Warto jednak zwrócić uwagę, iż wolniejszy wzrost inflacji to efekt zmian statystycznych (w budowie koszyka inflacyjnego), a ceny producenta (PPI) rosły szybciej, niż oczekiwano (o 6,6 proc. r/r wobec szacowanych 6,1 proc. r/r). Tym samym wydaje się, że nie zmieni to zapatrywań decydentów w PBoC, który będą konsekwentnie zacieśniać politykę monetarną. Trudno też o zbytni optymizm, jeżeli chodzi o informacje ze spotkania Eurogrupy – wprawdzie zdecydowano, że nowy mechanizm obowiązujący od 2013 r., czyli ESM (Europejski Mechanizm Stabilizacyjny) będzie opiewał na kwotę 500 mld EUR (najprawdopodobniej 250 mld EUR dołoży jeszcze Międzynarodowy Fundusz Walutowy), to nadal nie ma pewności, kiedy dojdzie do zwiększenia gwarancji kapitałowych w obecnie funkcjonującym EFSF.
Trudno ocenić, czy będzie to 11 marca, kiedy to zaplanowany został specjalny szczyt państw strefy euro, na którym Niemcy i Francja będą chciały „przepchnąć” swój pakt o konkurencyjności. Tym samym nocna zwyżka EUR/USD była typowo korekcyjna, co zresztą pokazuje zachowanie się rynku w godzinach rannych – wracamy do spadków.
Dzisiaj mamy sporo danych makro (piszę o nich szczegółowo w subiektywnym
kalendarium). Wydaje się jednak, iż nie odwrócą one na długo dotychczasowych
niekorzystnych tendencji. Widać to także po złotym, który nadal traci – o godz.
9:11 za euro płaci się 3,95 zł, a dolar jest wart 2,93 zł.
EUR/PLN: Test
okolic 3,96 jeszcze na dzisiejszej sesji jest dość prawdopodobny – są to szczyty
z końca stycznia. Dzienny MACD pokonał poziom równowagi, co stanowi mocny
sygnał, że złoty będzie nadal tracić w kolejnych dniach (tygodniach).
Złamanie 3,96 może otworzyć drogę w okolice 4,00. Gdyby jednak okolice 3,96
stały się jednak oporem, to mocne wsparcie można wyznaczyć w okolicach
3,92-3,93.
USD/PLN: Dzienne wskaźniki pokazują dalsze zwyżki. Silne wsparcie to
teraz okolice 2,90-2,91, a opór można wskazać w rejonie 2,94-2,9450. Wydaje się,
że testowanie górnych poziomów jest nadal dość prawdopodobne, biorąc pod uwagę
perspektywy dla EUR/USD.
EUR/USD: To, że wczoraj spadki zatrzymały się na wsparciu 1,3430, nie
świadczy o tym, że możemy teraz oczekiwać rozbudowanej korekty w górę. Presja
spadkowa płynąca z dziennych wskaźników jest wyraźna, co sprawia, że wyjście
powyżej nocnych maksimów (1,3520-30) jest dzisiaj mało prawdopodobne. Trzeba się
liczyć z tym, że w kolejnych godzinach złamiemy rejon 1,3430 i będziemy testować
okolice 1,3400.
GBP/USD: Funt nadal trzyma się całkiem mocno. Można przyjąć, że
kluczową barierą będzie teraz złamanie okolic 1,5950, co otworzy drogę do
szybkich spadków w stronę 1,5750. Opór to rejon 1,61, którego pokonanie jest
mało prawdopodobne. Wskazania płynące z dziennych wskaźników są ewidentnie
pro-spadkowe. Nie można jednak wykluczyć,że taki ruch pojawi się dopiero jutro –
jeżeli kwartalny raport o inflacji i sam szef Banku Anglii, rozczarują
inwestorów liczących na szybsze zaostrzenie polityki monetarnej.
Sporządził: Marek Rogalski – analityk DM BOŚ (BOSSA
FX)