W grudniu powstanie Polska Agencja Promocji Gospodarczej (PAPG). I od tej chwili ma być już tylko lepiej. Oby.
„PB”: Czym ma się zajmować PAPG?
Andrzej Szejna, wiceminister gospodarki: Do jej zadań będzie należeć promocja napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Polski, eksportu towarów i usług oraz promocja Polski jako kraju atrakcyjnego gospodarczo. Aby umożliwić agencji sprawną realizację zadań, konieczne jest, by była to agenda rządowa dysponująca odpowiednim budżetem. Jej komercyjny charakter zagwarantuje obsadzenie co najmniej połowy stanowisk w radzie nadzorczej przez osobistości ze świata biznesu.
Jakie inwestycje są najcenniejsze?
Ważnym elementem powinny stać się inwestycje kreujące eksport usług. Nie powinny jednak tracić na znaczeniu inwestycje typu greenfield i produkcyjne. Nie zapominajmy, że przyciągnięcie jednego dużego inwestora powoduje tworzenie miejsc pracy dla firm małych i średnich. Liczymy na napływ kapitału z UE, USA i Rosji, z której mogą uciekać inwestorzy zaniepokojeni ostatnimi decyzjami rządu dotyczącymi przedsiębiorców.
W czym nowa agencja może być lepsza od rywali z regionu?
Przede wszystkim będzie mogła grać atutami Polski. Inwestorzy zagraniczni, którzy wejdą do Polski, będą reprezentowani przez silny kraj, prowadzący własną politykę. Za 5-10 lat nasz potencjał będzie jeszcze większy. Ponadto nasze słabości mogą stać się atutami, np. słaba infrastruktura za kilka lat będzie bardzo nowoczesna.