Nastroje drobnych inwestorów są szampańskie

opublikowano: 24-01-2023, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Po ciężkich miesiącach 2022 r. na warszawski parkiet powróciły znakomite nastroje. Odsetek optymistów wśród inwestorów indywidualnych sięgnął najwyższych poziomów od niemal pięciu lat. Czy taka sytuacja nakazuje zachować szczególną ostrożność przy kupowaniu akcji?

Przeczytaj i dowiedz się:

  • jakie są najnowsze wyniki badania nastrojów drobnych inwestorów w Polsce,
  • co w przeszłości działo się po takiej fali optymizmu,
  • jakie są nastroje amerykańskich inwestorów.

Latem i wczesną jesienią ubiegłego roku WIG20 był jednym z najgorszych indeksów giełdowych świata. Pod koniec września i w połowie października flagowy indeks naszej giełdy spadł w pobliże historycznych dołków z marca 2020 i lutego 2009 r. Gdyby pominąć te epizody, byłyby to najniższe wartości WIG20 od… 2003 r. Strata od szczytu hossy z października 2021 w porywach wynosiła 46 proc.

Jednakże od październikowego dna bessy WIG20 zyskał ponad 44 proc. To imponujący wynik. Nieco słabsze – lecz wciąż znacznie lepsze niż niezłe – wyniki osiągnęły pozostałe sektory GPW. Bezpośrednie zaplecze blue chipów – czyli mWIG40 – zyskał 23 proc. Zrzeszone w sWIG80 spółki dały zarobić ponad 20 proc., z tego przeszło 10 proc. dokładając tylko od początku 2023 r. Trudno się zatem dziwić, że nawet wśród bardzo doświadczonych analityków coraz częściej pojawiają się głosy, że na warszawskim parkiecie rozpoczęła się nowa hossa.

- Wydaje się, że dołek bessy już za nami – stwierdził Wojciech Białek, analityk Oanda TMS Brokers.

Inwestorzy odkorkowali szampany

Kto w październiku obkupił się w akcje polskich blue chipów, ten ma teraz za co raczyć się drogim szampanem. Rzecz jasna, jeśli zgarnął ze stołu przynajmniej część zysków. Pojawia się jednak pytanie, czy bąbelki za bardzo nie uderzyły do głowy polskim drobnym graczom. Takim sygnałem ostrzegawczym przed nadmiernym optymizmem są najnowsze wyniki Indeksu Nastrojów Inwestorów (INI) opracowywanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

W ubiegłym tygodniu aż 65,8 proc. uczestników ankiety SII spodziewało się utrzymania trendu wzrostowego na GPW. To najwyższy odsetek giełdowych byków od lutego 2017 r. Aby odnaleźć jeszcze większe pokłady giełdowego entuzjazmu, trzeba by się cofnąć aż do października 2013 r. Generalnie, ostatni rezultat to jeden z najwyższych wyników w sięgającej wiosny 2011 r. historii INI. Dodajmy, że giełdowe niedźwiedzie trzeba obecnie wpisać na listę gatunków zagrożonych wyginięciem. Ich odsetek w sondzie INI spadł do zaledwie 15,5 proc. - czyli jednego z kilku najniższych odczytów w historii tego badania.

Zyski nie lubią jednomyślności?

Pozostawmy na boku wszelkie rozważania o tym, czy nasz rynek rozpoczął„prawdziwą hossę, czy też wzorem lat 2001-02 zobaczymy jeszcze drugie uderzenie bessy, zanim nastanie trwały rynek byka. Na marginesie dodajmy, że polski rynek akcji zwykle daje drugą szansę spóźnialskim inwestorom. „Covidowy ekspres”, który odjechał w marcu 2020 r., zatrzymał się jesienią. Wcześniejsza hossa rodziła się w bólach przez niemal cały 2016 r. Model podwójnego dna obowiązywał także w latach 2011-12 oraz 2001-02 i 1995. Jedynie hossy rozpoczęte jesienią 1998 r. (po kryzysie rosyjskim) oraz w lutym 2009 r. (podczas kryzysu finansowego) nie dały spóźnialskim drugiej szansy.

