Ostatnie lata pokazały, że warto przyjrzeć się temu, w jaki sposób firmy radzą sobie z zarządzaniem młodymi ludźmi.
Dziewiąta edycja Kongresu Kadry, poświęconego zagadnieniom zarządzania zasobami ludzkimi, odbywała się pod hasłem "HR: niepewne czasy — pewne rozwiązania". Podczas licznych wystąpień przewijały się motywy ludzi jako największego kapitału firm i niepewnej sytuacji na rynku. Powtarzający się wniosek? Trzeba zapewnić pracownikom stabilność zatrudnienia i możliwości rozwoju. Szczególnie młodym, należącym do tzw. generacji Y. Dowodem, że sprawa jest ważna i dostrzegana przez szefów działów HR, menedżerów i właścicieli firm, było zorganizowanie panelu dyskusyjnego przez firmę rekrutacyjną Alpharec, reprezentowaną na spotkaniu przez jej prezesa Piotra Hruszowca. Uczestnicy spotkania usiłowali znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Począwszy od tego, kim są przedstawiciele generacji Y, czym się charakteryzują, a kończąc na szansach i zagrożeniach wynikających z ich obecności w firmach.
Według oficjalnej definicji przedstawiciele generacji Y to ludzie urodzeni w latach 1976-1982 oraz 1990-2001, czyli dorastający na przełomie wieków. Są kreatywni, ambitni i doskonale zdają sobie sprawę ze swej wartości na rynku pracy. To dlatego cechuje ich ograniczona lojalność wobec pracodawcy. Stawiają przede wszystkim na własny rozwój. Biorąc pod uwagę wszystkie te cechy, ludzie odpowiedzialni za rekrutację, adaptację czy rozwój pracowników w firmach, stają przed nie lada wyzwaniem.
— Podstawowym problemem jest dysonans w komunikacji między reprezentantami różnych pokoleń. Znajduje to odzwierciedlenie w języku oraz zupełnie różnych ambicjach i celach, jakie przed sobą stawiają. W przypadku osób należących do generacji Y najważniejsze jest to, by nie zabić ich entuzjazmu. Bardzo łatwo się bowiem zniechęcają i praktycznie pracodawca nie może odbudować raz utraconego zaufania — uważa Piotr Hruszowiec.
— Kluczowa jest świadomość, że mamy do czynienia z młodymi ludźmi, dla których praca nie jest najważniejsza, jak to często bywa w przypadku starszej generacji X. Wręcz przeciwnie, wychodzą z założenia, że życie zawodowe ma w głównej mierze zapewniać im środki do życia towarzyskiego. Niezwykle cenią sobie równowagę między pracą a życiem prywatnym, dlatego dzisiaj elastyczność firm jest na wagę złota — dodaje Grzegorz Turniak, prezes BNI Polska.
Rynek europejski to 80 mln osób generacji Y. Specjaliści HR zdają sobie sprawę z możliwości, jakie to stwarza, ale też muszą pamiętać o specyfice tego pokolenia.