W Czechach doszło do rekordowego wzrostu kursu korony po opublikowaniu informacji o dodatnim saldzie bilansu handlowego w styczniu i korzystnych prognoz gospodarczych na ten rok. W środę za dolara płacono już zaledwie 22 korony; w kantorach kurs był jeszcze niższy.
Tak nisko dolar w Czechach nie kosztował jeszcze nigdy. Jeszcze w połowie roku 2001 kurs dolara przekraczał 41 koron. Później zaczął systematycznie spadać.
Już od dwóch miesięcy w Czechach inflacja znajduje się na najniższym poziomie od roku 2003 ( wtedy przez kilka miesięcy występowała deflacja). W styczniu - w porównaniu do podobnego miesiąca roku ubiegłego - ceny wzrosły o 1,7 proc. Analitycy oczekują w najbliższych miesiącach, wraz ze wzmacniającym się kursem korony, kolejnego obniżenia stopy inflacji.
"W gospodarce nie odczuwa się już związanych z wejściem do Unii Europejskiej i podjętych w ubiegłym roku zmian podatkowych" - powiedział analityk Vlksbanku Vladimir Pikora.
W okresie od kwietnia do października - po wprowadzeniu nowych stawek podatkowych - stopa inflacji wzrosła do poziomu 3,5 proc.; później zaczęła spadać.
Ekspert Czechosłowackiego Banku Handlowego (CzSOB) Petr Dufek uważa, że przynajmniej do lata tego roku stopa inflacji nie przekroczy 2 proc. Jego zdaniem, jedynym czynnikiem ryzyka jest rozwój cen ropy naftowej na rynkach światowych i możliwy wzrost czynszów.
Czescy konsumenci - zdaniem Heleny Horskiej z Raiffeisenbanku - mogą w najbliższych tygodniach oczekiwać spadku cen importowanych urządzeń elektronicznych i odzieży. Wzrosną natomiast głównie ceny leków oraz wycieczek zagranicznych.