Natłok internautów nadal korkuje łącza

Karol Wieczorek
opublikowano: 1999-01-26 00:00

Natłok internautów nadal korkuje łącza

Elektroniczny dokument czeka na UE

NADCHODZĄCA PERSPEKTYWA: Sądzę, iż tak jak kiedyś rozpowszechniło się stosowanie telefonicznej sieci wewnątrz firm, to teraz rozpowszechni się wykorzystanie sieci komputerowych w obrocie dokumentów elektronicznych — mówi Euzebiusz Sowa z CST TP SA. fot. Grzegorz Kawecki

TP SA, największy operator publicznego Internetu, znajduje się w kropce: z jednej strony chciałby zwiększyć szybkość łączy sieciowych, a z drugiej strony nie bardzo może wykonać taki krok, bo wiązałby się on z przeniesieniem poważnych kosztów na klientów.

Handel i usługi prowadzone drogą elektroniczną wychodzą w naszym kraju na szerokie wody. Coraz więcej firm rozwija sprzedaż internetową zarówno w kontaktach typu business to business, jak i na rynku konsumenckim. Powstał już pierwszy elektroniczny oddział bankowy w Internecie, a kilka polskich banków pracuje nad swoimi projektami wirtualnych oddziałów. Za kilka miesięcy nastąpi prawdopodobnie wysyp usług bankowych w sieci.

— Do tej pory nie było tak zmasowanego rozwoju telekomunikacji jak w tej chwili. Gdy w 1996 roku zaoferowaliśmy powszechny dostęp do Internetu, nawet nie marzyliśmy o tak błyskawicznym rozwoju społeczności internetowej w Polsce — mówi Euzebiusz Sowa, zastępca dyrektora ds. usług i marketingu Centrum Systemów Teleinformatycznych TP SA.

Sieć pod strzechy

Trzeba przyznać, iż rozwój Internetu w Polsce odbywa się niezwykle dynamicznie. Decyzji o udostępnieniu tej usługi nie żałują przedstawiciele narodowego operatora, gdyż wpływy z połączeń internetowych przynoszą coraz większy zysk. Można tylko żałować, że natłok internautów korzystających z publicznej sieci TPNET powoduje częste korkowanie się łączy.

— Niestety, wąskie gardło powstaje na połączeniach zagranicznych, lecz jest to zjawisko tylko częściowo zależne od nas. Zapewnienie wysokiej przepustowości na łączu do USA wymaga bardzo żmudnych negocjacji z wieloma operatorami zagranicznymi oraz, co niezwykle istotne, jest bardzo kosztowne. Zestawiając takie połączenia drogich łączach musielibyśmy drożej sprzedawać dostęp do interenetu w sieci telefonicznej — stwierdza Euzebiusz Sowa.

Totalna usługa

Jeśli w publicznym dostępie do Internetu TP SA nie ma właściwie konkurencji, to klienci komercyjni mają spory wybór operatorów oferujących kompleksowe usługi z zakresu transmisji danych. Tutaj w grę wchodzą znacznie większe pieniądze i jest o co zabiegać. Jeszcze nie tak dawno międzynarodowe korporacje, powstrzymujące się od inwestowania w naszym kraju, tłumaczyły się brakiem odpowiedniej infrastruktury teleinformatycznej. Teraz ten argument został im wytrącony z rąk.

— W ubiegłym roku podpisaliśmy umowę międzyoperatorską, dzięki której możemy budować szybkie i bezpieczne sieci korporacyjne łączące 220 krajów świata. Usługą tą zainteresowało się wiele międzynarodowych korporacji — dodaje Euzebiusz Sowa.

Elektroniczny nieważny

Rewolucyjna szybkość zmian przerosła chyba oczekiwania wszystkich. Nawet międzynarodowe korporacje nie są przygotowane do pełnego wykorzystania nowoczesnych technologii. Wydajność współczesnych sieci transmisji danych i programów pozwoliłaby na prawie całkowite wyeliminowanie z obrotu papierowych dokumentów. Na razie nikomu w Polsce nie udało się tego dokonać. Oprócz trudnych do przezwyciężenia nawyków dochodzi jeszcze sprawa polskich regulacji prawnych, nie uznających dokumentów elektronicznych. W krajach Unii Europejskiej nadano rangę prawną elektronicznym dokumentom. W procesie dostosowywania naszego prawa do regulacji wspólnotowych nasz kraj będzie musiał wprowadzić odpowiednie przepisy.