Najnowsza historia prasy drukarskiej

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 18-01-2012, 00:00

KALENDARIUM

17 WRZEŚNIA 2008 R.

Upadek banku Lehman Brothers skłania do dodruku pieniądza największe banki centralne, które zaczynają kupować od banków komercyjnych aktywa za nowo emitowany pieniądz. — Przoduje Fed, który w ciągu dwóch miesięcy wpompowuje w rynek około 1,2 bln USD, czyli potraja wartość posiadanych aktywów. — Odważnie drukuje też Bank Anglii — powiększa bazę aktywów z 93 do 292 mld GBP. — Europejski Bank Centralny jest na razie bardziej zachowawczy — dodrukowuje 0,5 bln EUR, powiększając wartość aktywów o jedną czwartą.

15 PAŹDZIERNIKA 2010 R.

Rusza druga runda drukowania pieniędzy w USA — słynne QE2. Fed, kierowany przez Bena Bernankego, postanawia w ciągu siedmiu miesięcy wpompować w rynek 600 mld USD.

15 LISTOPADA 2010 R.

QE2 uruchamia Bank Anglii — ogłasza program wykupu aktywów za 275 mld GBP.

8 KWIETNIA 2011 R.

Dodrukowany pieniądz musi gdzieś wypłynąć. Cena ropy osiąga 110 USD za baryłkę, czyli rekordowy poziom od upadku Lehman Brothers. Przez 30 miesięcy ropa podrożała o 355 proc. Cztery miesiące później szczytu sięga złoto. Cena kruszcu wynosi 1896 USD za uncję. Kto kupił złoto w dniu upadku Lehmana, czyli kiedy zaczęło się drukarskie szaleństwo, zarobił 241 proc.

8 KWIETNIA 2011 R.

Europejski Bank Centralny pod wodzą Jean-Claude’a Tricheta, rozpoczyna program zakupu obligacji państw strefy euro (głównie Hiszpanii i Włoch). Choć nie chce nazywać tego drukowaniem pieniędzy, efekt jest dokładnie ten sam. W gospodarkę pompowane są setki miliardów euro.

6 WRZEŚNIA 2011 R.

Szwajcarski bank centralny powiązuje franka z euro, czyli zapowiada, że będzie utrzymywać kurs EUR/CHF na poziomie nie niższym niż 1,20. Bank deklaruje w ten sposób, że za każdym razem, kiedy kurs będzie zbliżał się do tego poziomu, będzie sprzedawał franka i kupował inne waluty. Oznaczało to zapowiedź nieograniczonego dodruku pieniądza — franki wystawiane na sprzedaż trzeba bowiem najpierw wykreować.

16 LISTOPADA 2011 R.

Wzmaga się presja na Europejski Bank Centralny, by drukował więcej pieniędzy. W specjalnym raporcie zaleca to nawet Deutsche Bank. Wkrótce to samo robią inne banki, m.in. JP Morgan, RBS czy Credit Suisse, oraz znani ekonomiści I inwestorzy, m.in. George Soros czy Paul Krugman. Brzmienie tego chóru postanawia wzmocnić swoim głosem Jacek Rostowski, polski minister finansów, który również wzywa EBC „do działania”.

21 GRUDNIA 2011 R.

Europejski Bank Centralny, kierowany już przez Mario Draghiego, uruchamia bezprecedensową akcję trzyletnich pożyczek dla banków. Warunki udzielenia wsparcia są właściwie zerowe — oprocentowanie znikome, a zastawem może być niemal wszystko. W gospodarkę wpompowano jednego dnia 489 mld EUR nowo wykreowanego pieniądza.

1 STYCZNIA 2012 R.

Na Węgrzech wchodzą w życie przepisy, dzięki którym rząd zwiększa kontrolę nad bankiem centralnym. Ekonomiści i unijni politycy alarmują, że premier Viktor Orban chce w ten sposób zapewnić sobie dostęp do „drukarni pieniądza”, bo traci możliwość sięgania do zewnętrznych źródeł finansowania (z rynku i z programu UE i MFW).

2 STYCZNIA 2012 R.

Moda na drukowanie pieniędzy dociera do Polski. Jacek Rostowski, minister finansów, w wywiadzie dla „Newsweeka” stwierdza, że w razie paniki na rynkach „celowe byłoby”, żeby Narodowy Bank Polski zaczął skupować polskie obligacje skarbowe. Dotychczas takie słowa odważył się wypowiedzieć tylko Andrzej Lepper. Później minister prostował, że chodziło mu tylko o to, że bank centralny ma formalnie taką możliwość.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu