Napoleon podbija aukcje

opublikowano: 07-02-2016, 11:10

Ceny nakryć głowy cesarza Francuzów podaje się w milionach dolarów, ale można wydać mniej, inwestując w podpisane przez niego papiery.

We wrześniu 2014 r. kolekcjonerów druków ekscytowała wiadomość o aukcyjnej sprzedaży 4-stronicowego aktu małżeńskiego, który oficjalnie cementował związek Napoleona I z cesarzową Józefiną. Cena dokumentu ponadpięciokrotnie przewyższyła dolną granicę estymacji — czyli przedziału, w jakim dom aukcyjny spodziewa się wyniku licytacji — i wyniosła 437,5 tys. EUR (2 mln zł). Wynik nie powinien być jednak traktowany jako wskaźnik dla rynku kolekcjonerskich druków i manuskryptów — pozostałe mniej istotne zapiski cesarza osiągają zwykle przystępniejsze ceny, bo jednym z podstawowych czynników podbijających stawkę jest związek treści dokumentu z osobą, która złożyła na nim podpis.

Zobacz więcej

Wolfgang Sauber  [GFDL, CC BY-SA 3.0 ], via Wikimedia Commons

Reguła nie dotyczy wyłącznie pamiątek po Napoleonie, bo potwierdzająją nawet dokumenty pojawiające się na polskich aukcjach — ważne akty, osobiste zapiski i prywatne listy królów zawsze są więcej warte niż na przykład podpisana przez głowę państwa umowa kupna jakiegoś pola. Podobnie jak z zaświadczenia o rozwodzie, które nabywca ślubnego aktu pozyskał zresztą już wcześniej, z 4 stron ustanawiających małżeństwo można się sporo dowiedzieć — i o warunkach, w jakich żyli podpisani, i o nich samych — a właśnie takie informacje, z punktu widzenia inwestorów, są warte najwięcej.

Chociaż z obiegu zniknęły na jakiś czas akty małżeństwa i rozwodu, kolekcjonerzy nie są na straconej pozycji, bo cesarska para podpisywała się przecież pod innymi małżeńskimi aktami, nadając im moc prawną — jeden z takich dokumentów będzie licytowany 14 lutego w nowojorskim Lion Heart Autographs, specjalizującym się m.in. w internetowej sprzedaży autografów amerykańskich prezydentów. W związku z tym, że jego związek z Napoleonem jest znacznie dalszy, cena wywoławcza wynosi 20 tys. USD (80,7 tys. zł) — to równowartość kolekcjonerskiego polskiego obrazu, ale trzeba wziąć pod uwagę, że rynek zbytu takiej umowy jest znacznie większy.

Chcąc zróżnicować portfel aktywów takimi papierami, nie wystarczy przy tym kierować się wyłącznie nazwiskami, bo o wysokości stopy zwrotu zadecyduje też stan zachowania, a przede wszystkim autentyczność potwierdzona przez ekspertów stosownej instytucji. Bez względu na to, czy zainteresuje nas inwestycja w pergamin podpisany przez Zygmunta Augusta, czy w któryś z autografów Napoleona, do obu potrzebny będzie certyfikat, że nie są falsyfikatami. Tego rodzaju biurokracji nie da się uniknąć, nawet lokując kapitał w cesarskich kapeluszach. Birkorn, chociaż brzmi podobnie do bitcoina, jest jednak opcją wymagającą większego finansowego zaangażowania, bo za rogate nakrycie głowy Bonapartego zapłacono na aukcji 2,2 mln USD (8,9 mln zł) — czyli ponad 1 mln USD za każdy finezyjnie wygięty róg.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy