Mazurskie lotnisko dogadało się z wierzycielami i wychodzi na prostą. Na horyzoncie pojawili się nowi przewoźnicy.
Port Lotniczy Mazury-Szczytno w Szymanach jest coraz bliżej powrotu na lotniczą mapę Polski.
— Jestem przekonany, że w przyszłym roku będzie do nas latał Ryanair. Lotnisko jest przygotowane: mamy 2-km pas startowy i dwa małe terminale, które mogą przyjąć pasażerów dwóch samolotów. W ciągu roku możemy obsłużyć 80 tys. osób — zapewnia Tomasz Starowieyski, prezes portu.
Lotnisko może się jednak spodziewać rozpoczęcia regularnych połączeń o wiele szybciej.
— Staramy się o otwarcie połączenia LOT do Warszawy, gdzie loty realizowałaby spółka Jet Air. Bilety w cenie 200-300 zł byłyby atrakcyjne dla podróżnych, którzy w alternatywie mają wielogodzinną podróż samochodem czy pociągiem — tłumaczy Tomasz Starowieyski.
W niepewności
LOT potwierdza nadzieje mazurskiego lotniska.
— Myślimy o uruchomieniu regularnego połączenia, podobnie do Zielonej Góry czy Łodzi — mówi Marek Grabarek, prezes LOT.
Samoloty Jet Air miały lądować w Zielonej Górze już w pierwszej połowie września. Tymczasem spółka dopiero zaczęła proces certyfikacji.
— 25 lipca Jet Air złożył wniosek o certyfikat AOC zezwalający na przewozy pasażerskie — mówi Adam Borkowski, rzecznik Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
— Jeśli spółka nie będzie gotowa na dwa tygodnie przed rozpoczęciem operacji, to umowa zakłada zerwanie współpracy bez ponoszenia kosztów z naszej strony — wyjaśnia prezes LOT.
Na prostej
Mazurski port kończy właśnie porządkowanie sytuacji.
— 18 lipca uprawomocniła się ugoda z wierzycielami. Zredukowane zadłużenie będziemy spłacać począwszy od początku przyszłego roku. Teraz staramy się o wpis do rejestru lotnisk cywilnych, certyfikację lotniska i odnowienie koncesji na zarządzanie startami i lądowaniami — mówi Tomasz Starowieyski.