Dziś może rozstrzygnąć się los giełdowej Vistuli. Władze odzieżowej spółki mają spotkać się z bankami wierzycielami, którzy w każdej chwili mogą przystąpić do egzekucji długu.
Zarząd Vistuli, którego prezesem jest Michał Wójcik, stanie dziś do rozmów z bankami wierzycielami w sprawie spłaty zobowiązań firmy wysokości ponad 40 mln zł. Jeden z nich, West LB, właśnie rozpoczął egzekucję wierzytelności z tytułu posiadanych weksli na kwotę 1 mln EUR. To efekt działań konkurencyjnego zarządu, którego prezesem jest Roman Wenzl. Wzywa on wierzycieli do zaprzestania negocjacji z zarządem Wójcika. Nie udało nam się jednak uzyskać jego komentarza.
— Jeszcze w ubiegłym tygodniu porozumieliśmy się z bankami. Jednak pan Roman Wenzl torpeduje nasze starania, aby uratować firmę. Złożyliśmy zawiadomienie do sądu o działaniu na szkodę spółki przez Romana Wenzla — mówi Michał Wójcik, prezes Vistuli.
Roman Wenzl i jego zarząd ma w ręku istotny argument. Sąd wpisał do rejestru kierowany przez niego zarząd. Jednocześnie dotychczas nie rozpatrzył wniosku zarządu Michała Wójcika, który został wybrany na styczniowym WZA spółki i który jest związany z polskimi akcjonariuszami Vistuli, skupionymi wokół PZU. KPWiG uznała, że jedynym zarządem uprawnionym do raportowania jest zarząd kierowany przez Michała Wójcika. Z kolei Roman Wenzl reprezentuje interesy holenderskich udziałowców z HIP Holding i Bosta na czele.
— Jesteśmy na bieżąco z sytuacją w Vistuli. Najważniejsze jest ostateczne wyjaśnienie przez sąd kwestii, kto reprezentuje spółkę — tak, aby było to czytelne dla rynku — mówi Michał Stępniewski, rzecznik KPWiG.
Wczoraj akcje Vistuli były notowane po 2,89 zł. W porównaniu do piątku kurs nie uległ zmianie.