Nasze skromne możliwości

Jacek Konikowski
opublikowano: 2008-08-26 00:00

Dlaczego wydobywamy coraz mniej ropy naftowej, skoro jej ceny sięgają zenitu?

Polskie wydobycie ropy naftowej może konkurować z wydajnością dwóch kuwejckich szybów naftowych. Jednak pod względem public relation jesteśmy górą. Dwie największe firmy wydobywcze PGNiG i Petrobaltic chwalą się efektywnością, podczas gdy rzeczywistość dowodzi, że przespały największą w dziejach rynku koniunkturę.

Rynek oszalał

Na mieście krąży dowcip: A ty wiesz, że Kowalski ma kontakty w OPEC? Tak, a jakie? Raz w tygodniu tankuje na stacji benzynowej. I choć nie jest to inżynieria humoru, ten kontakt staje się coraz boleśniejszy. W październiku 2007 r. media donosiły: ceny ropy najwyższe w historii — 81 dolarów za baryłkę. Kiedy pięć miesięcy później przekroczyły magiczne 100 dolarów, winą za to obarczono dowcipnego maklera, który podbił kurs, wystawiając zlecenie kupna na 102 dolary. Pięć miesięcy później cena za baryłkę sięgnęła 145 dolarów. I delikatnie opadła. Bo ile można, od 2005 r. wzrosła prawie o 100 dolarów na baryłce. Takiej koniunktury na tym rynku jeszcze nie było. Kto ją przespał, ten pluje sobie w brodę.

Tymczasem polskie firmy wydobywcze PGNiG i Petrobaltic nawet jej nie dostrzegły. Co więcej, gdy ceny szybowały w górę, polscy nafciarze zmniejszali wydobycie. Paradoks? Liczby nie kłamią.

PGNiG pod kreską

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo w zeszłym roku wydobyło 528 tys. ton ropy, czyli o 117 tys. ton mniej niż w 2004 r., gdy wydobycie szło pełną parą (645 tys. ton). W 2005 r. dostało lekkiej, choć planowanej zadyszki i przez kolejne lata spadało, sięgając poziomu sprzed pięciu lat (2003 r. — 521 tys. ton). A nie powinno spadać. W prospekcie emisyjnym w 2005 r. PGNiG informowało akcjonariuszy, że wydobycie poszybuje w górę dwukrotnie: „PGNiG przewiduje osiągnięcie rocznego wydobycia ropy naftowej w wysokości ok. 600 tys. ton do końca 2005 roku i planuje, że wielkość rocznego wydobycia osiągnie poziom ok. 1,4 mln ton do końca 2008 roku”.

W 2007 r. wydobyło raptem 527 tys. ton ropy. Połowę z tego, co zapowiadano akcjonariuszom. Powód?

„W ramach uzyskania dostępu do zagranicznych złóż PGNiG objęło 12 proc. udziałów w koncesji poszukiwawczo-wydobywczej złóż Skarv, Snadd i Idun na Morzu Północnym. Spółka nadal będzie prowadzić podobne działania w innych krajach — w Libii, Algierii, Egipcie, Pakistanie czy w Danii. Dzięki tym przedsięwzięciom Grupa Kapitałowa PGNiG jest postrzegana jako aktywny i silny partner” — czytamy na stronie internetowej PGNiG.

Tyle że na razie korzyści z tych inwestycji, zwłaszcza na Morzu Pólnocnym, nie ma.

— Bloki poszukiwawczo-wydobywcze w Norwegii, w których PGNiG kupiło udziały, są w fazie zagospodarowania, początek wydobycia ropy naftowej i gazu ziemnego spodziewany jest w II połowie 2011 r. Wybór wykonawców procesu zagospodarowania znajduje się w końcowej fazie. Zakontraktowane zostało już ponad 90 proc. usług — mówi Katarzyna Kędracka z biura prasowego PGNiG.

Słowem — inwestycje. Za granicą. Tyle że do dzisiaj ze złóż zagranicznych PGNiG nie ma ani baryłki, a do polskich złóż wzięło się niedawno. Podczas posiedzenia 30 lipca 2008 r. rada nadzorcza zgodziła się na zawarcie umowy na zagospodarowanie największych udokumentowanych polskich złóż ropy naftowej i gazu ziemnego w rejonie Lubiatów-Międzychód-Grotów. Udokumentowane, możliwe do wydobycia zasoby ropy naftowej obliczono na 7,25 mln t, dla gazu ziemnego okolo 5,5 mld m sześc. W 2013 r. PGNiG zamierza m.in. osiągnąć poziom wydobycia ropy 0,9 mln ton rocznie.

Firma nie chciała skomentować naszych informacji.