W przeszłości nawet skrajnie wysoki optymizm polskich inwestorów indywidualnych z reguły nie wieszczył jakiejś giełdowej katastrofy.

Czy takowa pojawi się w roku 2023? Tego nikt nie wie, ale skrajnie optymistyczne nastroje polskich inwestorów indywidualnych stawiają taki scenariusz na stole. Niemal rekordowo wysoki odsetek inwestorów stawiających na wzrosty sugeruje, że większość z nich już kupiła akcje. Teraz mogą więc sprzedawać, aby zrealizować zyski.

A co nam mówią liczby? Przyjrzyjmy się wszystkim okresom, gdy odsetek giełdowych byków w badaniu INI przekraczał 60 proc. Pomińmy przy tym wyskoki optymizmu i sprawdźmy, co później robił rynek. W historii było pięć takich przypadków.

Skrajny optymizm

Odsetek optymistów w badaniu SII

dataodsetek bykówWIG 3 miesiący późniejWIG 6 miesięcy później
13.12.201261,0
  • 0,7
  • 1,6%
  • 15.08.201364,08,86,2%
    17.10.201368,0
  • 3,0
  • 2,6
  • 16.04.201560,2
  • 3,7
  • 7,6
  • 16.02.201765,85,47,9
    19.01.202365,8??

    Źródło: SII, PB

    Pierwszy wystrzał optymizmu w sondzie INI zaobserwowaliśmy w grudniu 2012 r., czyli po pół roku trwania hossy. Giełdowe byki odchorowały go trwającą cztery miesiące korektą, po której rynek wrócił do trendu wzrostowego. Po sierpniu 2013 zobaczyliśmy błyskawiczny mini-krach (gdy WIG w ciągu kilku dni spadł o ponad 10 proc.), ale hossa trwała do końcówki listopada. Dopiero rekordowo wysoki odsetek byków z grudnia 2013 r. poprzedził trwający przez ponad rok trend boczny. Pik optymizmu z kwietnia 2015 r. o kilka tygodni wyprzedził koniec rynku byka – w maju tegoż roku rozpoczęła się bessa. Najbardziej optymistyczny jest przypadek z lutego 2017. Wtedy hossa na GPW trwała aż do stycznia 2018. Jak widać, w przeszłości nawet tak skrajnie wysoki optymizm polskich inwestorów indywidualnych z reguły nie wieszczył jakiejś giełdowej katastrofy.

    Dodajmy do tego fakt, że hurraoptymizmowi inwestorów znad Odry i Wisły towarzyszy dość ostrożna postawa ich odpowiedników ze Stanów Zjednoczonych. W najnowszej ankiecie Amerykańskiego Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (AAII) odsetek giełdowych byków wynosił 31 proc., a niedźwiedzi 33,1 proc. Są to zatem wartości zbliżone i w zasadzie neutralne, pozycjonujący sentyment amerykańskich „swetrów” na neutralnych poziomach. Odnotujmy jednak, że o ile za Atlantykiem przyrost frakcji byczej przez ostatnie miesiące był raczej umiarkowany (z 17,7 proc. pod koniec września do 31 proc. obecnie), to już odsetek niedźwiedzi zmalał dość znacząco: z 60,9 do 33,1 proc.

    Reasumując, polscy inwestorzy indywidualni są obecnie w znakomitych nastrojach, co w przeszłości nierzadko poprzedzało wystąpienie spadkowej korekty, ale rzadko kiedy było sygnałem zapowiadającym zmianę trendu. Natomiast analogiczny wskaźnik z USA sugeruje, że nastroje inwestującej ulicy utrzymują się na neutralnych poziomach.

    © ℗
    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Polecane