK AIB AM (fundusze Arka) jest jedyną krajową instytucją finansową, która ujawniła się jako znaczący akcjonariusz ukraińskiego producenta olejów jadalnych. BZ WBK zrobił to odpowiednio wcześnie, przed istotnym wzrostem notowań. Wyłożył bowiem 84 mln zł na 3,5 mln akcji już w ofercie pierwotnej, płacąc po 24 zł za walor. Na zyski (na razie papierowe) poznaniacy nie musieli długo czekać. Jeszcze w zeszłym roku kurs osiągnął 34 zł. Rosnące ceny żywności, szybki rozwój spółki oraz możliwe zniesienie limitów eksportu oleju słonecznikowego z Ukrainy zdecydowanie podniosły wartość Kernela. W lutym rynek wyceniał akcję nawet na ponad 40 zł, a w marcu spółka bez problemu uplasowała wśród inwestorów finansowych nowe akcje po 36 zł za sztukę. Obecny kurs wynosi około 35 zł, zatem w ciągu siedmiu miesięcy wartość pakietu BZ WBK AIB wzrosła o ponad 45 proc. (blisko 40 mln zł).

5. Police

Nawozom niestraszne zniżki indeksów

Hossa na rynku nawozów sprawiła, że zyski rodzimych Polic eksplodowały. A w ślad za nimi kurs. Jego wzrostowi nie zagroziły ani podwyżki cen gazu, ani kiepskie nastroje na globalnych giełdach. ING TFI ujawniło się z 5,3-procentowym pakietem akcji Polic w pierwszej połowie listopada ubiegłego roku, dokupując akcji na lokalnym dołku (po 14-16 zł). Wyczucie czasu przez drużynę ING TFI (obecnie są to jednak w większości inni zarządzający) było znakomite również w drugiej połowie kwietnia tego roku. Wtedy ING TFI zaczęło pozbywać się akcji na historycznym maksimum kursu (24-25 zł). Zarobek to minimum 40 mln zł (70 proc.).

6. Bankier.pl

Finansowi doceniają pozycję rynkową

O tym, że walory internetowego portalu finansowego mają duże możliwości wzrostu, z pewnością przekonani są zarządzający z BZ WBK AIB AM. Sukcesywnie zwiększają liczbę akcji Bankiera w portfelach swoich funduszy. Podczas gdy jeszcze w lipcu zeszłego roku kontrolowali 12,6 proc. kapitału, teraz już ponad 22 proc. Trudno jednak szacować stopę zwrotu BZ WBK AIB z akcji Bankiera, bo nie wiadomo, czy zarządzającym udawało się kupować papiery w dołkach. Na razie papierowe zyski mogą liczyć TFI Allianz (ma 7,74 proc. kapitału od stycznia 2007 r.) i Noble Funds TFI (5,02 proc. kapitału od września 2007 r.). Od pojawienia się ich jako znaczących akcjonariuszy kurs Bankiera wzrósł odpowiednio o 24 i 8 proc. Stopa zwrotu funduszy może być jednak wyższa, bo część papierów mogły kupować przed dwoma laty po 7 zł (teraz kurs wynosi 13 zł).

7. Puławy

Puławy, tak jak i Police, zyskują dzięki wysokim cenom nawozów. Wzrost ich kursu wykorzystał ING OFE. Fundusz zaczął skupować akcje prawdopodobnie podczas styczniowego dołka, a w marcu ujawnił się z 5,02 proc. papierów. Wartość tego pakietu wzrosła od tego czasu o jedną czwartą (25 mln zł).

8. Qumak-Sekom

Legg Mason TFI skupował akcje informatycznej spółki prawdopodobnie w pierwszej połowie zeszłego roku, kiedy zaczęły szybko drożeć. 5,75 proc. kapitału zgromadził w czerwcu, gdy kurs doszedł do 15 zł. Pomimo spadków na giełdzie utrzymuje się na tym poziomie. Sporą stopę zwrotu mają za to fundusze SEB (7,5 proc. kapitału) i ING (9 proc.), które kupiły akcje jeszcze w 2006 r.

9. Elektrobudowa

Kurs po listopadowych i styczniowych dołkach powracał do około 200 zł. Spadki prawdopodobnie wykorzystały do zakupów fundusze ING i KBC. Ujawniły się one z ponad 5-procentowymi pakietami akcji odpowiednio w marcu i kwietniu, dokupując nieco walorów po ustabilizowaniu się kursu. Pomimo kolejnych fal wyprzedaży na GPW wycena rynkowa Elektrobudowy wydaje się niewzruszona.