Zaspany Petrobaltic

Zaspał również drugi krajowy potentat w wydobyciu ropy — Petrobaltic. W czasach taniej ropy wydobywał jej ponad 255 tys. ton. W ostatnich trzech latach wydobycie zmalało do 230-248 tys. ton. Ale w 2007 r. spadło dramatycznie: do ledwie 180 tys. ton. Akurat gdy ceny surowca na światowych rynkach drastycznie rosły. Tak mało Petrobaltic nie wydobywał nigdy.

— Istotnie, wydobycie z eksploatowanego złoża B3 maleje. Ma to dwie przyczyny: powolne wyczerpywanie się zasobów i racjonalne gospodarowanie zasobami znajdującymi się jeszcze w złożu. Petrobaltic mógłby doraźnie zwiększyć wydobycie, ale byłaby to gospodarka rabunkowa, ponieważ w rezultacie łączna ilość ropy wydobytej z tego złoża byłaby mniejsza. Petrobaltic stosuje takie technologie eksploatacji, żeby zapewnić maksymalne wykorzystanie jego zasobów. Wydobywać ropę wolniej, ale w dłuższym okresie czasu i w sumie wydobyć jej więcej — przyznaje Marcin Zachowicz, szef biura prasowego Grupy Lotos.

W takim razie, skąd Petrobaltic będzie pompował i ile?

— Trwają intensywne prace, które mają na celu pełne zagospodarowanie złoża B8 oraz na innych koncesjach poszukiwawczych i eksploatacyjnych Petrobalticu. Trzeba też pamiętać, że zgodnie ze strategią Grupy Lotos koncern zamierza rozwijać wydobycie na Morzu Bałtyckim nie tylko w obszarze polskiej strefy ekonomicznej. Zgodnie z zapisami aktualnej strategii grupy szacunkowe nakłady na rozwój segmentu poszukiwań i wydobycia ropy naftowej sięgną do 2012 r. 5,1 mld zł, z czego ponad 3 mld zostaną zainwestowane w projekty na Morzu Bałtyckim. Według strategii, całkowita produkcja segmentu poszukiwawczo-wydobywczego osiągnie w 2012 r. poziom minimum 10 proc. zwiększonego przerobu Grupy Lotos, osiągniętego po realizacji „Programu 10+” (czyli około 1 mln ton). Do 2015 r. wskaźnik ten ma wzrosnąć powyżej 20 proc., zachowując w następnych latach tendencję wzrostową. Dodatkowo Grupa Lotos będzie monitorować inne interesujące obszary, gdzie możliwy będzie dostęp do atrakcyjnych zasobów ropy, ze szczególnym uwzględnieniem regionu Morza Kaspijskiego — tłumaczy Marcin Zachowicz.

Ruskie idą

Politycy prześcigają się w pomysłach na bezpieczeństwo energetyczne Polski i szastają pomysłami na zróżnicowanie źródeł dostaw ropy i gazu. Dobrze, niech zróżnicują, niech kupują działy w polach naftowych Norwegii, niech umawiają się z Algierią czy nawet z Libią, tylko niech nie zapominają o tym, co mają. Tymczasem państwo, zamiast wydobywać swoją ropę, zakłada ręce za głowę i kołysze się w bujanym fotelu, zdając się nie dostrzegać nawet szalejącej koniunktury cenowej. To prawda, że wielkość wydobycia ropy naftowej ze złóż krajowych tylko w nikłym stopniu zaspokaja potrzeby. Prawda, że perspektywy zwrotu z inwestycji w przypadku ropy wynoszą przeciętnie kilkanaście lat. Tylko czy to wystarczająca wymówka do tego, aby złoża leżały odłogiem i to w czasie, gdy jedna baryłka kosztuje tyle, co dwie kilka lat temu. Dlaczego tak zmarnowaliśmy koniunkturę?

— Polskie firmy naftowe mają najgorszego z możliwych właściciela — są państwowe i to jest ich nieszczęście. Ekipy polityczne się zmieniają i traktują je jak swoją zabawkę. Nie mają z tego powodu warunków do działania. Konieczna jest stabilność pracy zarządu, nastawienie właściciela na zysk, realizacja przyjętej strategii. Nic z tych rzeczy nie występuje w polskich firmach. Zarządy są zmieniane jeden po drugim, nawet jak się prezesowi uda dłużej utrzymać, to kooptuje mu się członków zarządu z politycznego rozdania. Wystarczy porównać, ile zarządów zostało wymienionych za czasów kadencji prezesa i zarządu węgierskiego MOL (kiedyś także państwowego). Naciski kolejnych rządów na realizację ich politycznych właścicielskich marzeń są ogromne. Jedna władza każe kupować rafinerie, bo „ruskie idą” i trzeba ich powstrzymać, nie patrząc na koszty. Jak to mówią: „bezpieczeństwo musi kosztować”, oczywiście nie decydentów, ale firmy i klientów. Władza — właściciel — chce budować wirtualne rurociągi, nabywać droższą ropę, bo dostawcy tej tańszej politycznie im nie odpowiadają. Władza wpisuje do statutu spółki możliwość działania na jej szkodę, czyli realizowania przedsięwzięć, które przynoszą straty. Następna władza nawet nie myśli naprawiać szkód spowodowanych przez poprzedników, nie podsumuje ich błędów, które już widać doskonale, ale każe inwestować w złoża. Bo przecież lepiej wie od zarządów, co jest dobre dla firmy. I czy to prawica czy lewica — żadnej nie ma różnicy. Jakże w takiej sytuacji firmy mają dbać o tak przyziemne sprawy, jak zapewnienie wzrostu wydobycia ropy? — mówi Andrzej Szcześniak, ekspert rynku paliw, były prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.

