Naturalna debata wszechmogących

opublikowano: 07-01-2016, 22:00

Od Trzech Króli utrzymuje się niezrozumiałe zdumienie opozycyjnej części klasy politycznej, wielu komentatorów oraz mediów, dlaczego w dyskretnym świątecznym spotkaniu w Niedzicy z węgierskim premierem Viktorem Orbánem nie uczestniczyła jego protokolarna partnerka Beata Szydło, lecz… zaledwie szeregowy poseł Jarosław Kaczyński.

 A przecież były to prowadzone w szczerej, partyjnej atmosferze rozmowy dwóch wszechmogących władców ich państw. Swoistą wartość miała okoliczność, że po naszej stronie konferował prawdziwy decydent, a nie jeden z podległych mu politycznie funkcjonariuszy, którymi są nominowani przez prezesa prezydent i premier.

Zobacz więcej

Jarosław Kaczyński, prezes PiS

REUTERS/Kacper Pempel/FORUM

W agendzie poufnych rozmów tematyka gospodarcza znalazła się na drugim planie. Nieformalny szczyt w Niedzicy skoncentrował się na wymianie doświadczeń sprawowania władzy dla władzy, zawłaszczania wszelkich nurtów życia publicznego, medialnego wycinania opozycji, wreszcie — wspólnym ruchu oporu wobec brukselskiej eurokracji. Obiektywnie to dla Polski dobrze, że Jarosław Kaczyński ostrożnie odnosi się do osiągnięć Viktora Orbána w polityce ekonomicznej. Na Węgrzech postępuje przecież zjawisko kreatywnej księgowości, pompowania wskaźników oraz propagandy gospodarczego sukcesu — przy systematycznym obniżaniu się poziomu życia społeczeństwa.

Najważniejszą różnicą w sytuacji wewnętrznej obu państw jest oczywiście nieposiadanie przez PiS większości konstytucyjnej. Węgierski Fidesz zdobył ją i wykorzystał, ugruntowując swoją władzę na lata. W kontekście międzynarodowym bardzo ważne jest natomiast odmienne usytuowanie obu partii w strukturach unijnych. Europarlamentarzyści PiS znajdują się razem z brytyjskimi konserwatystami w trzeciej co do wielkości, 75-osobowej grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Tymczasem Fidesz należy do najsilniejszej Europejskiej Partii Ludowej, skupiającej aż 216 szabel, w tym naszą reprezentację PO i PSL. Viktor Orbán jest po prostu towarzyszem partyjnym m.in. Angeli Merkel, Jeana-Claude’a Junckera, Donalda Tuska i na razie wciąż jeszcze Ewy Kopacz. To najważniejszy powód realnej bezkarności węgierskiego premiera na forum UE, mimo rozmaitych krytycznych rezolucji Parlamentu Europejskiego. Tymczasem Jarosław Kaczyński takiej osłony nie ma, ponieważ David Cameron zajmuje się swoimi rozgrywkami z UE i raczej ucieka od wtrącania się w sprawy państw trzecich. Dlatego prezes ma obecnie do Orbána bardzo pilny interes — podjęcie działań neutralizujących w strukturach chadeckich reakcję brukselskiej centrali wobec polskiego rządu.

Zastanawiającym wątkiem był udział w niedzickich rozmowach Piotra Naimskiego. Sekretarz stanu w kancelarii premiera i pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej jest jak najdalszy od utrzymywania uzależnienia surowcowego od Rosji, co dla Węgier stanowi filar bezpieczeństwa energetycznego. Rząd odgrzewa projekt mitycznego ropociągu z ukraińskich Brodów do bramki Adamowo i dalej do Płocka. Początek tej nitki to skrzyżowanie z węgierską odnogą poradzieckiego ropociągu Przyjaźń. Naturalnie można zatem domniemywać, że obecność pełnomocnika dotyczyła tego wątku. Ale tylko domniemywać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu