NASZA BRANŻA JEST NIEDOINWESTOWANA

Wojciech Surmacz
16-04-1999, 00:00

NASZA BRANŻA JEST NIEDOINWESTOWANA

Wojciech Mielcarz, prezes zarządu agencji ochrony mienia Asekuracja, uważa, że w branży nie zawsze panują zdrowe zasady konkurencji. Jego zdaniem, niektóre firmy za wszelką ceną chcą obniżyć koszty, nie inwestują w niezbędny sprzęt, a potem nie są w stanie ochronić konwojowanych pieniędzy.

„Puls BiznesuŐŐ: W okolicach Olsztyna zorganizowano napad na konwój, przestępcy zabili trzech agentów ochrony firmy Sezam. W mediach rozgorzała dyskusja nad bezpieczeństwem przewożenia pieniędzy. Jakie straty w przypadku takiej sytuacji, jak wydarzenia olsztyńskie, ponosi agencja ochrony?

Wojciech Mielcarz: Przede wszystkim to strata ludzi. Jeżeli dla kwoty około150 tys. zł zabija się trzy osoby, to jest to świadectwo tego, jak mało warte jest życie ludzkie. To po pierwsze. Po drugie, oczywiście odbija się to na całej działalności firmy. Takie wydarzenie bardzo ujemnie wpływa na psychikę pracowników agencji. Pozostaje jeszcze oczywiście szkoda finansowa. Jeżeli skradzione środki były ubezpieczone, to myślę, że nie będzie problemu, żeby została pokryta przez ubezpieczyciela. A był to przecież napad klasyczny.

— Jakie to ma znaczenie dla branży i gdzie według Pana szukać przyczyn takich wypadków?

— Po tym wydarzeniu w branży się zagotowało. W tej chwili na rynku działa naprawdę dużo agencji ochrony. Panuje ogromna konkurencja i każdy chciałby zarobić, oczywiście jak najmniejszym wysiłkiem i jak najmniejszym kosztem. Tak się nie da, a jeżeli już, to na krótką metę. Dlatego w tę branżę naprawdę trzeba inwestować. Bardzo drogie są samochody, kamizelki, hełmy czy broń. Tymczasem wiele firm traktuje tę działalność na zasadzie szybkiego zarobienia pieniędzy. Myślą: dzisiaj mi się udało, to jutro być może też mi się uda. Wreszcie im się nie udaje. Bardzo często dochodzi do stosowania przez agencje ochrony cen dumpingowych kosztem wyposażenia technicznego, kosztem niewłaściwego konwoju. Często grupa konwojowa jest budowana niewłaściwie. Bywa, że kierowca czy inkasent jest jednocześnie konwojentem. Dzisiaj grupy konwojowe są uzbrojone w broń osobistą pracowników. Często jest ona nieodpowiednia w sytuacjach ekstremalnych. Wydaje mi się, że w wypadku pracowników firmy Sezam tak właśnie było. Według mnie, przy takim konwoju samochód powinien być większy. W tamtym przypadku był to przystosowany do konwojów Polonez. Dzisiaj pieniądze powinny być przewożone samochodami większymi — nie osobowymi. Już sam widok takiego samochodu i grupy ochronnej umundurowanej, wyposażonej w broń, kamizelki i kaski działa prewencyjnie i odstrasza przestępców. Teraz należałoby sobie zadać pytanie: czy dzisiaj 150 tys. zł jest dużą kwotą. Prawo określa ją mianem jednej jednostki obliczeniowej. A przy jednej jednostce wymagany jest tylko jeden konwojent. W Olsztynie był jeden konwojent. Tymczasem okazuje się, że kwota 150 tys. jest bardzo duża. Ginie trzech mężczyzn —ojców rodzin, tracą obie firmy, a media robią z tego sensację.

— Ile kosztuje dobrze zorganizowany i bezpieczny konwój?

— Weźmy modelowy skład grupy konwojowej, składającej się z dowódcy, kierowcy, kasjera i dwóch konwojentów. Ich wyposażenie to kamizelka za 1600 zł, hełm za 900 zł, broń przyjmijmy średnio za tysiąc złotych, radiostacja za 1,8 tys. zł, umundurowanie 400 zł. To wszystko daje około 6 tys. zł. Tyle trzeba wydać, żeby takiego konwojenta wyposażyć. Teraz należy pomnożyć to przez pięć osób i otrzymujemy kwotę 30 tys. zł. Do tego dodajemy cenę samochodu pancernego, a jest to koszt rzędu 300-400 tys. zł. Jeżeli stosujemy samochód pancerny, i przewozimy nim poważne sumy, to ich ubezpieczenie kosztuje agencję około kilkunastu tysięcy zł miesięcznie. A więc koszty konwoju są bardzo wysokie, dlatego nie wszystkich na to stać. Natomiast każdy chce zarobić.

— Proszę mi więc powiedzieć, jak taki konwój na siebie zarabia?

— Jeśli ten konwój będzie przewoził duże kwoty, to oczywiście w jakimś czasie zarobi na siebie. Natomiast, żeby te zainwestowane pieniądze się zamortyzowały, to taki samochód musi jeździć bez przerwy. Tak duże pieniądze mogą dzisiaj przewozić tylko banki. Jednak te dysponują w większości własnymi grupami konwojowymi. Z tego powodu dzisiaj dla firmy ochroniarskiej inwestycja tak dużych kwot w wyposażenie konwojowe jest bardzo ryzykowna. Nie wiadomo bowiem, czy takiego klienta się pozyska. Akurat ja zaryzykowałem, bo od tego postanowiłem zacząć. Zainwestowaliśmy najpierw w sprzęt, dzięki temu mamy obecnie klientów. Natomiast wiele firm zaczyna odwrotnie — od minimalnych nakładów. Wracając do pytania, myślę, że jeżeli ta grupa będzie wykorzystywana bez przerwy, to taka inwestycja zamortyzuje się w ciągu kiliku lat. Trzeba jednak pamiętać, że dzisiaj tak naprawdę bardzo trudno utrzymać się z samych konwojów. To bardzo drogi i odpowiedzialny biznes, z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę.