Więc gdyby tak nagle się okazało, że Polska śpi na ropie? Strach pomyśleć. n

Krótka historia surowca, co karierę zrobił niebywałą

1854 r.

Polska ojczyzną ropy W tym roku powstała pierwsza polska kopalnia ropy z inicjatywy Ignacego Łukasiewicza w Bóbrce k. Krosna. Pierwszy polski zakład destylacji surowca uruchomiono w 1856 r. w Ulaszowicach k. Jasła (dzisiaj w granicach miasta). Jedna z najstarszych rafinerii na świecie z 1884 jest w Gorlicach.

1973 r.

Kryzys naftowy W latach 1973-74 nastąpił czterokrotny wzrost cen ropy naftowej, co doprowadziło do poważnego kryzysu gospodarczego. W Stanach Zjednoczonych doszło do niebywałej sytuacji — benzyna była racjonowana.

1990-91

Wojna drogo kosztuje Agresja Iraku na Kuwejt spowodowała wzrost ceny surowca do 30 dol. Za baryłkę.

2006

145,35

dol. za baryłkę Tyle wynosi ustanowiony 3 lipca tego roku rekord wszech czasów ceny ropy. Zdaniem analityków rynku, nie wynikało to z zapotrzebowania na surowiec, lecz było wynikiem działań spekulacyjnych.

Cena demokracji

Nie tylko my mamy problem z wykorzystaniem swoich złóż ropy naftowej. Mają je nawet Stany Zjednoczone, które dzisiaj w 60 proc. zależą od zagranicznych dostaw. Choć brzmi to jak paradoks, amerykańskie prawo uniemożliwia eksplorację olbrzymich złóż, zarówno lądowych, jak i w szelfie, ocenianych na 85-90 miliardów baryłek. Ameryce wystarczyłoby to na 10 lat. Dzisiaj praktycznie tylko w Zatoce Meksykańskiej i nielicznych stanach Ameryki trwa wydobycie na skalę przemysłową. Fuksem, bo nafciarze zdążyli postawić szyby jeszcze przed zmianą przepisów, w myśl których nawet gospodyni domowa może wstrzymać całą inwestycję. Taka jest cena demokracji.

Poznań na gazie

Brytyjska firma Aurelian Oil & Gas, zajmująca się poszukiwaniem i eksploatacją złóż ropy i gazu, zakończyła niedawno badania terenów w okolicach Poznania. Okazało się, że miasto śpi na gazie. Pod północną częścią oraz na wschód jest olbrzymie złoże gazu ziemnego. Ocenia się je na 600 mld m sześc. Wydobyciem zajmie się firma brytyjska.

Spanie na ropie

7,25

mln ton Tyle surowca jest do wydobycia w rejonie Lubiatów-Międzychód- -Grotów.

528

tys. ton Tyle ropy wydobyło w kraju PGNiG w 2007 r.

180

tys. ton Tyle surowca uzyskał w kraju Petrobaltic w 2007 r.

Dzięki bakteriom

Nie byłoby ropy naftowej, gdyby nie bakterie. Powstała ona przez przeobrażenie szczątków roślinnych i zwierzęcych nagromadzonych wraz z drobnymi okruchami mineralnymi w osadach morskich. Zdaniem naukowców, czynnikami powodującymi przejście substancji organicznych w bituminy były m.in. odpowiednia temperatura, oddziaływanie pierwiastków promieniotwórczych oraz działalność bakterii. O tych ostatnich wiadomo tylko, że musiały być, ale nikt nie wie, co to za bakterie. Kraje nad Zatoką Perską zapewniają światu 30 proc. surowca. Są one największymi eksporterami i dyktatorami cen. W światowym wydobyciu przodują: Arabia Saudyjska, Rosja, USA, Iran, Chiny, Meksyk, Norwegia, Wenezuela, Wielka Brytania i Irak.