Nastaje wreszcie moda na parasole

Grzegorz Nawacki
23-10-2006, 00:00

Fundusze parasolowe są korzystne dla TFI i dla klientów. Ale na razie nie widać zalewu takich propozycji. Do czasu.

Długo trwała batalia branży TFI o możliwość wprowadzenia w Polsce funduszy parasolowych, którą relacjonowaliśmy na łamach „Pulsu”. Gdy w 2004 r. zakończyła się sukcesem, wydawało się, że szybko podbiją one rynek. Tymczasem minęły dwa lata, a na rynku pojawiło się ich zaledwie kilka… Dziwne, bo to korzystne rozwiązanie i dla klienta, i dla TFI.

Gatunek pod ochroną

Parasol kojarzy się z ochroną. I słusznie, konstrukcja funduszy parasolowych zapewnia ochronę przed podatkiem od zysków kapitałowych, tzw. podatkiem Belki. Odracza go i daje możliwość skumulowania zysku i strat z subfunduszy.

— Odroczenie płatności podatku przynosi dodatkowe zyski klientowi. Im dłuższy okres inwestycji, tym są one wyższe — mówi Sebastian Buczek, prezes ING Investment Management.

Ale ochronę mają również TFI. Przed biurokracją i kosztami. By utworzyć fundusz z kilkoma subfunduszami, składają jeden wniosek i czekają na jedną zgodę. Negocjują z jednym depozytariuszem, agentem transferowym i kancelarią prawniczą. Tworzą jeden statut i prospekt. Gdyby chciały otworzyć kilka funduszy, musiałyby wnieść minimum po 4 mln zł do każdego. Tworząc parasol wnoszą 4 mln zł tylko raz.

Ochoczo pod parasol

Być może właśnie kwestia korzyści podatkowych była powodem ociągania się TFI.

— Niepewność w branży wniosła zapowiedź zniesienia podatku od zysków kapitałowych. To byłaby likwidacja jednej z głównych korzyści funduszu parasolowego, więc niektóre TFI wstrzymywały prace nad wprowadzeniem takich produktów — tłumaczy Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami.

Teraz, gdy już wiadomo, że zapowiedzi rządu nie zostaną spełnione, towarzystwa ochoczo zabierają się do wprowadzenia parasoli. W najbliższym czasie zrobią to: AIG, CU, Noble i SEB. W przyszłym roku również BPH i PKO.

Do rozmów, panowie

Jednak prawdziwym hamulcem jest obowiązujące prawo, a konkretnie jego interpretacja. Wykładnia nieistniejącej już Komisji Papierów Wartościowych i Giełd mówiła, że w subfunduszach różne typy jednostek nie mogły się różnić opłatą za zarządzanie — a to jest istotą tego zróżnicowania. To sprawiało, że przekształcenie istniejących funduszy w parasole mogło być niekorzystne dla klientów. Czasami jest też niekorzystne dla TFI.

— Bywa, że istniejące fundusze są powiązane z planami systematycznego oszczędzania, lokatami czy programami emerytalnymi, co wpływa na poziom opłaty manipulacyjnej. To bardzo komplikuje przekształcenie — mówi Maciej Jasiński, dyrektor ds. nowych produktów PKO TFI.

Nie mówiąc o tym, że sama procedura jest tak skomplikowana, że dużo łatwiej stworzyć nowy fundusz od podstaw.

Wybawieniem z kłopotów miała być nowa ustawa przygotowywana przez Ministerstwo Finansów. Tyle że w pierwszej zaprezentowanej wersji zakłada zmianę na… niekorzyść. Potwierdza tę niekorzystną interpretację KPWiG i nadaje jej rangę ustawy.

— Izba zgłosiła uwagi do projektu ustawy i mamy nadzieję, że zostaną one uwzględnione —sumuje Marcin Dyl.

Jest na to szansa. Według informacji z Ministerstwa Finansów, na początku listopada odbędzie się konferencja uzgodnieniowa, po której projekt trafi pod obrady Rady Ministrów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nastaje wreszcie moda na parasole