Nastroje firm tąpnęły, ale widać oznaki adaptacji

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2022-03-22 20:00

Powoli spływają pierwsze wyniki badań firm prowadzonych już po inwazji Rosji na Ukrainę, dające wgląd w nastroje panujące w biznesie. Widać wyraźne ochłodzenie gospodarcze, ale sytuacja jest na razie zupełnie nieporównywalna ze wstrząsem pandemicznym, do którego czasami porównuje się wojnę. Nastroje nie są tak mocno skorelowane z tempem rozwoju jak w przeszłości. Czyżby gospodarka nauczyła się lepiej działać w warunkach zmienności i niepewności?

Badania prowadzone co miesiąc przez GUS wśród kilku tysięcy przedsiębiorstw pokazują, że w marcu doszło do tąpnięcia nastrojów biznesowych, które można porównać z jesienią 2020 r. (druga fala pandemii), ale nie z wiosną 2020 r. (pierwsza). Na przykład, indeks nastrojów w przetwórstwie przemysłowym obniżył się z -10 do -16,7 pkt. Nie ma sensu przywiązywać wagi do konkretnej wartości wskaźnika, trzeba natomiast patrzeć na jego zmianę. Jak widać na wykresie, spadek jest dość głęboki.

Wykres pokazuje natomiast intrygujące zjawisko. Od ponad roku nastroje w przetwórstwie mocno się rozjechały z realną aktywnością produkcyjną – nastroje są dużo słabsze niż przed pandemią, a produkcja dużo mocniejsza (choć dane o produkcji mamy na razie tylko do lutego). Jak to wyjaśnić? Możliwe, że warunki do prowadzenia biznesu są po prostu znacznie trudniejsze: trudniej jest pozyskać surowce i komponenty, popyt jest bardziej zmienny, firmy pracują powyżej zdolności produkcyjnych. Jednocześnie jednak w tych trudnych warunkach wielkość produkcji jest wyższa.

Można powiedzieć, że doszło do adaptacji firm: jest im trudniej, ale rozwijają się szybciej. Nie wiem, czy jest to zadowalające wyjaśnienie, ale jest jedynym, które przychodzi mi do głowy. Byłoby to zresztą zjawisko pozytywne, pokazujące, że niepewność i wstrząsy są amortyzowane, następuje dostosowanie systemu, który się nie rozsypuje, ale konsoliduje i działa w nowych warunkach. Czasem mówi się, że niepewność bardzo ogranicza rozwój. Może jednak tak nie jest? Może to jest kwestia adaptacji?

Bez względu na wyjaśnienie tej rozbieżności między nastrojami a aktywnością gospodarczą w najbliższych miesiącach na pewno zaobserwujemy spowolnienie gospodarcze. Sugerują to zresztą nie tylko badania GUS. Firma Manpower opublikowała kwartalne badanie planów zatrudnieniowych firm, z którego wynika, że odsetek przedsiębiorstw chcących zwiększać liczbę pracowników wyraźnie się w obecnym kwartale zmniejszył. Takich firm jest 26 proc. wobec 43 proc. pod koniec ostatniego kwartału zeszłego roku. Jednocześnie odsetek firm, które chcą zwalniać pracowników, wzrósł z 19 do 23 proc. Różnica między pierwszą a drugą wartością (odsetek zatrudniających i zwalniających) wciąż jest dodatnia, co wskazuje, że nie jesteśmy jeszcze w recesji. Ochłodzenie na rynku pracy zaczyna jednak być odczuwalne.

Podsumowując, do obecnej sytuacji najlepiej pasują dwa określenia: ochłodzenie – bo widać, że wojna popsuje nam szyki makroekonomiczne, ale też adaptacja – bo widać (chyba), że firmy trochę się przyzwyczaiły do zmienności i niepewności.