— To na czym najwięcej zarabiają agencje ochrony?

— Często to konfiguracja kilku usług. Jeśli mamy kontrakt z firmą, to ją chronimy fizycznie, wozimy jej gotówkę, być może świadczymy na jej rzecz inne usługi, np. obsługę recepcji i sekretariatu. Dysponując rozbudowanym pakietem usług, w całym ich bilansie wychodzę na plus. Na pewno najlepiej zarabia się na ochronie fizycznej. Poza tym jest to chyba najbardziej bezpieczna dziedzina działalności firm ochroniarskich, bo jednak nie ma tak dużo napadów na pracowników ochrony na posterunkach stacjonarnych. Dzisiaj najniebezpieczniejsze są konwoje.

— Zgodnie z ustawą o ochronie osób i mienia, już niedługo ruszy cała machina szkoleń i wydawania licencji dla agentów ochrony. Czy wpłynie to istotnie na ich weryfikację i selekcję?

— Musi wpłynąć. Program tych szkoleń jest naprawdę bardzo trudny. Ja uważam, że jest on wręcz za trudny. Obejmuje 245 godzin kursu. Jest w nim wiele zagadnień, np. z zakresu prawa cywilnego i administracyjnego. Oczywiście są i powinny być zagadnienia z socjologii i psychologii. Dobrze, że jest dużo strzelania i że znajdują się w nim techniki interwencyjne. Dopuszczenie do szkolenia poprzedzają badania psychologiczne, lekarskie, ogólna ocena stanu zdrowia i specjalistyczne badania okulistyczne, otolaryngologiczne, psychiatryczne i neurologiczne. W tym momencie wielu emerytów, nazywanych w branży tzw. leśnymi dziadkami, nie ma szans. Ale z tego powodu zacznie się bardzo ostra rywalizacja między firmami ochroniarskimi. Ci ochroniarze, którzy będą mieli licencje, będą mogli dyktować warunki. Agencja, z której taka osoba odejdzie, będzie musiała jakoś tę dziurę załatać. Na rynku pracy będzie panowała duża rotacja.

— Kogo zatrudnia się na etacie agenta ochrony mienia?

— Do konwojowania należy zatrudniać ludzi z lepszymi predyspozycjami fizycznymi i psychicznymi niż do ochrony fizycznej jakiegoś obiektu. Konwojenci są cały czas w ruchu. Muszą odbywać regularne treningi strzeleckie. Wyposażeni są w broń i mogą jej użyć w trakcie konwojowania. Muszą być to osoby, co do których nie mamy żadnych zastrzeżeń, bo w końcu powierzamy im do przewożenia wartości pieniężne. Akurat w mojej firmie tak się ułożyło, że w grupach konwojowych od kilkunastu lat staramy się utrzymać tych samych ludzi. Jest to kadra, która ukształtowała się jakieś 10 lat temu i ona akurat się utrzymuje. W tym okresie nie mieliśmy żadnych incydentów związanych z konwojami pieniędzy. Kiedyś nazwano nas nawet weteranami konwojów. Oby nigdy nam się nie zdarzyło coś takiego jak Sezamowi. Zresztą zawsze powtarzam swoim pracownikom, że życie jest najważniejsze, że w sytuacjach ekstremalnych jesteśmy dodatkowo ubezpieczeni. Oczywiście pracownik ochrony musi bronić i chronić, ale podkreślam — życie jest najważniejsze.

— W mediach polską branżę ochroniarską określa się często mianem szczególnie upolitycznionego sektora gospodarki. Przykład Konsalnetu zdaje się potwierdzać tę tezę. Czy tak rzeczywiście jest?

— Nie jest tajemnicą, że po 1989 roku sporo osób zostało zwolnionych z resortu spraw wewnętrznych i MON. Często są to młodzi ludzie mający na utrzymaniu rodziny. Chcąc normalnie żyć, muszą coś robić, gdzieś pracować. I naprawdę dobrze się dzieje, gdy taki człowiek zatrudnia się w firmie ochroniarskiej. Bo przecież zdarza się, że trafiają oni do grup przestępczych. Dlaczego dzisiaj grupy przestępcze są takie mocne? Bo mają już do dyspozycji fachowców. Ich wszystkie akcje i napady są wcześniej zaplanowane i bardzo dobrze zorganizowane.

— No właśnie, agencjom ochrony często zarzuca się też powiązania mafijne...

— Jeżeli ktoś podejmuje pracę w mojej agencji, to mam nad nim jakąś kontrolę. Ale tak jak w każdej innej firmie, może się okazać, że nawet te zarobki są dla niego niewystarczające, bo w domu ma na przykład żonę i troje dzieci. Oczywiście każdy podejmuje decyzję na własną odpowiedzialność i jeśli się wiąże z grupami przestępczymi, to musi się liczyć z tym, że naraża się na odpowiedzialność karną. Ale jeżeli jest zdesperowany, to wie pan, co się może zdarzyć...

“Duże pieniądze do przewiezienia mają dzisiaj tylko banki. Jednak te dysponują w większości własnymi grupami konwojowymi. Z tego powodu dla firmy ochroniarskiej inwestycja dużych kwot w wyposażenie konwojowe jest bardzo ryzykowna. Nie wiadomo bowiem, czy takiego klienta się pozyska”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / NASZA BRANŻA JEST NIEDOINWESTOWANA